Mieszanie kata z ofiarą
Wtorek, 22 grudnia 2015 (03:02)Z dr. Mariuszem Bechtą, historykiem z Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Rafał Stefaniuk
Grupa historyków, do której należy również Pan, wystosowała list do prezydenta Białej Podlaskiej Dariusza Stefaniuka w sprawie Muzeum Południowego Podlasia. Według pomysłu magistratu rosyjskie ikony mają stać się wizytówką miasta. Sygnatariuszom listu to się nie podoba. Dlaczego?
– Muzeum w Białej Podlaskiej czy każdym innym mieście powinno w pierwszej kolejności prezentować wiedzę o okolicach, w których zostało zlokalizowane. Tu mamy sytuację wynikającą z przypadku, z położenia miasta przy granicy z Białorusią i efektywnej pracy funkcjonariuszy straży granicznej. Bo to, co wpadło na granicy, było przekazywane do muzeum. Dzięki zasługom celników muzeum w Białej Podlaskiej ma jedną z największych kolekcji ikon. Ale nie są to ikony związane z Podlasiem, tylko ikony, które zostały przejęte na przejściu granicznym Brześć – Terespol. Z tego faktu wywnioskowano, że mogłaby to być najlepsza wizytówka kulturalna miasta. Co wzbudziło opór. To nie ma nic wspólnego z rolą placówki muzealnej, która powinna być ukierunkowana na przekazywanie prawdy historycznej o Podlasiu, a nie o tym, czy ikona była pisana w Moskwie czy na Ukrainie. Tym bardziej że takie muzea wyspecjalizowane, osadzone historycznie, są w Polsce i tam takie ekspozycje są naturalne. W przypadku Podlasia to się nie trzyma kupy.
W liście zaakcentowany jest pomysł miasta na umieszczenie na jednej ekspozycji rosyjskich ikon z unickimi, co może prowadzić do przedstawienia zafałszowanych relacji Kościoła z Cerkwią. To objawy relatywizmu, brak profesjonalizmu miasta? Jak Pan to interpretuje?
– Dosłownie 30 km na północ od Białej jest Pratulin, czyli miejsce-symbol męczenników podlaskich, którzy byli unitami i stracili życie za wiarę z rąk prawosławnych. Ich kosztem miasto na siłę stara się kreować prowincjonalne muzeum na placówkę, która ma wyjątkowe rarytasy, wielkie dzieła sztuki, których do tej pory nikt nie zauważył. Moim zdaniem, jest to zagrywka czysto PR-owska. Naturalny jest obraz El Greco „Ekstaza św. Franciszka” w Siedlcach. On przeleżał na plebanii w Kosowie Lackim, zanim został udostępniony do oglądania. Tutaj mamy zupełnie odwrotną sytuację. Nazwisko prezydenta kończy się na -uk, czyli on sam jest z pochodzenia unitą. Gdyby poszperał w genealogii rodzinnej, zapewne odkryłby, że jego pradziadek skorzystał z ukazu cara Mikołaja II z 1905 r. i wybrał polskość i katolicyzm. Ma więc świadomość historii, ale tu przeważyły względy źle rozumianego blichtru, który miałby opromienić gród nad Krzną i ukazać, że jest to coś wyjątkowego. Jeżeli prezydent godzi się na mieszanie kata z ofiarą, to jaka będzie wiedza przeciętnego mieszkańca Białej?
Skoro nie ikony, to co w zamian?
– Biała jest wyjątkowym miastem, ale należało by pokazać rzeczy, które mogą zainteresować mieszkańców kraju. To są tradycje związane z Radziwiłami, to jest Akademia Bialska, to jest 34. pułk piechoty z roku 1920 odznaczony Virtuti Militari przez Józefa Piłsudskiego za wojnę z bolszewikami. Można mnożyć. Proponuję, aby tak jak prezydent Andrzej Duda, który mówi o rozsądnej polityce historycznej, położyć nacisk na tożsamość historyczną regionu i pokazać to, co najpiękniejsze. To wszystko trzeba przedstawić społeczeństwu. Myślę, że muzeum jest do tego najlepszym miejscem. Ma budżet, ma kadrę naukową, tylko trzeba chcieć.
Prezydent Stefaniuk odpowiedział na list?
– Prezydent jeszcze zastanawia się nad jego treścią. Myślę, że to dla niego też jest zaskoczeniem. Ja niestety nawet strzępa informacji zwrotnej nie uzyskałem. Wydaje mi się, że wkrótce powinniśmy poznać stanowisko jego bądź rzecznika albo urzędnika, którego wyznaczy.