• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Chcemy naprawić to, co zepsuła Platforma

Sobota, 12 grudnia 2015 (11:55)

Z Markiem Astem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej komisji ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Pośle, czy w związku z zamieszaniem wokół Trybunału Konstytucyjnego mamy do czynienia z kryzysem państwa – jak twierdzi opozycja – czy wręcz przeciwnie, ze sztucznym wywoływaniem i eskalowaniem problemu przez Platformę i Nowoczesną?

– Nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z eskalowaniem i podburzaniem opinii publicznej wobec nowej władzy i reform, jakie w programie wyborczym Prawo i Sprawiedliwość obiecało Polakom – reform, które teraz chcemy wcielać w życie. Rzecznik rządu Elżbieta Witek wyraźnie powiedziała, że urzędowe pismo z wątpliwościami i prośbą o wyjaśnienie było skierowane do prezesa Trybunału Konstytucyjnego przez min. Beatę Kempę. I nie dość, że odpowiedź była nie na temat, to w dodatku prezes Andrzej Rzepliński, zamiast skierować ją bezpośrednio do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, najpierw zrobił to za pośrednictwem mediów, wywołując niepotrzebne zamieszanie. Min. Kempa powiedziała wyraźnie, że orzeczenie Trybunału zostanie opublikowane w ustawowo przewidzianym terminie. Wątpliwości oczywiście pozostaną w szczególności, że prezes Rzepliński – jak już wspomniałem – nie odpowiedział na pytania, czy Trybunał, który w tak ważnej sprawie orzekał w niepełnym składzie, nie złamał prawa, a tym samym nie rozwiał wątpliwości co do ważności wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia.  

Czy w tej sytuacji prezes Trybunału Konstytucyjnego ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem, czy – jak Pan zauważył – zwyczajnie ignoruje, nie odpowiadając na pytanie min. Beaty Kempy?

– Te wątpliwości podnosiliśmy jeszcze przed rozprawą. Również ja mówiłem o tym podczas rozprawy, że jest to sytuacja precedensowa i w tak istotnych złożonych sprawach ustrojowych Trybunał zawsze orzekał w pełnym dziewięcioosobowym składzie. W tym przypadku, w wyniku wyłączenia się ze składu orzekającego prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, wiceprezesa Stanisława Biernata i sędziego Piotra Tulei Trybunał nie był w stanie orzekać w pełnym składzie. Zresztą gdyby była dobra wola, to należałoby odroczyć rozprawę do czasu sformowania pełnego składu orzekającego. Widać ,komuś bardzo zależy na tworzeniu napięcia między Trybunałem a parlamentem. Nie ma też dobrej woli po stronie TK, ponieważ kolejna rozprawa 9 grudnia też została zwołana w krótkim terminie i z całą pewnością będzie wątpliwość i dyskusja na ten temat. Sędzia Tuleja, podobnie jak sędziowie Rzepliński i Biernat, powinien zostać wyłączony z orzekania, bo brał udział w pracach nad ustawą z czerwca tego roku. W mojej ocenie, nie uda się sędziemu Tulei zatrzeć wrażenia, że jednak do końca obiektywny w tej sprawie być nie mógł.      

Czy w takim układzie są – Pana zdaniem – przesłanki, aby ten wyrok uznać za nieważny?

– Przede wszystkim należałoby sięgnąć do opinii konstytucjonalistów i przeprowadzić gruntowną analizę prawną tego właśnie wyroku TK, bo 9 grudnia Trybunał także orzekał w składzie pięcioosobowym, a nie w pełnym, dziewięcioosobowym. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że nie było żadnych przeszkód, aby sformować skład dziewięcioosobowy, ponieważ zostali już wówczas zaprzysiężeni przez prezydenta Andrzeja Dudę czterej nowi sędziowie. Druga wątpliwość dotyczy uczestniczenia w postępowaniu sędziego Piotra Tulei. Oczywiście w naszym systemie prawnym niestety nie ma dzisiaj organu, który mógłby stwierdzić nieważność orzeczenia TK, aczkolwiek taką konkluzję można wynieść z samego prawa. Mam na myśli chociażby często przywoływany Kodeks Postępowania Cywilnego w sprawach nieuregulowanych ustawą o TK i gdyby iść w tym kierunku, to konkluzja jest taka, że jeśli w rozprawie bierze udział sędzia, który podlega wyłączeniu z mocy prawa, wtedy orzeczenie takiego sądu jest nieważne.   

Pojawiają się głosy, że obecny TK zaczyna sobie uzurpować prawo nadrzędności nad władzą ustawodawczą...

– Owszem. Zresztą taką wątpliwość podnosiłem zarówno w TK, jak i w rozmowie z mediami. Mianowicie chodzi o to, że TK nie jest jakimś superorganem, który miałby się stawiać ponad parlamentem. Nie ma też prawa wkraczać w kompetencje parlamentu, bo wtedy mamy do czynienia z naruszeniem trójpodziału władzy. Rozstrzygnięcie kryzysu wokół TK, z którym obecnie mamy do czynienia, jest niezwykle istotne, bo tylko to pozwoli ustawić na właściwej pozycji zarówno TK, jak i parlament jako najwyższy organ ustawodawczy. W tej kwestii ze strony parlamentu nie będzie ustępstw, bo Sejm nie może sobie pozwolić na to, aby jakikolwiek inny organ ograniczał jego konstytucyjne prerogatywy.

Jeden z liderów opozycji Grzegorz Schetyna mówi o pełzającym zamachu stanu oraz że premier Beata Szydło dołącza do prezydenta Dudy i razem kroczą pod Trybunał Stanu?

– Mamy do czynienia z wymachiwaniem szabelką i krytyką, która – jeśli spojrzeć merytorycznie i całościowo na wszystkie kwestie – nie ma żadnych podstaw. Cały czas przypominamy, że jeśli mamy mówić o zamachu na Konstytucję, to tego zamachu dokonał nie kto inny jak Platforma. 25 czerwca uchwaliła ona ustawę o TK, a następnie 8 października wybrała – w oparciu o niekonstytucyjne przepisy – pięciu nowych sędziów Trybunału, dokonując tego wyboru na zapas, a tym samym wchodząc w kompetencje nowego parlamentu. Zostało to stwierdzone wyrokiem TK 3 grudnia i to jest kompromitacja polityków Platformy. Dzisiaj natomiast próbują szkalować i obarczyć PiS odpowiedzialnością za swoją nawet nie tyle nieudolność, ile działanie z premedytacją, które miało na celu zdominować całkowicie TK, a tym samym torpedować wszelkie inicjatywy dotyczące naprawy państwa w wielu obszarach.

Dzisiaj mają się odbyć wiece przeciwko niszczeniu Trybunału Konstytucyjnego przez PiS. Trudno oprzeć się wrażeniu, że opozycja na czele z Platformą i Nowoczesną chce wyprowadzić ludzi na ulice…

– Nie ulega wątpliwości, że Platforma, obawiając się reform, które są konieczne, a które mogą zaszkodzić ich interesom, jest w stanie poświęcić dobro kraju, jest w stanie podgrzewać atmosferę i podburzać społeczeństwo pod pretekstem rzekomego zamachu na demokrację, jakiego ma dokonać PiS. Ale to nie my niszczymy prawo i Konstytucję. Przeciwnie – chcemy je naprawić. Robimy swoje, do czego otrzymaliśmy mandat od Narodu, od Polaków i jesteśmy przygotowani do pracy. Ciekawe tylko, ilu Polaków uda się Platformie i Nowoczesnej.pl zmanipulować i zachęcić do udziału w protestach. Jeśli zaś chodzi o nas, to w niedzielę, 13 grudnia, idziemy w naszym piątym już Marszu Wolności i Solidarności w rocznicę stanu wojennego. Zapraszamy wszystkich, aby przyłączyli się do nas.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki