Karani za posiadanie dzieci
Wtorek, 22 grudnia 2015 (05:18)Program 500+ ma nie być wliczany do dochodu, tak więc wiele rodzin zachowa prawo do zasiłków. Jedna z gazet stawia tezę, że może to spowodować obniżenie motywacji Polaków do pracy, a być może niektórzy nawet ją porzucą.
Gdyby ktoś oparł swoją wizję rzeczywistości o tego typu twierdzenia i dodał odrobinę złośliwości, to mógłby stwierdzić, że od tej pory Polacy nie zajmą się niczym innym jak pracą nad powiększeniem rodziny… Nie można twierdzić, że z 500 zł na dziecko można sensownie wyżyć i utrzymać rodzinę. Kto ma dzieci, wie, że kwota programu może jedynie pokryć niezbędne wydatki i zapewnić minimalne szanse na przeżycie.
To 500 zł bardzo szybko zostanie wydane na nowe buciki, ubranka czy wizytę u lekarza. Rzadko się zdarzy, że ktoś z tych pieniędzy opłaci czesne w prywatnej szkole. Dzisiaj wychowanie jednego dziecka od narodzin do pełnoletności kosztuje od 200 do 250 tys. zł. To wymaga wysiłku.
Mamy przykłady idące w setki tysięcy rodzin, w których mimo że oboje rodziców pracuje, to nie są w stanie zapłacić rachunków i się utrzymać. Pensje w Polsce są tak skandalicznie niskie, że każda złotówka jest bezcenna. Przypomnę tylko, że 3 mln Polaków żyje na granicy biologicznego przetrwania, czyli mają dochód do 450 zł na osobę. Co najbardziej smutne, wśród tych 3 mln osób najwięcej jest członków rodzin wielodzietnych. Widzimy, ile muszą wycierpieć ludzie, którzy mają liczne potomstwo.
Przecież wielka skala emigracji z tym się wiąże. 2,5 mln osób, które mogą założyć rodzinę i mieć potomstwo, opuszcza nasz kraj, a to są straty, których nie da się odrobić. Dziwią mnie więc krokodyle łzy wylewane przez Nowoczesną i jej lidera Ryszarda Petru nad programem „Rodzina 500+”. Zobaczmy przy tym, jak wielki jest opór lobby lichwiarsko-bankowego, które broni banków i hipermarketów przed opodatkowaniem, a jednocześnie robi wszystko, żeby ludzie nie dostali tych kilkuset złotych.
Dzieci dzisiaj są największym skarbem i największą inwestycją. To jest także największe dobro społeczeństwa, ale to dobro zostało utracone przez 8 lat rządów Platformy i PSL. W Polsce mamy do czynienia ze skandalem rodzinnym i wieloletnimi zaniedbaniami. Prowadzono polityką antyrodzinną poprzez zwiększanie kosztów utrzymania rodzin wielodzietnych. Podnoszono chociażby VAT na ubranka dziecięce czy buciki. Nie wspominając o 100-procentowym wzroście cen energii czy usług. To pokazuje, jak karano Polaków za chęć bycia dużym narodem. Być może nasi wrogowie mają to na względzie, żeby Polska się zwijała, żeby wygaszano wielodzietność.
Nie bądźmy śmieszni. Wzrost wpływów o te 500 zł czy nawet kilka tysięcy w rodzinie wielodzietnej nie spowoduje, że ktoś rzuci pracę z tego tytułu. A nawet jeżeli to da szansę osobie na zostanie w domu i zajęcie się dziećmi, to w tym nie powinniśmy widzieć żadnego problemu.
Jest rzeczą haniebną, że opozycja próbuje sabotować ten projekt i nie dopuścić do jego szybkiej realizacji. A także wmawia Polakom, że to jest forma jałmużny! Nie! To jest obowiązek państwa polskiego zadbać o bezpieczeństwo ekonomiczne rodzin w Polsce, bo inaczej nie będziemy liczącym się narodem w Europie.
Janusz Szewczak