Żądza władzy wygrywa z dobrem państwa i Narodu
Środa, 9 grudnia 2015 (19:38)Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nowelizacja ustawy o TK autorstwa PiS jest częściowo niezgodna z Konstytucją. Czy spodziewał się Pan takiego orzeczenia?
– Tak. Spodziewałem się takiego rozstrzygnięcia z tego względu, że niektórzy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wypowiadali się na ten temat na długo, zanim sprawę rozpoznali.
Co oznaczają oba rozstrzygnięcia Trybunału zarówno to dzisiejsze, jak i to z 3 grudnia?
– Obydwa rozstrzygnięcia nie mają wpływu na wyłonienie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie zostali wyłonieni w oparciu o regulamin Sejmu, a nie w oparciu o ustawy zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Trybunał jest dziś w pełni obsadzony, liczy 15 członków, a więc tylu, ile wynika z Konstytucji RP. Domaganie się jakichkolwiek dalszych działań będzie niczym innym jak wywoływaniem zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego, co warto podkreślić, zamieszania spowodowanego przez Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe, które w czerwcu dokonały zamachu na Trybunał. Dziś udało nam się rozdział dotyczący TK zamknąć. Trybunał jest w pełni obsadzony, prezydent Andrzej Duda przyjął dzisiaj przysięgę od ostatniego sędziego TK Julii Przyłębskiej. Zauważył też, że w istniejącym stanie prawnym decyzje podjęte przez Sejm jako uchwały podjęte przez najwyższy organ uchwałodawczy wybrany przez Naród są obowiązujące. I tyle w tej kwestii.
Zakwestionowana została rola prezydenta w wyborze sędziów TK?
– Owszem, ale pragnę zwrócić uwagę, że w zakresie nie mającym wpływu na wyłanianie sędziów TK. W kontekście 30-dniowego terminu przyjęcia ślubowania TK orzekł, że powinno to się odbyć niezwłocznie, że termin powinien się liczyć nie od momentu złożenia ślubowania. TK stwierdził również, że co prawda kadencyjność, na stanowisku prezesa i wiceprezesa TK jest zgodna z Konstytucją, natomiast wcześniejsze wygaszenie kadencji prezesa Andrzeja Rzeplińskiego i wiceprezesa Stanisława Biernata jest niegodne z Konstytucją. Jednocześnie, co jest niezwykle ważne, TK stwierdził, że Krajowa Rada Sądownictwa nie jest podmiotem uprawnionym do opiniowania ustawy o TK, że owszem, posiada takie uprawnienia, ale w odniesieniu do sądów powszechnych, ale nie do TK. Stąd ten zarzut został przez TK odrzucony. Ponadto TK stwierdził, że aczkolwiek dostrzega pewne nieprawidłowości w uchwalaniu noweli listopadowej, tym niemniej te stwierdzone przez TK nieprawidłowości nie stanowią o niekonstytucyjności procedowania.
Jaka lekcja na przyszłość wypływa po tym całym zamieszaniu wokół TK?
– Przede wszystkim jest to zadanie dla parlamentu: przygotować nową ustawę o TK. Ilekroć bowiem TK stwierdza niekonstytucyjność ustawy, to tyle razy jest to wyzwanie dla posłów i senatorów, żeby doprowadzić ustawę do zgodności z Konstytucją.
Jakie są konsekwencje prawne tego dzisiejszego orzeczeniu TK?
– Z prawnego punktu widzenia TK jest w pełni obsadzony i w związku z tym powinien normalnie pracować. Nieuprawnione są jakiekolwiek żądania kierowane w stronę prezydenta Andrzeja Dudy, bo jego rola w tym zakresie się skończyła. Zresztą powiedział to dzisiaj rano bardzo dobitnie w swoim przemówienia podczas zaprzysiężenia sędzi Przyłębskiej. Sytuacja w TK została doprowadzona do stanu zgodnego z Konstytucją, udało się zaprowadzić ład konstytucyjny po tym, jak do destabilizacji doprowadziła Platforma z PSL-em.
A konsekwencje dla Parlamentu?
– Dla parlamentu jest to wyzwanie, aby ustawę o TK doprowadzić do zgodności z Konstytucją.
Czym są głosy formułowane m.in. przez Grzegorza Schetynę i innych polityków opozycji o postawieniu prezydenta przed Trybunałem Stanu?
– No cóż, krytyka prezydenta Andrzeja Dudy rozpoczęła się, jeszcze zanim objął on urząd Prezydenta RP, kiedy jeszcze nic nie zdołał zrobić. Jestem przekonany, że wiarygodność tych oskarżeń czy wypowiadanych opinii jest taka sama jak poprzednio. Ugrupowania opozycyjne dziś nie mogą się pogodzić z przegraną w wyborach najpierw prezydenckich, a ostatnio parlamentarnych. Chcą doprowadzić do tego, żeby Prawu i Sprawiedliwości nie udało się zrealizować programu wyborczego, programu naprawy państwa i przywrócenia jego wiarygodności w oczach obywateli. Stąd mamy działania nastawione na destabilizację sytuacji w państwie. Myślę, że ludziom coraz szerzej otwierają się oczy i doskonale wiedzą, o co idzie gra. Uważam, że dzisiejsze orzeczenie było doskonałą lekcją dla obywateli. Jeśli z taką niewielką nowelizacją tyle TK mógł uczynić, to można sobie wyobrazić, co tenże TK może zrobić w sprawach dotyczących zwykłych obywateli.
Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Chociażby kolejne projekty PiS odnośnie Programu 500+. Możemy mieć do czynienia z kolejnym rozdzieraniem szat i utyskiwaniem, że jest to niezgodne z Konstytucją. Społeczeństwo dzisiaj na własne oczy zobaczyło, co można z Konstytucji wydedukować. To była fantastyczna lekcja pokazująca, jaką moc mają orzeczenia TK i jak wielką władzę posiada TK. Mam nadzieję, że ludzie zrozumieją, o co ta bitwa się toczy, że zrozumieją też, dlaczego Platforma rzuciła się na TK, chcąc obsadzić go swoimi ludźmi. Politycy Platformy doskonale zdawali sobie sprawę, co TK może zrobić z każdą ustawą.
Ludzie może to zauważą, ale czy politycy zechcą się zreflektować?
– Nie sądzę. Refleksja jest wtedy, kiedy jest dobra wola, a tu, jak widać, nie ma dobrej woli. Mało tego, żądza władzy jest silniejsza niż dobro państwa i dobro Narodu.
Smutna to konstatacja…
– Ale taka niestety jest prawda…