• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Ręczne sterowanie obrotem ziemią jest konieczne

Środa, 23 grudnia 2015 (13:34)

Z Edwardem Kosmalem, przewodniczącym zachodniopomorskiej NSZZ „Solidarność” RI, rozmawia Rafał Stefaniuk

Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego uchwalonej przez parlament poprzedniej kadencji. Nowelizacja zakłada wejście w życie aktu nie od stycznia 2016 r., a z początkiem maja. Związkom przecież zależało na jak najszybszym obowiązywaniu ustawy…

– Tak, zależy nam, aby ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego obowiązywała jak najszybciej, ale ta, która wyszła spod pióra poprzedniego parlamentu, nie zapewniała należytej ochrony ziemi. Trzeba by ją było nowelizować, a to doprowadziło by do zamieszania. Rząd doszedł do wniosku, że po wszystkich kontrolach, które prowadzone były i są w Agencji Nieruchomości Rolnej, gdzie skala nieprawidłowości jest ogromna, trzeba wstrzymać sprzedaż gruntów. W samym tylko województwie zachodniopomorskim było przygotowane 29 aktów notarialnych dla spółek z obcym kapitałem. Tak byśmy się pozbyli od 6 do 8 tys. ha ziemi. Potrzebujemy więc prawa realnie chroniącego ziemię.

Prace nad zmianami już trwają?

– Prawo i Sprawiedliwość miało już przygotowany zarys koniecznych zmian autorstwa europosła Janusza Wojciechowskiego. Niestety ówczesna koalicja rządząca PO i PSL odrzuciła te rozwiązania. „Solidarność” RI zgłosiła ministrowi Krzysztofowi Jurgielowi, że chcemy uczestniczyć w procesie procedowania tej ustawy, i to nie w Sejmie, ale na poziomie rządu. Jeszcze nie jest określone, czy nowy projekt będzie propozycją rządową czy poselską. Wydaje mi się, że pójdzie drogą rządową, aby odbyć konsultacje społeczne.

Jaka była odpowiedź ministra rolnictwa? Związek dostał zaproszenie do rozmów?

– Jeszcze nie. Ale podczas ostatniej rozmowy związku z ministrem Jurgielem, na posiedzeniu rady krajowej, szef resortu rolnictwa stwierdził, że nie widzi przeciwskazań, abyśmy wzięli udział w pracach nad nią. Mieliśmy takie ustalenia także z poprzednim rządem, ale ten negocjował, ustalał, a już nie znalazł czasu i chęci, aby to realizować.

Według resortu rolnictwa nowe przepisy mają zakładać, że bez zgody sądu rolnicy nie mogliby nabytej ziemi zbyć przez co najmniej dziesięć lat, obciążyć lub oddać w użytkowanie. Wydaje się, że są to dość istotne obostrzenia, które mogą sprawić problemy rolnikom.

– Z pewnością tak będzie. Wielu na pewno nie będzie się z tym zgadzać, ale przy tej patologii, jaka miała miejsce przy obrocie ziemią, zaostrzenia są konieczne. Ale wydaje się, że rząd poszuka innych korzystnych rozwiązań. Nie wydaje mi się, żeby nie można było pozwolić na zbywanie ziemi przez rolnika drugiemu rolnikowi, aby ten mógł powiększyć gospodarstwo. Problem powinien pojawić się dopiero wtedy, kiedy rolnik będzie chciał sprzedać ziemię nie rolnikowi. Ja też uprawiam ziemię i uważam, że pewne decyzje muszą być podejmowane administracyjne. Co prawda to utrudni handel ziemią, ale takie przepisy obowiązują w Unii Europejskiej. Nawet Niemcy zdecydowali się na ręczne sterowanie. A powracając do projektu PO i PSL, gdzie jest zapis, że pierwszeństwo przy zakupie gruntów mają sąsiedzi, to już wiemy, że niektóre korporacje i spekulanci kupowali działki z myślą o tym, że gdy prawo będzie obowiązywać, to zaczną namawiać sąsiadów do sprzedaży, a jak wiadomo, tylko oni będą mogli kupić ziemię i tylko oni mają na nią pieniądze. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem uderzania we własność, ale kwestię sprzedaży ziemi trzeba administracyjnie kontrolować. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk