Geniusze od zarządzania
Środa, 30 grudnia 2015 (04:28)9 mld euro z kończącej się perspektywy finansowej jest zagrożone. To kwota, której Polska pod rządami Platformy i PSL nie wydała, a powinna. Do tej pory słyszeliśmy, że była ekipa budowała najdroższe na świecie drogi i stadiony, teraz dowiadujemy się, że nie umie wydawać pieniędzy.
Te kilkadziesiąt miliardów byłyby olbrzymim ubytkiem, stratą i szkodą dla naszej gospodarki. Pieniądze te, których nie wydali „geniusze od zarządzania”, z pewnością by spokojnie starczyły na pokrycie programu „Rodzina 500+” i to dwa razy, a jeszcze by sporo zostało.
To pokazuje skalę marnotrawstwa publicznych pieniędzy, nieudolności, braku profesjonalizmu. Straty te, które może ponieść Polska, mogą dotyczyć głównie tych gałęzi naszej gospodarki, w których o państwowe stanowiska chętnie zabiegały osoby wyznające podejście do przemysłu, jakie miał Leszek Balcerowicz. Mówię tu o kolei, infrastrukturze drogowej, wodociągach itd.
Wydaje się, że ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za zaistnienie całej sytuacji. Mamy co prawda krótki okres czasu, aby próbować tę sytuację naprawić, ale musimy zakładać wszelkie scenariusze. Nie jest łatwo przejść do porządku dziennego po 8 latach prowadzenia polityki finansowej i inwestycyjnej przez ludzi Platformy i PSL. Efekty tego widzimy chociażby w parlamencie, gdzie na godziny przed końcem roku musimy gwałtownie uchwalać jakąś ustawę, bo rząd i parlament Platformy i PSL nie zdążyli doprecyzować jakichś przepisów czy dać podstawy pod wdrożenie dyrektyw.
To jest dowód na to, że zamiast zielonej wyspy mieliśmy państwo z kamieni, które funkcjonowało w sposób teoretyczny, a więc nie wywiązywało się ze swoich podstawowych obowiązków takich jak dbałość o bezpieczeństwo ekonomiczne Polaków i sensowne wydawanie unijnych pieniędzy.
Fundusze unijne są odrębną kwestią. Warto sprawdzić, ile wydaliśmy na ścieżki rowerowe czy baseny. Inwestycje te niczego nie tworzą, nie dają dochodu, a wręcz przeciwnie są kosztem dla budżetów samorządów. Te 300 mld zł z Unii na inwestycje, o które „walczyła” Platforma, wymagały też wkładu własnego, a część z tych pieniędzy wróciła do Brukseli w postaci składek członkowskich. Każdy basen czy ścieżka rowerowa też wymagał wkładu własnego.
W nagrodę m.in. za to, że fundusze unijne nie były odpowiednio gospodarowane, wytransferowano z Polski pierwszego wielkiego emigranta zarobkowego, a więc Donalda Tuska, a za nim pojechał drugi wielki emigrant Elżbieta Bieńkowska, która twierdziła, że pracę w Polsce za 6 tys. zł podejmują złodzieje albo idioci.
Ewentualna strata 9 mld euro jest poważną sprawą. Rząd Beaty Szydło zapowiedział program, który ma uratować te pieniądze dla naszej gospodarki, ale oczekiwałbym również ustosunkowania się do tego przez przedstawicieli poprzedniego rządu.
Janusz Szewczak