Nie ma już Bankowego Tytułu Egzekucyjnego
Sobota, 5 grudnia 2015 (16:50)W tym tygodniu weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo bankowe likwidująca Bankowy Tytuł Egzekucyjny (BTE) i wreszcie kredytobiorcy w Polsce (zarówno przedsiębiorcy, jak i osoby fizyczne) wyzwalają się ze swoistej „przemocy”, jaką banki często wobec nich stosowały.
Co więcej, wspomniana nowelizacja ustawy Prawo bankowe wprowadza ustawowy obowiązek banków (i SKOK-ów) w zakresie restrukturyzacji zadłużenia kredytobiorców i pożyczkobiorców.
Jeżeli kredytobiorca będzie się opóźniać ze spłatą zobowiązania z tytułu udzielonego kredytu, bank będzie zobowiązany do wezwania go do zapłaty, wyznaczając termin nie krótszy niż 14 dni, ale jednocześnie w tym wezwaniu musi się znaleźć informacja o możliwości złożenia przez kredytobiorcę wniosku o restrukturyzację zadłużenia.
Bank powinien umożliwić restrukturyzację zadłużenia poprzez zmianę określonych w umowie kredytowej warunków lub terminów spłaty kredytu, jeżeli jest uzasadniona dokonaną przez bank oceną sytuacji finansowej i gospodarczej kredytobiorcy.
Przypomnijmy tylko, że po głośnym rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego z kwietnia tego roku o niekonstytucyjności BTE i konieczności zmiany prawa w tej sprawie do 1 sierpnia 2016 r. poprzedni parlament uchwalił zmiany w Prawie bankowym na swym ostatnim posiedzeniu i znacznie skrócił czas wejścia tych rozwiązań w życie (przeciw temu skróceniu protestował Związek Banków w Polsce, ale na szczęście niczego nie wskórał).
Przypomnijmy także, że BTE to przywilej, jaki banki miały jeszcze w poprzednim ustroju, i mimo przejścia do gospodarki rynkowej broniły go skutecznie przez ostatnie 25 lat.
BTE to był dla banków swoisty „bat” na ich dłużników, który mogą wystawić w każdej chwili, nawet nie zawiadamiając o tym drugiej strony.
W ciągu zaledwie kilku dni banki uzyskiwały w sądzie tzw. klauzulę wykonalności (najczęściej na zamkniętym posiedzeniu) i natychmiast uruchamiały komorników, którzy ściągali należności, kierując się tylko chęcią uzyskania jak największych kwot prowizji dla siebie.
Niestety ten sposób oddziaływania na dłużników był wykorzystywany przez banki w Polsce niezwykle chętnie.
Na przykład w roku 2011 takich tytułów banki wystawiły ponad 1 mln (w kolejnych latach niewiele mniej) i dotyczyło to zarówno przedsiębiorców, jak i osób fizycznych.
Często liczne w naszym kraju banki zagraniczne wykorzystywały BTE wręcz do niszczenia przedsiębiorstw, które stały się poważną konkurencją dla firm pochodzących z ich krajów. Równie często dochodzi do egzekucji długów wątpliwych, które powstały w dużej mierze z winy banku.
Takim przypadkiem była sprawa tzw. opcji walutowych. Większość polskich przedsiębiorstw została wtedy bezwzględnie wykorzystana przez banki, które wcześniej te opcje im wręcz wciskały, nie informując o ogromnym ryzyku z tym związanym.
Duża część przedsiębiorców, szantażowana wtedy przez banki wystawianiem BTE i zajmowaniem rachunków bankowych oraz przejmowaniem majątku, podpisała z nimi ugody tylko po to, aby nie stracić wszystkiego.
Z rachunków przedsiębiorstw w związku z opcjami wyparowało w latach 2008-2009 około 20 mld zł, a więc olbrzymie pieniądze, i tylko najbardziej oporni i zasobni w środki finansowe przedsiębiorcy do tej pory procesują się z bankami.
Od wielu miesięcy pod presją stosowania wobec nich BTE stali posiadacze tzw. kredytów frankowych, zwłaszcza ci, którzy z coraz większym trudem je obsługiwali, szczególnie po głębokiej dewaluacji złotego wobec franka w styczniu tego roku po decyzji banku centralnego Szwajcarii o zaprzestaniu bronienia kursu tej waluty.
Także posiadacze kredytów złotowych na zakup mieszkania szczególnie w sytuacji, kiedy wartość ich mieszkań spadła, a wartość kredytu przekracza wartość ich nieruchomości, znaleźli się pod groźbą stosowania BTE i egzekucji należności nie tylko z nieruchomości, ale z całego posiadanego majątku.
Likwidacja BTE i zobowiązanie banków do przeprowadzenia restrukturyzacji zadłużenia w sytuacji kłopotów kredytobiorcy z jego spłatą wreszcie cywilizuje stosunki pomiędzy bankami, a kredytobiorcami w Polsce i czyni je podobnymi do tych obowiązujących od dawna w większości krajów UE.
Dr Zbigniew Kuźmiuk