Piast nie zwalnia, Lech goni
Środa, 16 grudnia 2015 (12:55)Po 20. kolejce piłkarskiej ekstraklasy wiemy na pewno, że zimę w fotelu lidera spędzi Piast Gliwice, czyli największa sensacja rozgrywek. Nie wiadomo natomiast, jaką będzie miał przewagę nad rywalami, bo w ostatnim tegorocznym meczu zmierzy się z rozpędzoną „lokomotywą” z Poznania.
Piast w niedzielę zremisował 1:1 z Legią na Łazienkowskiej. Potwierdził w tym spotkaniu, że nie jest liderem przypadkowym, a jego miejsce w tabeli nie wynika ze szczęścia i słabości rywali. To zespół poukładany, waleczny, z charakterem, mający pomysł na swoją grę. Przeciw Legii skutecznie wykorzystał jej zmęczenie pucharowymi bojami i był nawet blisko zdobycia pełnej puli.
Na razie ma pięć punktów przewagi nad warszawianami. Dużo to czy mało? Z jednej strony dużo, z drugiej nie, bo przecież po 30 kolejkach dorobek wszystkich zespołów zostanie podzielony na pół. Nie znaczy to jednak, że Piast nie może zdobyć tytułu. Może, choć sam stara się tonować nastroje, podkreślając, że o mistrzostwie w Gliwicach nikt nawet nie wspomina.
Z kolei Stanisław Czerczesow, trener Legii, po spotkaniu na Łazienkowskiej zaprzeczył, jakoby miał szykować w zespole rewolucje.
– Nigdy nie przynosiły dobrych efektów, nie tylko w piłce nożnej. Szanuję piłkarzy, których mam, wszyscy prezentują wysoki poziom, nikt mnie nie rozczarował – powiedział. Oczywiście zimą w drużynie zmiany będą, kilku zawodników się z nią pożegna, kilku przybędzie, ale według Rosjanina obejdzie się bez „trzęsienia ziemi”.
Rosną notowania Lecha Poznań. W 20. kolejce pokonał Zagłębie Lubin i awansował na piąte miejsce w tabeli. To ogromny skok, bo przecież niedawno ją zamykał! Wszystko zmieniło się jednak w chwili, gdy stery w drużynie objął Jan Urban. Niedzielny mecz był dziewiątym ligowym pod jego wodzą, „Kolejorz” wygrał siedem z nich, a dwa zremisował. Żadnego nie przegrał. W sześciu ostatnich spotkaniach tylko zwyciężał, a pięciu nawet nie stracił gola. Jeśli coś trenera martwi, to sprawa Kaspera Hamalainena. Fin znajduje się w rewelacyjnej formie, jest motorem drużyny, strzelił gole w czterech kolejnych meczach, tyle że zimą z Poznania odejdzie. W niedzielę Lech zawita do Gliwic i to będzie fantastyczne zwieńczenie roku w ekstraklasie.
Lech rośnie, a spada poziom Wisły. Krakowianie w niczym nie przypominają już drużyny, która w lidze dzieliła i rządziła. Być może niektórzy na Reymonta wciąż żyją złudzeniami (szczególnie ci, a raczej ten, kto zdecydował o zwolnieniu Kazimierza Moskala), ale realia są zupełnie inne. Wisła ma ogromne problemy, trenerzy nie mają kim grać, bo jej kadra jest szokująco wąska, w drużynie panuje przygnębiająca atmosfera, a porażka w Gdańsku z Lechią 0:2 była czwartą, kolejną. „Biała Gwiazda” spadła na 11. miejsce w tabeli i – choć brzmi to nieprawdopodobnie – jeśli zimą kogoś na Reymonta nie otrzeźwi, to wiosną może się pożegnać z ekstraklasą!
A zatrzymując się przy spotkaniu w Gdańsku, to Adama Nawałkę musiała ucieszyć dyspozycja Sebastiana Mili. Reprezentant Polski, dołowany przez byłego już trenera „Biało-Zielonych”, po zmianie na ławce odżył i pokazał, że ci, którzy zaczynali go skreślać, głęboko się mylili.
W 20. kolejce przełamał się Śląsk Wrocław, który na boiskach ekstraklasy nie zaznał zwycięstwa w 11 meczach z rzędu. Po wygranej 2:1 z Górnikiem Łęczna nowy trener Romuald Szukiełowicz zachwalał piłkarzy za zaangażowanie i wolę walki, czyli te cechy, których brak niemal wszyscy wrocławianom wytykali.
Trzecie, kolejne zwycięstwo odniosła Pogoń Szczecin (2:0 z Podbeskidziem Bielsko-Biała), wreszcie mógł uśmiechnąć się Michał Probierz, którego Jagiellonia rozbiła w Chorzowie Ruch 4:0. W kończącym kolejkę pojedynku Cracovia nie wykorzystała szansy, by zrównać się punktami z Legią. Zremisowała bowiem u siebie z Koroną Kielce 2:2, a i tak mogła mówić o szczęściu, bo przy stanie 1:2 Grzegorz Sandomierski obronił rzut karny. Dwa gole dla „Pasów” zdobył niesamowicie ostatnio skuteczny Deniss Rakels i w tabeli strzelców goli Nemanję Nikolicia. Serb z Legii ma na koncie 20 trafień, Łotysz 14, a na Kałuży martwią się, czy zimą zdołają go zatrzymać. Nie jest tajemnicą, że jego świetna gra nie uszła uwadze innych klubów, a ma podobno wpisaną w kontrakcie śmiesznie niską kwotę odstępnego.
W 2015 roku piłkarze ekstraklasy rozegrają jeszcze jedną kolejkę i udadzą się na wyczekiwane urlopy.
Piotr Skrobisz