"Die Welt": Komu zależało na śmierci polskiego prezydenta?
Poniedziałek, 12 listopada 2012 (10:28)Dyskusja tocząca się wokół katastrofy smoleńskiej dzieli Polskę jak nigdy dotąd. Niemiecki dziennik „Die Welt” („DW”) pyta: Czyżby Rosji zależało na śmierci Lecha Kaczyńskiego?
Niemiecka gazeta zauważyła, że „po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dowództwa sił zbrojnych, duchownych i wysokich rangą polityków Polska zjednoczyła się w szoku. Dzisiaj jest oddalona od tej jedności bardziej niż kiedykolwiek” - napisano.
„Die Welt” ocenił także wydarzenia w Polsce jakie były następstwem artykułu „Rzeczpospolitej”, w którym poinformowano o odnalezieniu śladów nitrogliceryny i trotylu we wraku TU-154M. Jak czytamy na portalu Deutsche Welle, niemiecka gazeta dodaje, że publikacja ta jeszcze mocniej podzieliła Polaków.
W komentarzu wyjaśniono, że przedsiębiorca Grzegorz Hajdarowicz, od niedawna także wydawca, „przetrzebił” redakcję, zwalniając redaktora naczelnego, jego zastępcę i autora artykułu, chociaż według doniesień polskich mediów wiedział o planowanej publikacji i wydał na nią zgodę.
„Bardziej niż błędne posunięcia gazety wielu Polaków zajmują błędne posunięcia państwa. Coraz więcej obywateli przypuszcza, że rządy w Warszawie i w Moskwie wspólnie bronią wersji katastrofy, której wiele aspektów staje się coraz bardziej problematycznych. Według sondaży także teraz mniejszość Polaków wierzy w zamach. 63 procent jednak, w tym wielu prominentnych polityków, domaga się międzynarodowego śledztwa. Jest to wyraźnym sygnałem: nie wierzą, że Polska poradzi sobie sama” – podkreśla dziennik.
„Die Welt” skomentował także słowa prokuratora generalnego Andrzeja Seremta, który udzielił obszernego wywiadu dla tygodnika „Wprost” . Gazeta zauważa, że jest to pierwsza jego wypowiedź od czasu publikacji artykuły Cezarego Gmyza. Niemiecki dziennik wyjaśnia, że Seremet jest „ważną postacią, bo po zakończeniu śledztwa musi wnieść akt oskarżenia – wobec zmarłego pilota, być może też wobec żyjących”. - To samo dotyczy, przynajmniej teoretycznie, prokuratury w Rosji. W wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Wprost” Seremet przyznaje, że także jego irytuje śledztwo przedłużające się w obydwu krajach - dodaje dziennik.
Niemiecka gazeta przytoczyła także pojawiąjące się w różnych dyskusjach oceny przyczyn i okoliczności tragicznych wydarzeń z kwietnia 2010 roku. „DW” pisząc o argumentach Jarosława Kaczyńskiego zaznaczył, że jest on przekonany o tym, iż katastrofa była wynikiem morderstwa. Jednocześnie niemiecki dziennik pozostawia bez odpowiedzi pytanie: „Kto dokonał zamachu?”. Ponadto gazeta przytoczyła słowa byłego premiera Polski i jednocześnie szefa największej partii opozycyjnej w Polsce. „Nie mówię, że zrobił to rząd, mogli to być agenci byłej bezpieki w Polsce” – stwierdził Kaczyński.
Gazeta dodaje, że na całym obszarze byłego imperium sowieckiego jest wielu, którym Lech Kaczyński był solą w oku. „Zatem siły w Rosji? Tego pytania nikt nie zadaje w Polsce otwarcie” – ocenił dziennik. Dodano, że „faktem jest jednak, że Lech Kaczyński, w UE wówczas najostrzejszy krytyk polityki zagranicznej Władimira Putina, przekroczył z punktu widzenia Moskwy pewne granice”. „Istniały zatem w Rosji siły, które planowały zamach, lub podając kontrolerom lotów w Smoleńsku ryzykowne polecenia – chciały spowodować turbulencje samolotu? Moskiewska dziennikarka Masza Gessen, autorka krytycznej biografii Putina, odpowiedziała niedawno na to pytanie w taki sposób: Putin jest na tyle cyniczny, że mógłby zabić Kaczyńskiego. Ale nie miał motywu. Dla Putina Polska właściwie nie istnieje. Dla niego to mały, irytujący kraj, który ciągle przypomina Katyń, zamiast o nim zapomnieć. (...) Na zadane w innym kontekście Putinowi pytanie, czy wydał już kiedyś rozkaz zlikwidowania wroga państwa, odpowiedział, że: rosyjskie służby wywiadowcze nie posługują się takimi środkami. Ale też nie sądzę, żeby takie rozkazy podpisywała głowa państwa. To sprawa służb wywiadu” – kończy artykuł „Die Welt”.
IK