• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

Radio Maryja przetrwa ataki

Czwartek, 10 grudnia 2015 (03:04)

Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego Komisji Kultury i Środków Przekazu, rozmawia Rafał Stefaniuk

Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje ustawę o funkcjonowaniu mediów publicznych. Telewizja i radio nie mogą funkcjonować w takiej formie jak obecnie?

– Praktyka ostatnich lat pokazuje, że formuła organizacyjno-prawna mediów publicznych sprawia, że media te stawały się w łatwy sposób elementem przedłużenia obozu władzy, który aktualnie rządził w kraju. Jednocześnie nie spełniano misji mediów publicznych, a przecież te są utrzymywane z pieniędzy Polaków. W związku z tym mają szczególną rolę jako media publiczne. A jest to m.in. utrwalanie wartości rodzinnych, rzetelne i obiektywne informowanie czy tworzenie otwartego forum debaty publicznej. Czy te elementy były realizowane? W tej materii każdy z Czytelników ma na pewno swoją ocenę.

Co jest powodem takiego stanu rzeczy?

– Problemem jest sposób kreowania władz spółki. W niej mamy do czynienia z zasadą domina. Liberalno-postkomunistyczny obóz, który z krótkimi przerwami przez 25 lat sprawuje władzę w Polsce, miał istotny wpływ na obsadę KRRiT. Z kolei Krajowa Rada, wyłaniana w sposób polityczny, miała wpływ na obsadę rad nadzorczych mediów publicznych, z kolei te wpływały na obsadę zarządów, a zarządy na szefów anten i poszczególnych redakcji. W ten sposób zasada politycznego domina była przełożona na sposób zarządzania mediami publicznymi, a to miało bezpośredni wpływ na ich zawartość. Z pewnością kluczem jest zmiana sposobu powoływania najważniejszych osób w mediach.

Powraca także pytanie o komercjalizację mediów publicznych...

– …która przez lata była źle pojęta. Media publiczne miały status spółek akcyjnych i opierały się na zasadach kodeksu handlowego. Mają więc zadania statutowe polegające na wypracowywaniu zysków. Stąd element komercjalizacji, który był obecny w mediach publicznych, i jest on stosunkowo silny. Komercja bardzo często powoduje, że schlebia się popularnym gustom i wiele misyjnych programów, czyli tych, które zajmują się wysoką kulturą, były spychanych czy wręcz nieemitowanych. A działo się tak, bo uznawano, że one nie będą przyciągały widzów. Wiadomo, że poziom widowni określa ceny reklam, które są emitowane. W mojej ocenie, komercjalizacja odegrała rolę negatywną, ponieważ odbywała się kosztem misji. Konieczne jest odejście od formuły spółki prawa handlowego. Towarzyszyłaby temu realizacja pomysłu sprawienia, że media publiczne stałyby się narodowymi instytucjami kultury. Określało by się je jako korporacje narodowe, które mają moce zakorzenienie w ustawie, mają określone władze i zapewnione środki. Mają także katalog zadań, które muszą spełniać.

Skoro dotknęliśmy tematu finansowania mediów, to zapytam, czy możliwy jest system bez abonamentu?

– W tej chwili rozważane są różne warianty, m.in. mówi się o opłacie audiowizualnej. Bez względu na to, czy ta opłata będzie, czy nie i jak będzie się nazywała, to media będą miały finansowanie z budżetu. To zapewni im stabilizację finansową, a szczególnie rozgłośniom radiowym. Zazwyczaj koncentrujemy się na Telewizji Polskiej, a media publiczne to jest także „duże radio” i 17 spółek regionalnych Polskiego Radia. Szczególnie ważne są spółki regionalne, ponieważ realizują swoje zadania w aspekcie misyjności, w otoczeniu mediów komercyjnych, a są w trudnej sytuacji finansowej. Zapewnianie stałego finansowania radiofonii i telewizji w oparciu o budżet będzie dawało możliwość tworzenia długofalowych programów, a jednocześnie będzie można egzekwować ich misyjność.

PiS chce zmieniać media, a jak w litanii powraca stwierdzenie, że „to zamach na demokrację”.

– Każdemu działaniu rządu Prawa i Sprawiedliwości towarzyszy histeria. Szczególnie tym ruchom, które nie mieszczą się w katalogu oczekiwań „obozu postępu i demokracji”, który przypisał sobie monopol na sprawowanie rządów politycznych w Polsce oraz rządów dusz. Wszystko, co nie mieści się w wyobrażeniach tego obozu, jest zamachem na demokrację. Obóz ten kieruje się starą zasadą Kalego – „jak Kali kraść krowy, to dobrze, a jak Kalemu ukraść krowy, to niedobrze”.

Jesteśmy kilka dni po 24. rocznicy powstania Radia Maryja. Jak wyglądałaby nasza przestrzeń medialna bez rozgłośni Ojców Redemptorystów?

– Radio Maryja jest cudownym darem dla Narodu Polskiego. Pamiętam, jak Radio się tworzyło, bo byłem uczestnikiem tych wydarzeń od samego początku. Wtedy wizja o. Tadeusza Rydzyka wydawała się niemożliwa do spełnienia. Dziś widzimy, że nie tylko powstało Radio, ale również inne dzieła, takie jak Telewizja Trwam, „Nasz Dziennik” czy Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Nie wspominając o innych inicjatywach. Widzimy, że również media publiczne czy komercyjne zaczęły naśladować formułę funkcjonowania Radia, która od samego początku była oparta na zasadzie żywego kontaktu z odbiorcą. W przypadku Radia odbywa się to poprzez wpuszczanie telefonujących słuchaczy na antenę. W tej chwili to się stało standardem innych mediów. To pokazuje, że Radio Maryja w zakresie formuły radia było pionierskie. Rozgłośnia odgrywa także wielką rolę w wymiarze formacyjnym poprzez przybliżanie nauki Kościoła oraz stając się forum wymiany myśli dla wszystkich osób zatroskanych o dobro Ojczyzny.

Po rocznicowych uroczystościach w Bydgoszczy nieznani sprawcy przebili opony w kołach samochodów ojców posługujących w Radiu oraz niektórych polityków PiS.   

– To jest pokłosie seansów nienawiści, które trwają od początku istnienia Radia, a nasilały się zawsze wtedy, gdy rozgłośnia zwiększała zakres swojego działania i stawała się ogólnie dostępna. W prasie drukowanej odnotowano kilkadziesiąt tysięcy artykułów szkalujących ojca dyrektora i Radio, nie mówiąc o tekstach w mediach elektronicznych, audycjach w radiu czy programach telewizjnych. Widzimy także, co dzieje się na portalach społecznościowych. Mamy więc do czynienia z falą niespotykanej agresji i nienawiści. To co się działo w Bydgoszczy, to jest to działanie o charakterze chuligańskim, a nawet przestępczym. Odbieram je jako pokłosie fali nienawiści, która od ćwierć wieku jest kierowana w stosunku do tego wielkiego dzieła.

Dlaczego ktoś podejmuje takie działania?

– To z pewnością jest próba zastraszenia, ale także manifestacja frustracji i ślepej furii. Myślę, że to też zwykła złośliwość. Nie wiem, kto jest sprawcą przebijania opon, a kto pomysłodawcą. Faktem jest jednak, że jest to zachowanie, które nie przystoi człowiekowi.

Ataki trwają, a mimo to Radio funkcjonuje. Jaką przyszłość widzi Pan przed toruńską rozgłośnią?

– W przyszłość patrzę optymistycznie. Radio Maryja jest z mocy ustawy nadawcą społecznym. Jest to medium, które w swoim działaniu nie kieruje się komercją, ale dobrem społeczeństwa. W tym zakresie rozgłośnia jest absolutnie pionierska i widać, że ta formuła jest jak najbardziej potrzebna. Dzięki nowym technologiom, a więc internetowi czy satelicie, Radio stało się niezbędnym elementem polskiego pejzażu medialnego. Podkreślę, że zasięg Radia jest globalny. Kto chce na dowolnym kontynencie słuchać Radia Maryja, ma technicznie taką możliwość. Radio musi się dalej rozwijać i będzie to robić, a dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że wychodzi mu to bardzo dobrze.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk