• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Ewangelia

Niedziela, 6 grudnia 2015 (11:02)

Łk 3,1-6

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi. I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże”.


Rozważanie

Tu i teraz!

Święty Jan zapowiada wydarzenia, które aktualizują się w Jezusie z Nazaretu. W konkretnym momencie dziejowym i w konkretnej rzeczywistości!

Głos „wołającego na pustyni” brzmi tak samo doniośle dzisiaj, jak brzmiał blisko dwadzieścia wieków temu. Problem w tym, że nosimy w sobie niedobrą tendencję, aby sprawy ważne odkładać na bliżej nieokreśloną, „jakąś tam” przyszłość. Przekonani, że „mamy dużo czasu”, odkładamy nawrócenie, tolerujemy obecność w sobie duchowych toksyn, „prostowanie ścieżek” pozostawiając komu innemu. I tak wołanie, aby „przygotować drogę Panu, prostować ścieżki dla Niego”, nie ma szans, by dotrzeć do sumienia, poruszyć je, zmobilizować do działania, pocieszyć, wzmocnić siły itp. Szukamy „najlepszego momentu” na spowiedź, rekolekcje, zmianę przyzwyczajeń. Zawsze coś stoi na przeszkodzie, coś jest ważniejsze, pilniejsze. A życie zaczyna przeciekać jak woda przez palce…

 

Ks. Paweł Siedlanowski