• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Legia przed rewolucją

Piątek, 11 grudnia 2015 (18:26)

Piłkarze Legii Warszawa pożegnali się z Ligą Europejską, a zimą niektórzy z nich prawdopodobnie pożegnają się z Warszawą. W najbliższych tygodniach w drużynie może dojść do małego trzęsienia ziemi.

Tym razem Legia w pucharach całkowicie zawiodła, bo nie sposób poczytywać jej za wielki sukces awansu do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Dla zespołu z takimi aspiracjami, budżetem i możliwościami było to absolutnym obowiązkiem. Przed rokiem wydawało się, że ekipa z Łazienkowskiej okrzepła i dojrzała do rywalizacji na międzynarodowej arenie. Była krok od awansu do grupy Ligi Mistrzów i prawdopodobnie by tam była, gdyby nie niefrasobliwość działaczy, którzy zapomnieli o tym, że Bartosz Bereszyński nie może zagrać w rewanżowym meczu kwalifikacji z Celtikiem Glasgow. Champions League przeszła przez to warszawianom koło nosa, ale wystąpili w Lidze Europejskiej i pokazali się w niej z bardzo dobrej strony. Przyszłość miała być lepsza, owocna, tymczasem po roku z zespołu tworzonego przez Henninga Berga pozostało już niewiele.

Przede wszystkim nie ma już samego Norwega. Został zwolniony bez żalu, ba, wręcz z ulgą. Jego obowiązki przejął Stanisław Czerczesow. Znany z twardej ręki Rosjanin wciąż posyła do boju zawodników, na których stawiał jego poprzednik, ale wkrótce się to zmieni. Legię czeka bowiem mała rewolucja, także dlatego, że zawiodła w pucharach.

Awans  od fazy grupowej LE trudno określić mianem sukcesu – powtórzmy. Sukcesem miało być dopiero jej przebrnięcie, co zdawało się być w zasięgu możliwości wicemistrzów Polski. Owszem, Napoli było faworytem grupy D – i to się potwierdziło – jednak w rywalizacji z FC Midtjylland oraz FC Brugge Legia miała realne szanse na powodzenie w walce o drugie miejsce. Zajęła czwarte, ostatnie. Z sześciu meczów wygrała jeden, z Duńczykami. Jeden zremisowała – z Belgami. To zdecydowanie zbyt mało. Fatalny był również styl zaprezentowany przez drużynę. W czwartek w Neapolu grała o awans, bo teoretycznie szanse zachowała, jednak niektórzy jej zawodnicy popełniali takie błędy, jakby chcieli przekazać Czerczesowowi: trenerze, my się kompletnie nie nadajemy, może pan spokojnie się nas pozbyć.

To, co wyprawiali defensorzy na czele z Tomaszem Jodłowcem, było niepojęte. Tym samym Jodłowcem, o którym Rosjanin powiedział, że po Euro 2016 będzie wart 15 milionów euro. – Fakt, popełniliśmy kilka głupich błędów, ułatwiając rywalom zdobywanie bramek. Ale też pamiętajmy, że Napoli jest dużo od nas mocniejsze, indywidualne umiejętności piłkarzy z tego klubu są bardzo wysokie, na światowym poziomie – powiedział Czerczesow. Legia przegrała ostatecznie 2:5 i pożegnała się z europejskimi pucharami.

A zimą pożegna się z kilkoma piłkarzami. Dziś Rosjanin został zapytany, czemu nie stawia na Michała Żyrę, którego talent działacze z Łazienkowskiej porównywali do Roberta Lewandowskiego.

– Zawodnik musi mieć przede wszystką czystą głowę i odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakiej gra drużynie – powiedział Rosjanin. Żyro wciąż nie przedłużył z Legią kontraktu kończącego się po sezonie i wiele na to wskazuje, że tego nie uczyni. W podobnej sytuacji jest Dusan Kuciak, acz jeśli o niego chodzi, to nikt nie kwestionuje zaangażowania.

Nowa Legia, budowana już przez Czerczesowa i na jego modłę, ma być charakterna i bardziej polska. Wiosną jej koszulkę przywdzieje Artur Jędrzejczyk, być może Marcin Komorowski. Działacze wiedzą kogo i na jaką pozycję szukać, mają przygotowaną listę życzeń, a wszystko po to, by na Łazienkowską powrócił mistrzowski tytuł.

– Mamy swoje wnioski odnośnie gry Legii w europejskich pucharach. Piłkarzom wciąż brakuje doświadczenia, które zdobywa się dzięki dużej ilości rozegranych meczów – podkreślił Czerczesow.

Piotr Skrobisz