• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Co zawiodło?

Poniedziałek, 12 listopada 2012 (19:56)

Marsze i inne imprezy masowe odbywają się w Polsce nie od wczoraj. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo powinny być przygotowane na różne scenariusze i zapewnić bezpieczeństwo „normalnym” uczestnikom manifestacji. Tym razem jednak coś zawiodło.

Były dowódca jednostki specjalnej GROM i były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Roman Polko krytycznie odniósł się do wczorajszego zachowania policji.

– Policja działała w mało odpowiedzialny sposób. Zamiast zająć się prowokatorami, zatrzymała cały marsz. To spowodowało różnego rodzaju frustracje. Tłum, który rządzi się swoimi prawami – kiedy nie ma żadnego ujścia – może zachowywać się w sposób niekontrolowany. Przez pewien czas – na szczęście krótki – mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że emocje brały górę nad przemyślanym działaniem – powiedział gen. Polko w Radiu Maryja.

Jednocześnie zauważył, że policja zastosowała „drastyczne środki”, by zatrzymać chuliganów. - Były użyte naprawdę drastyczne środki – gaz obezwładniający, pieprzowy, czy też nawet broń gładkolufowa. Przy zgromadzeniu tak wielkiej liczby osób ofiarami mogły stać się zupełnie przypadkowe osoby – podkreślił. Dodał, że zachowanie policji podczas wczorajszego Marszu Niepodległości mogło doprowadzić do tragedii.

Władza boi się krytyki

Mecenas Łukasz Moczydłowski, koordynator zespołu prawnego Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, zaznaczył, że „wszystko na to wskazuje, iż wczoraj mieliśmy do czynienia z prowokacjami i nieprofesjonalnym zachowaniem policji”.

Także on odniósł się do wypowiedzi gen. Polki, który wielokrotnie dziś podkreślał nieprofesjonalne działania policji. – W jego ocenie [gen. Polki – przyp. red.] sposób prowadzenia akcji policyjnej musiał doprowadzić do wzrostu negatywnych emocji wśród uczestników Marszu – dodał mecenas.

Na szczęście – podkreślił Moczydłowski – dzięki straży Marszu i organizatorów zgromadzenia udało się uspokoić sytuację i mógł on spokojnie dotrzeć do celu.

Mecenas podkreślił jednocześnie, że organizatorzy Marszu Niepodległości będą próbowali uzyskać wyjaśnienia od policji o podjętych przez nią działaniach.

– Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że wśród cywilnych funkcjonariuszy były osoby, które prowokowały starcia. Chcielibyśmy otrzymać w tym zakresie wyjaśnienia policji. Rozważamy złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa – dodał.

Mecenas Moczydłowski ocenił, że „działania służb wobec organizatorów Marszu świadczą o tym, iż władza boi się, co wywołuje jej nerwowe działania”.

- Przed Marszem mieliśmy do czynienia z najściami funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na mieszkania naszych współpracowników. Natomiast w dniu wczorajszym kontrolowano większość pojazdów: autokarów i busów przewożących uczestników marszu do Warszawy – przypomniał. W jego ocenie, „w czasie tych działań doszło do szeregu nieprawidłowości i nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy”.

Policja zadowolona ze swoich działań

Inspektor dr Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji, ocenił w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, że działania podjęte przez policję były „zdecydowane”. – Przyniosły bardzo szybko oczekiwany efekt. Po pierwsze, nie dopuściliśmy do tego, by skonfrontowały się te dwie grupy, mimo że chęć do tego była (...). Zatrzymano część osób, które uczestniczyły w zajściach i dodatkowo jeszcze nie dopuszczono, by ta sytuacja rozwinęła się na mieście w niezgodnym z prawem kierunku – powiedział rzecznik.

Odnosząc się do licznie publikowanych w internecie materiałów pokazujących młodych mężczyzn ubranych w kominiarki i bluzy z napisem „POLICJA”, przyznał, że „jest to wyposażenie, ubranie taktyczne policyjnych antyterrorystów i grup specjalnych Centralnego Biura Śledczego”.

– Są to nasi policjanci, którzy byli pogrupowani w kilkunastoosobowe zespoły. Miały one zatrzymywać najbardziej krewkich kibiców. Najczęściej znajdowały się poza umundurowanymi pododdziałami prewencji. Mieli „wyłapywać” m.in. tych, którzy rzucali kamieniami w policję – przekonywał insp. Sokołowski. Odparł „zarzuty” stawiane policji, że to była prowokacja z jej strony, i stwierdził, że nigdzie na materiałach filmowych nie ma potwierdzenia, że to policjanci wywołali starcia.

– Nawet jeśli są to materiały mówiące o prowokacji policji, to słowa przypisywane funkcjonariuszom są słowami organizatora. Pokazuje się ludzi, którzy są chuliganami, a nie policjantami. Mówienie o prowokacji jest olbrzymim nadużyciem, wręcz absurdem – przekonywał insp. Sokołowski.

Małgorzata Woźniak, rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, oceniła, że działania podejmowane przez policję podczas Marszu Niepodległości i innych zgromadzeń związanych z obchodami Święta Niepodległości były adekwatne do sytuacji. Dotychczas blisko 180 osób zostało zatrzymanych. 10 z nich prokuratura postawiła pierwsze zarzuty. Cztery odpowiedzą za czynną napaść na funkcjonariuszy.

Izabela Kozłowska