• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Pierwszy raz w polskiej szkole

Poniedziałek, 7 grudnia 2015 (18:06)

Dwadzieścioro dzieci ewakuowanych pod koniec listopada z Mariupola i Donbasu poszło po raz pierwszy do polskich szkół. Towarzysząca im w tym dniu minister edukacji Anna Zalewska oceniła, że uczniowie z Ukrainy poradzą sobie w nowych warunkach.

Minister towarzyszyła dzieciom w poniedziałek rano w pierwszej drodze do szkoły. Do podstawówki i gimnazjum w Stawigudzie Anna Zalewska przyjechała razem z dziećmi autobusem z ośrodka w Rybakach, gdzie od dwóch tygodni mieszkają Polacy sprowadzeni ze wschodniej Ukrainy.

– Jeden (z uczniów) był smutny, ale przez drogę porozmawialiśmy i już w porządku – mówiła szefowa MEN po wyjściu z autobusu.

Zalewska powiedziała dziennikarzom, że dzieci trochę się denerwują, ale i tak mniej niż ich rodzice. Jak oceniła, poradzą sobie w polskich szkołach. Każdym z nowych kolegów ma zaopiekować się jeden z miejscowych uczniów.

– Ja jestem tutaj, bo słyszałam, że dzieci mają swoich małych opiekunów i chciałam właśnie tym opiekunom podziękować. Powiedzieć, jak ważni są dla nas i dla tych dzieci – podkreśliła.

Minister spotkała się z dyrektorami szkół i władzami gminy Stawiguda (Warmińsko-Mazurskie). Rozmawiała też z rodzicami uczniów w ośrodku wypoczynkowym w Rybakach.

Podczas briefingu prasowego po tym spotkaniu Zalewska powiedziała, że przyjechała, żeby sprawdzić osobiście, jak funkcjonuje program adaptacyjny i towarzyszyć uczniom w tym ważnym dniu.

Jak podkreśliła, wizyta była tak zorganizowana, żeby nie zaburzać przebiegu lekcji, a jednocześnie odbyć „bardzo szczerą rozmowę z rodzicami”. Dodała, że rodzice w rozmowach z nią m.in. szukali rozwiązań w indywidualnych sprawach dotyczących wejścia do systemu oświaty starszych dzieci, tych, które są w szkołach średnich lub na studiach.

Minister powiedziała, że po tej wizycie jest dobrej myśli. W jej ocenie, gmina i szkoły, które odwiedziła, są dobrze przygotowane do przyjęcia tych uczniów. Mają też doświadczenia związane z pobytem pierwszej grupy uchodźców, która przyjechała do Polski w styczniu tego roku.

Zalewska oceniła, że nie jest to ostatnia grupa osób polskiego pochodzenia sprowadzonych do kraju. Jej zdaniem będzie to stały program, a doświadczenia gminy Stawiguda zostaną wykorzystane przy tworzeniu projektów ustaw dotyczących repatriacji.

Szefowa MEN zaznaczyła, że podczas wizyty w szkołach zależało jej nie tylko na emocjach dzieci i rodziców sprowadzonych z Ukrainy, którzy „chcą pokochać Polskę jako swój kraj”, ale także na miejscowych uczniach. Zapewniła, że była dumna, gdy dowiedziała się, że każdy z przybyszów będzie miał w klasie „swojego anioła”, czyli koleżankę lub kolegę, którzy są odpowiedzialni za to, żeby czuł się dobrze i bezpiecznie.

Większość rodziców uczniów z Ukrainy przyznawała, że ich dzieci obawiają się trochę bariery językowej i tego, czy zrozumieją swoich nowych nauczycieli. Dlatego – jak mówili – liczą na pomoc ze strony miejscowych uczniów.

Nie wszystkie dzieci miały tremę przed pierwszą lekcją. – Wiem, że wszystko będzie dobrze – zapewniła Zofia Skaskiewicz, która rozpoczęła naukę w drugiej klasie gimnazjum. Jak podkreśliła, nowa szkoła jest inna niż ta, do której uczęszczała na Ukrainie. – Tutaj nauczyciele są bliżej uczniów – zauważyła.

Dzieciom repatriantów szkoły zapewnią dodatkowe dwie godziny polskiego w tygodniu. W razie potrzeby uczniowie będą mogli korzystać z zajęć wyrównawczych. Zostaną również objęci opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej.

W ośrodkach w Rybakach i Łańsku na Warmii mieszka obecnie ok. 180 osób polskiego pochodzenia, które objęto programem adaptacyjnym przygotowującym do osiedlenia się w Polsce. Przez pół roku zapewniono im miejsca w ośrodkach i całodzienne wyżywienie. W tym czasie mają się zaaklimatyzować, załatwić formalności związane ze stałym pobytem, nauczyć języka i usamodzielnić.

 

RS, PAP