• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Dziękczynienie za beatyfikację

Poniedziałek, 7 grudnia 2015 (20:24)

Burza oklasków wypełniła bazylikę św. Franciszka z Asyżu w Krakowie, gdy w dalekim Chimbote w Peru ks. kard. Angelo Amato, prefekt watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, odczytał dekret o beatyfikacji o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego. Zaraz potem rozpoczęła się Msza św. dziękczynna, której przewodniczył ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski. 

– Oni obaj odpowiedzieli na słowa Ojca Świętego: „Nie lękajcie się!”. Dziś uczą nas odwagi i poświęcenia aż do ofiary z życia – mówił metropolita krakowski. Każdy, kto w sobotni wieczór uczestniczył w uroczystościach, mógł też otrzymać obrazek z relikwiami drugiego stopnia – fragmentami ubrań męczenników.

W homilii o. Wiesław Bar, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego i kierownik Katedry Prawa Kanonizacyjnego i Sakramentów Świętych KUL, mówił o powołaniu franciszkanów do pracy na misjach. Podkreślał, że już za życia ludzie zauważali ich szczególne wstawiennictwo u Pana Boga. Przytoczył świadectwa kilku osób.

– Kiedy wkrótce po ich przybyciu do Peru na wioskę spadła plaga szarańczy, o. Zbigniew sprawował Eucharystię o uwolnienie od niej. Prośby i modlitwy zanoszone do Boga poprzez posługę misjonarzy zostały wysłuchane, plaga ustąpiła. To bardzo umocniło wiarę ludności – opowiadał. Innym razem, gdy w wiosce panowała susza, ojciec Zbigniew wymodlił deszcz.

Kaznodzieja podkreślił, że ojcowie mieli świadomość, co może ich spotkać, bo byli świadkami zamachów. Któregoś dnia na pytanie: „Co się stanie, gdy umrzesz?”, o. Zbigniew odpowiedział: „Nic nie szkodzi, pochowajcie mnie w Pariacoto” – opowiadał franciszkanin.

O. Bar powiedział, że po śmierci misjonarzy zaczęły zanikać zamachy. – Ich krew przyniosła więc odkupienie i błogosławieństwo dla Peru – podkreślił.

Pod koniec Mszy św. ks. Zbigniew Kras, kapelan prezydenta Andrzeja Dudy, odczytał list, jaki prezydent wystosował do zebranych w świątyni: „»Ojcowie dla nas nie umarli» – te słowa mieszkańcy Pariacoto napisali na sztandarze, który nieśli, żegnając swoich misjonarzy. I dziś nie sposób wątpić w tę głęboką prawdę. Młodzi misjonarze wciąż żyją w pamięci mieszkańców Pariacoto i innych miejscowości. Jest to pamięć wdzięczna. Żyją też w pamięci mieszkańców swoich rodzinnych miejscowości, gdzie organizowane są biegi i memoriały ich imienia. Żyją też w końcu w Krakowie, na Franciszkańskiej, gdzie studiowali, podczas gdy na ulicach miasta odbywały się starcia młodzieży z milicją komunistyczną. Kilka lat później zginęli na drugim końcu świata, głosząc Jezusa i walcząc przeciwko tej samej nieludzkiej ideologii. Poprzez swoje życie dali świadectwo wierności Bogu i ludziom. Są męczennikami wiary i miłości, świadkami nadziei” – napisał Andrzej Duda.

Głos zabrał także Alberto Salas-Barahona, ambasador Peru w Polsce. Podziękował on franciszkanom za dar męczenników.

– Męczennicy są darem dla naszego państwa, którego mieszkańcy wciąż są do nich przywiązani i ich pamiętają. Jesteśmy przekonani, że ich świadectwo przyczyniło się do wyzwolenia Peru z komunizmu i terroru. Dziś nie ma tam ani jednej rodziny, w której ktoś nie zginął z rąk komunistów. Tak jest też i w mojej rodzinie. W ciągu 13 lat zginęło bowiem aż 70 tys. ludzi – opowiadał. – Posługa męczenników pomogła wzrastać w wierze i pozostać przy Chrystusie, a także zjednoczyć się w dążeniu do pokoju. Niech to przesłanie pomoże i dziś w budowaniu przyjaźni między Polską a Peru oraz w budowaniu wspólnoty Kościoła. Niech Bóg błogosławi Polskę. Niech Bóg błogosławi Peru – zakończył. 

Po Mszy św. została także otwarta wystawa pamiątek i relikwii po o. Michale i o. Zbigniewie. W uroczystości uczestniczyła rodzina ojca Michała – w procesji z darami świecę niósł brat bliźniak męczennika.

Małgorzata Pabis