• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Czas na odbudowę polskiego kapitału

Czwartek, 10 grudnia 2015 (04:02)

Minister rozwoju Mateusz Morawiecki stwierdził, że w polskiej gospodarce jest za mało przedsiębiorstw z rodzimym kapitałem. W jego ocenie, sprawia to, że nigdy nie wydostaniemy się z pułapki średniego rozwoju.

Obcy kapitał jest dobry dla rozwoju gospodarki, ale na jej pewnym etapie. 26 lat naszej transformacji to jednak wystarczająco dużo czasu, by bazować na tym czynniku. Naszą gospodarkę cechuje napływ inwestycji, kapitału zagranicznego, niskie koszty pracy. Założono także, że wyższe stopy procentowe przyciągną kapitał obcy. Ale przez to kredyty są droższe dla naszych przedsiębiorców. Rozwój i wzrost gospodarczy oparty na tych i innych, podobnych im czynnikach wyczerpuje swoje możliwości. Słusznie zwraca na to uwagę minister Morawiecki.

Po tylu latach funkcjonowania obcego kapitału w Polsce powinniśmy sobie uświadomić, że wilczym prawem właściciela jest pozyskiwanie dochodu z inwestycji. Jeżeli właściciel jest obcokrajowcem i za granicą ma swoją siedzibę, to pieniądze wypracowane w pocie czoła przez nas wypływają z naszego kraju do właścicieli firm. To jest prawo właścicieli i nikt nie powinien mieć do nich pretensji. Pretensje można mieć do polityki gospodarczej ostatnich 26 lat, że nie stworzyła polskim przedsiębiorcom warunków do rozwoju, dzięki któremu kapitał zagraniczny mógłby być zastąpiony polskim, a ten kapitał zastępować trzeba.

Analogicznie wilczym prawem wierzyciela jest uzyskiwanie dochodu z pieniędzy, które pożyczono Polsce. Z tej strony Polska jest również drenowana finansowo. Przecież to my wszyscy w podatkach składamy się na odsetki, prowizje, opłaty, wszystkie razem wzięte koszty kredytów, które rząd zaciąga. Dlatego Polacy muszą pracować tak ciężko, a zarabiają tak mało.

Dominacja inwestorów zagranicznych w pewnych gałęziach gospodarki jest dla nas groźna także ze względów geopolitycznych. O tym też należy pamiętać. Myślę tu o sektorze medialnym. Prawie 100 proc. liczących się gazet lokalnych i regionalnych jest w rękach obcego kapitału, i to z jednego kraju – z Niemiec.

Za dużo kapitału obcego jest w bankowości. W najbardziej rozwiniętych krajach odsetek własności narodowej w sektorze bankowym przekracza 90 proc. Ogólna średnia wynosi 80 proc. W Polsce osiągnęliśmy, mimo ostatnich przejęć dokonanych przez PZU, około połowy tego poziomu.

Następnym sektorem, który mógłbym wskazać, jest handel, zwłaszcza ten duży. Świetnie, że rząd ma plan wprowadzenia podatku od sieci sklepów wielkopowierzchniowych, bo on nie tyle będzie dyskryminował obcych kupców, ile będzie wyrównywał szansę rozwoju między małymi polskimi sklepami a dużymi super- i hipermarketami. Ponieważ te małe polskie sklepy nie miały możliwości dokonywania optymalizacji podatkowej ponad granicami kraju. A drugim powodem jest – jak dowiedzieliśmy się kilka miesięcy temu – że sieci zagraniczne, rozwijające się bardzo dynamicznie, na świetnych warunkach, zupełnie nierynkowych, otrzymywały kredyty z Banku Światowego na to, aby inwestować w Polsce. A przecież my jako Polska odprowadzamy składkę do Banku Światowego, więc sami pomagamy im w tym, żeby zagarniały coraz większą część polskiego rynku handlu.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której za miesiąc kapitał zagraniczny chciałby się wycofać z polskiego sektora bankowego. W rękach państwowych czy prywatnych nie ma w naszym kraju wystarczającej ilości kapitału polskiego, żeby mógł zastąpić zagraniczny naszym rodzimym, kiedy pojawiłaby się okazja do „tanich zakupów”. Bez własnego kapitału repolonizacja się nam nie uda. Polacy – według wszystkich porównań międzynarodowych – mają bardzo mało aktywów finansowych. Nie chodzi tylko o poziom indywidualny, ale także o poziom polskich firm i państwa.

Pojawia się jednak światełko w tunelu. To są duże firmy państwowe, jak PZU, PKO i KGHM, które dzięki Boskiej Opatrzności nie zostały w całości sprywatyzowane. Firmy te, mimo nie najlepszego zarządzania w poprzednich latach, ciągle radzą sobie bardzo dobrze. Dzięki temu generują spore nadwyżki finansowe. Ważne, aby te nadwyżki były mądrze rozdysponowane i służyły rozbudowie polskiego kapitału.

Te i inne argumenty są dowodem na to, że minister Morawiecki ma rację, mówiąc o konieczności odbudowy polskiego kapitału. Jeśli nie zredefiniujemy modelu naszego wzrostu gospodarczego, i to jak najszybciej, jeśli nie postawimy na rodzimą wytwórczość, na własny kapitał, a przy tym nie przestaniemy się zadłużać za granicą jako państwo, to wpadniemy w pułapkę średniego rozwoju. 

Dr Marian Szołucha