• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Propaganda z budżetem

Piątek, 11 grudnia 2015 (03:10)

Prawo i Sprawiedliwość chce nowelizować budżet, a Platforma nazywa to „demolowaniem budżetu”.

Nowelizacja budżetu polega na tym, że dane zapisane w budżecie po stronie dochodów i wydatków są aktualizowane. Jako że dane zapisane w budżecie są nieaktualne, bo zmieniły się dochody i wydatki, wobec tego chodzi o uporządkowanie tej sprawy i nazwanie jej po imieniu. A więc trzeba wpisać takie dochody, jakie były rzeczywiście zrealizowane w roku 2015, i wydatki, jakie w tym roku zostały poniesione.

Gdy analizujemy wpływy do budżetu od 1 stycznia do tej pory, to okazuje się, że wobec zaplanowanych dochodów są one o blisko 10 mld mniejsze. Na tę liczbę składają się mniejsze wpływy z podatków pośrednich, czyli VAT, o ponad 13 mld zł, a także z tytułu cła. Ten spadek w części zrekompensował wzrost z innych dochodów, w tym PIT i CIT. Ale mimo wszystko brakuje 10 mld zł w stosunku do planu. Chcemy więc zapisać faktyczne dochody i wydatki, a nie utrzymywać stan, jakby nic się nie zmieniło.

Drugą stroną są wydatki budżetowe. Otóż nie wszystkie wydatki zaplanowane zostały zrealizowane, i to z różnych powodów. Np. poszczególne resorty zaplanowały je za wysoko albo nie zrealizowano zadań tak, jak należałoby to zrobić. Także niektóre przetargi zostały przesunięte na następny rok i muszą być powtórzone.

Wobec tego jeżeli w październiku czy listopadzie okazuje się, że w poszczególnych działach gospodarki, częściach budżetowych nie zostaną wydane pieniądze takie, jak zaplanowano, to minister finansów dokonuje blokady tych środków, czyli nie pozwala ich w pełni wykorzystać, lecz jedynie na takim poziomie, na którym zostały dotychczas poniesione. Wydatki z tych powodów, o których wspomniałam, nie zostały zrealizowane o blisko 6 mld zł.

Deficyt budżetowy, który był zaplanowany na 2,8 proc., w tej sytuacji jest większy, ale nie będzie przekraczał 3 proc., czyli progu karnego, który nam narzuca Unia Europejska.

Nie wiem, co jest podstawą całego szumu medialnego, który towarzyszy temu tematowi. Nowelizacja budżetu oznacza jego urealnienie, czyli zapisanie w ustawie budżetowej faktycznych liczb. To jest istota całego problemu. Doszukiwanie się w tym drugiego dna jest upolitycznianiem podstawowych zasad ekonomii i prowadzenia finansów państwa.

To, co wpisujemy do ustawy budżetowej, są to realne dane, a nie „fakty” wymyślane przez PiS. Tłumaczenia, że PiS zwiększa deficyt budżetowy, jest propagandą dla niezorientowanych. Nie ma powodu, aby operację aktualizacji odkładać do przyszłego roku. My chcemy znać stan faktyczny z tego roku, żeby wiedzieć, z czym startujemy w przyszły. To jest cała filozofia. 

Gabriela Masłowska