• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Autosan jednak zwalnia

Czwartek, 10 grudnia 2015 (05:12)

Blisko stu pracowników może stracić pracę do świąt Bożego Narodzenia w sanockim Autosanie. Zwolnienia już trwają.

Ostatnie dni są bardzo dynamiczne w życiu załogi Fabryki Autobusów Autosan w Sanoku. Firma kończy właśnie realizację zamówienia na 32 autobusy dla jednej z warszawskich firm, a nowych zamówień póki co nie ma.

– Cieszyliśmy się, że udało się zdobyć zamówienia, że była praca, ale każdy racjonalnie myślący człowiek pyta, co dalej, bo na samych zamówieniach dla wojska daleko nie zajedziemy – podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Ewa Latusek, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” w sanockim Autosanie.

Póki co nie ma też nowego inwestora, który pozwoliłby na kontynuację produkcji i zachowanie miejsc pracy dla 330-osobowej załogi. Dlatego syndyk masy upadłościowej zdecydował o zwolnieniach grupowych. Zgłosił też do urzędu pracy zamiar zwolnienia 98 osób, 55 pracowników na stanowiskach umysłowych i 43 pracowników fizycznych.

Zwolnienia są realizowane, ale z decyzją tą nie zgadzają się związki zawodowe działające w sanockim Autosanie, które weszły w spór zbiorowy z pracodawcą.

– Do tej pory odbyło się jedno spotkanie negocjacyjne na temat sporu zbiorowego. Postawiliśmy syndykowi dwa warunki: odstąpienie od zwolnień grupowych do chwili wyłonienia nowego właściciela, a także wypłacenie załodze zaległych wynagrodzeń, które sięgają kilku miesięcy wstecz. Na koniec listopada syndyk wypłacił wynagrodzenia dopiero za sierpień – zauważa Ewa Latusek.

Jeśli możliwości negocjacji się wyczerpią, a syndyk nie spełnieni żądań, związki zawodowe grożą dwugodzinnym strajkiem ostrzegawczym.

Sytuację w sanockim Autosanie uzdrowiłby nowy inwestor, który pozwoliłby firmie złapać na dłużej świeży oddech, kontynuować produkcję i zabezpieczyć miejsca pracy dla załogi. Jednak mimo podejmowanych prób, kolejnych przetargów i obniżania ceny wywoławczej wszystko jak dotąd kończyło się fiaskiem.

– Nie ma żadnych wątpliwości, że nowe zamówienia byłyby, bo są chętni, aby Autosan produkował dla nich autobusy, ale musi być nowy właściciel. Syndyk nie ma możliwości finansowania kontraktów, a banki nie chcą dłużej udzielać kredytów. Będzie nowy właściciel, to będą nowe zamówienia – tłumaczy przewodnicząca Latusek.

Tymczasem, żeby wyprodukować 50 autobusów, potrzeba co najmniej 35 milionów złotych na części i materiały do produkcji. Zainteresowanie kupnem sanockiego Autosanu wyraziło kilka podmiotów. Jednym z nich jest konsorcjum, w skład którego wchodzą trzy firmy z udziałem Skarbu Państwa: dwie należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej – Huta Stalowa Wola, PIT-RADWAR oraz SKB Drive Tech. Jednak cena, jaką konsorcjum zaproponowało za majątek Autosanu, była zbyt niska, ponadto oferenci nie mieli zgód korporacyjnych, co jest wymagane w przypadku spółek Skarbu Państwa.

– Oferent twierdzi, że podtrzymuje umowę, ale wydaje się, że przed zmianą na stanowiskach kierowniczych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej decyzji nie będzie. Tyle że my już nie mamy czasu dłużej czekać – uważa Ewa Latusek.

Załoga liczy też na pomoc, jaką jeszcze przed wyborami zapowiadała obecna premier Beata Szydło, która gościła w Sanoku.

– Naszym zdaniem, najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie Autosanu przez państwo, aby nasza fabryka została spółką Skarbu Państwa. Zwróciliśmy się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i otrzymaliśmy odpowiedź od min. Beaty Kempy, że nasze pismo zostało skierowane do Ministerstwa Skarbu Państwa i Ministerstwa Finansów. Czekamy na odpowiedź i liczymy na spotkanie – mówi przewodnicząca Ewa Latusek.

Jeśli do końca grudnia nie znajdzie się inwestor, to sędzia komisarz będzie mógł podjąć decyzję o sprzedaży fabryki już nie w całości, ale w zorganizowanych częściach, a taki podział fabryki w praktyce może oznaczać koniec produkcji autobusów w Sanoku, której historia sięga 1832 r. Niegdyś był to największy zakład motoryzacyjny w Polsce, ale to już historia. Dzisiaj o produkcji na dawną skalę, kiedy w latach 70. ubiegłego stulecia rocznie z taśm produkcyjnych w Sanoku zjeżdżało ok. 4 tys. autobusów, 2 tys. furgonetek oraz ok. 40 tys. przyczep, można tylko pomarzyć. W październiku 2013 r. fabryka została postawiona w stan upadłości. Wniosek o upadłość złożył ówczesny zarząd spółki. Następnie właściciel – Grupa Sobiesław Zasada, do której wówczas należała sanocka fabryka, odsprzedał jej udziały za symboliczną kwotę przedsiębiorcy Grzegorzowi Tarnawie. Śledztwo w sprawie upadłości na wniosek NSZZ „Solidarność” prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krośnie.

 

Mariusz Kamieniecki