Interes i bezpieczeństwo Polski
Środa, 9 grudnia 2015 (03:06)Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki
MON analizuje przetarg śmigłowcowy a minister Antoni Macierewicz mówi, że black hawki czy AW-149 to helikoptery przynajmniej porównywalne z caracalami. Czy w przypadku, kiedy sprzęt produkowany w Polsce jest porównywalny z wytwarzanym zagranicą, to w trosce o polski potencjał gospodarczy to właśnie on nie powinien być wybrany. Dlaczego poprzednie kierownictwo MON nie zastosowało takiego kryterium?
– To dobre pytanie. Wszystkie argumenty, które przemawiały za tym, że to właśnie śmigłowce produkowane w PZL Świdnik i PZL Mielec powinny być tak naprawdę brane pod uwagę przy rozstrzyganiu przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii argumenty, które przedstawialiśmy zarówno ówczesnemu wicepremierowi Tomaszowi Siemoniakowi, jak i wiceministrowi Czesławowi Mroczkowi trafiały w próżnię. Śmigłowce Black Hawk i AW-149 to, po pierwsze, sprzęt porównywalny, po drugie, wybór tych śmigłowców gwarantował miejsca pracy w Polsce, po trzecie, część środków wyłożona z budżetu państwa na zakup tych helikopterów wróci do państwowej kasy chociażby w formie podatków czy wreszcie najważniejszy argument, a mianowicie bezpieczeństwo państwa, bo to tu na miejscu ten sprzęt jest produkowany, co ma znaczenie w wypadku konfliktu, gdzie sprowadzenie chociażby części zamiennych i sam serwis mogą być poważnym problemem. Niestety żaden z tych argumentów, które przedstawialiśmy, nie został wysłuchany przez poprzednie kierownictwo MON. Jeśli pan pyta, dlaczego to nie docierało do kierownictwa polskiej armii, to w mojej ocenie wynikało to przede wszystkim z nastawienia poprzedniej koalicji PO – PSL, której politycy patrzyli bardziej na swój interes niż na interes i bezpieczeństwo państwa polskiego.
Czy w tej sytuacji przetarg powinien być rozpisany na nowo?
– Nowy rząd dopiero rozpoczął pracę i spraw do naprawienia po poprzednikach jest cała masa, ale tak czy inaczej kilka dni temu zwróciliśmy się do ministra Macierewicza z pismem o spotkanie. Znamy obecnego szefa MON, wiemy, że jest on przychylny i że na pewno o polski interes będzie dbał jak mało kto. Chcemy jednak porozmawiać raz jeszcze, przedstawić swoje argumenty i wierzymy, że w przeciwieństwie do ministrów z rządu Platformy i PSL nasze stanowisko zostanie wysłuchane, a decyzja będzie taka, jak być powinna. Tym bardziej że to, co zrobiła poprzednia ekipa w sprawie przetargu na śmigłowce, to jeden wielki skandal. Myślę, że pracownicy zakładów lotniczych z Mielca czy Świdnika, którzy podczas protestów przeciwko wykluczeniu ich ofert z przetargu na transparentach umieszczali napis, że to jest przekręt stulecia, wcale się nie pomylili. Mamy nadzieję, że rząd premier Beaty Szydło odwróci te niekorzystne dla Polski decyzje poprzedniego rządu.
Odejście od jednej wspólnej platformy i zakup śmigłowców w trzech wersjach: transportowej, ratowniczej i morskiej to dobry pomysł?
– Nie chciałbym za bardzo wchodzić w kompetencje wojskowych, którzy najlepiej powinni wiedzieć, jakie śmigłowce są im potrzebne. Dla nas, dla pracowników sektora lotniczego logiczną rzeczą było to, że dywersyfikacja jest wskazana na każdym poziomie. Stąd też uważaliśmy za zły pomysł z jedną platformą, natomiast czy będzie to dwie, czy może trzy platformy to nie ma znaczenia. Więcej niż jedna pozwoli bardziej obiektywnie podejść do producentów, których mamy u siebie w Polsce.
Może być zatem tak, jak mówi przysłowie: „i wilk syty, i owca cała”, tzn., że wszyscy oferenci, a co za tym idzie: black hawk, AW-149 i caracal zasilą polską armię?
– Oczywiście, ale nie wyczerpuje to oferty, bo przypomnę, że mamy w Polsce również produkowane w PZL Świdnik śmigłowce Sokół , które służą w polskiej armii. Według wojskowych na misjach w Iraku czy w Afganistanie śmigłowiec W-3PL „Głuszec” jedna z wersji sokoła sprawdzała się doskonale. Dlatego nie wykluczałbym, że tą trzecią platformą śmigłowcową może być to, że będziemy modernizowali sokoła i „Głuszec”, typowo polski śmigłowiec, będzie jeszcze przez długie lata służył w naszej armii.
Wyjściem może być jeszcze zakup śmigłowca z wolnej ręki…
– Owszem, ale każdy, kto dokona zakupu z wolnej ręki, naraża się na krytykę i posądzenia o stronniczość itp. Dlatego wolałbym, aby wybór śmigłowca czy śmigłowców dokonał się zgodnie z obowiązującymi procedurami. A więc ogłoszenie przetargu, oferty i wybór w oparciu o takie kryteria jak jakość i klasa sprzętu, jego cena oraz to, gdzie dany śmigłowiec powstaje. Jestem jednocześnie przekonany, że biorąc to wszystko pod uwagę, wygrają polskie oferty.
Czy to prawda, że wkrótce temat przetargu ma być jednym z tematów obrad komisji trójstronnej: rząd – związki – pracodawcy?
– Rzeczywiście ten zespół trójstronny, który kiedyś pracował w ramach ustawy o komisji trójstronnej, teraz niejako został reaktywowany. W ramach Komisji Dialogu Społecznego niebawem dojdzie do spotkania przedstawicieli rządu, pracodawców i strony społecznej. Będziemy rozmawiać o problemach branży lotniczej i szerzej o problemach branży obronnej. Natomiast nie jest to miejsce, gdzie się rozstrzyga procedury przetargowe.