Jędrzejczyk znów w Legii
Środa, 9 grudnia 2015 (20:56)Artur Jędrzejczyk wraca do Warszawy. Na razie na pół roku, być może na dłużej.
Jędrzejczyk to jedna z ikon stołecznego klubu ostatnich lat. Z „elką” na piersiach występował w okresie między 2006 a 2013 rokiem, łącznie rozegrał 108 meczów, w których zdobył 4 bramki. Latem 2013 postanowił zmienić barwy klubowe i wybrał ofertę FK Krasnodar. Intratną dla niego, jak i dla Legii, bo na konto warszawian z tytułu transferu spłynęło 2,2 miliona euro.
W Rosji spędził półtora roku. W pewnym momencie wywalczył miejsce w podstawowym składzie, stając się jednym z kluczowych zawodników drużyny. Wszystko się zmieniło, gdy doznał kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie. Na leczeniu i rehabilitacji spędził kilka miesięcy, a gdy wrócił na boisko, nie odzyskał zaufania trenerów. Grywał rzadko, łącznie w zaledwie sześciu spotkaniach rosyjskiej ekstraklasy. Wtedy pojawił się temat powrotu na Łazienkowską.
Trzydzieści sekund – tyle trwało namawianie zawodnika, przynajmniej według Michała Żewłakowa, dyrektora sportowego Legii. Szybko do porozumienia doszli również działacze obu klubów, w czym pomogła osoba Stanisława Czerczesowa, trenera wicemistrzów Polski.
– Cała akcja poszła szybko, łatwo i bezproblemowo, a duży wpływ na to miał fakt, że „Jędza” sam bardzo chciał dołączyć do naszej drużyny – powiedział Żewłakow, cytowany na stronie Legii.
Oczywiście Jędrzejczykowi nikt miejsca w składzie za darmo nie odda, ale nie jest tajemnicą, że z jego osobą warszawianie wiążą ogromne nadzieje. Widzą w nim naturalnego lidera, tak na boisku, jak i w szatni, cenionego za charakter i uniwersalność, wszak równie dobrze może występować na środku, jak i bokach defensywy.
Na razie piłkarz został wypożyczony na pół roku. Czy istnieje szansa, że zostanie w Warszawie na dłużej? Wiele zależy od pieniędzy, a Żewłakow przyznał, że Jędrzejczyk jest piłkarzem bardzo drogim, jak na nasze realia.
Jego pozyskanie jest zapowiedzią transferowej ofensywy stołecznego klubu. Legia będzie chciała zimą solidnie się wzmocnić, przede wszystkim Polakami. Niewykluczone, że wróci do niej kolejny jej były zawodnik, Marcin Komorowski.
Piotr Skrobisz