Dziś w „Naszym Dzienniku”
Batalia o naprawę administracji
Środa, 23 grudnia 2015 (18:56)Posłowie PO stają na głowie, by zablokować prace nad projektem nowelizacji ustawy o służbie cywilnej.
Było to widoczne także podczas ostatnich posiedzeń sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Już na początku obrad posłowie Platformy zaczęli składać kolejne wnioski formalne. Najpierw był ten o to, by w sprawie proponowanych przez Prawo i Sprawiedliwość zmian odbyło się wysłuchanie publiczne. Potem padł wniosek o odrzucenie projektu nowelizacji w całości.
Argumenty posłów PO, do których dołączyły także głosy polityków PSL i Nowoczesnej, zasadniczo były podobne do tych, które pojawiały się przed tygodniem podczas pierwszego czytania projektu ustawy na plenum Sejmu. Wywodzono, że PiS chce przeprowadzić „czystkę” w kadrach administracji publicznej, a miejsce doświadczonych urzędników, szczególnie tych piastujących wyższe stanowiska, zajmą osoby niekompetentne, bez potrzebnej wiedzy merytorycznej.
– Mamy prawie dwa tysiące urzędników służby cywilnej, którym prawo gwarantowało stabilność zatrudnienia, którzy przez wiele lat podnosili swoje kwalifikacje. Konsekwencje wprowadzenia ustawy to będą konsekwencje dla tych prawie dwóch tysięcy osób, które stracą pracę w polskiej administracji. To polityczny skok na najwyższe stanowiska w służbie cywilnej – przekonywał Marek Wójcik (PO), wiceszef komisji. Spotkało się to z natychmiastową ripostą PiS. – To nieprawda, że wszyscy stracą pracę. Niektórzy urzędnicy być może stracą pracę, ponieważ ustawa przewiduje, że części z nich zostaną przedstawione warunki dalszej współpracy – mówił Artur Górski (PiS), długoletni członek Rady Służby Cywilnej.
Szansa dla młodych
Sporny okazał się też artykuł ustawy odnoszący się do kwestii obsadzania wyższych stanowisk w służbie cywilnej. W myśl projektu stanowiska te, jak np. dyrektora generalnego urzędu, będą obsadzane w drodze mianowania, a nie – jak to było dotychczas – w drodze konkursu.
Szefa służby cywilnej i jego zastępcę ma powoływać i odwoływać premier. Ponadto szefem służby cywilnej będzie mogła zostać osoba, która nie jest urzędnikiem tej służby.
PiS uważa, że zawarte w projekcie rozwiązania unowocześnią administrację, zasilą jej kadry nowymi i wykwalifikowanymi pracownikami, którzy zawodowo i rzetelnie wypełnią powierzone im zadanie.
– Rozszerzamy katalog osób zatrudnionych w korpusie służby cywilnej. Będą to często młodzi ludzie po studiach wyż- szych, często po studiach zagranicznych, menedżerowie, którzy wniosą nową krew do administracji publicznej. Ta ustawa pozwoli naprawić mankamenty dotychczasowej ustawy – wy znaliście jej braki, ale nie zrobiliście nic, by administrację rządową naprawić – zwracał się do polityków opozycji poseł Górski.
Poseł wnioskodawca projektu Małgorzata Wassermann zapewniała z kolei, że procedura powoływania nowych kadr w korpusie służby cywilnej nie będzie w żadnej mierze upartyjniona.
– Nabór do służby cywilnej na pewno nie będzie się odbywał w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Każdy obywatel ma prawo do informacji o wolnych stanowiskach w służbie cywilnej, a nabór do niej jest otwarty, z wyjątkiem wyższych stanowisk – mówiła.
Zasadniczą odpowiedzią opozycji było zgłaszanie lawiny poprawek mających na celu wykreślanie kolejnych artykułów projektu. To właśnie zasadniczo przeważyło o dalszych pracach nad dokumentem. Posiedzenie komisji zostało niespodziewanie przerwane z powodu nieregulaminowości poprawek zgłaszanych przez PO. Platforma proponowała bowiem systematyczne skreślanie całych artykułów projektu.
– Poprawki te były nieregulaminowe, ponieważ nie zawierały informacji o konsekwencjach, jakie dla kolejnych artykułów miałoby wykreślenie kolejnych zapisów projektu. Daliśmy więc opozycji czas na uzupełnienie tych poprawek – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Arkadiusz Czartoryski, szef komisji.
Nie bez trudności udało się większość poprawek opozycji odrzucić. Na tym etapie prac przeszła propozycja otwartego naboru na wyższe stanowiska. Komisja poparła też m.in. poprawkę zgłoszoną przez posła Górskiego, który postulował zastąpienie Rady Służby Cywilnej innym organem – Radą Służby Publicznej, której członkowie będą powołani przez premiera na 4-letnią kadencję. Mają ją pełnić społecznie – zlikwidowano diety.
– Zrezygnowano z tych kompetencji RSC, które zdaniem pani premier ograniczały jej suwerenność jako konstytucyjnego zwierzchnika służby cywilnej – tłumaczył Artur Górski.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym