• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Módlcie się za nas

Sobota, 5 grudnia 2015 (15:18)

Z o. Dariuszem Drążkiem CSsR, posługującym w Radiu Maryja, Telewizji Trwam i Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Katarzyna Cegielska

 

Kiedy zetknął się Ojciec pierwszy raz z Radiem Maryja?

– Z Radiem Maryja zetknąłem się  bardzo szybko, bo wtedy kiedy zostałem lektorem w parafii św. Marka na bydgoskim Fordonie. Przy parafii działała już pani Krystyna Stosik, która w przyparafialnej księgarence prowadziła Biuro Radia Maryja. W parafii pracowali ks. Stanisław Stachów i ks. Wojciech Blicharz. To oni opiekowali się też Biurem Radia Maryja, byli bardzo życzliwi wobec Radia i wobec pani Krysi, która prowadząc księgarenkę, postanowiła stworzyć tam także biuro, do którego ludzie będą mogli przychodzić, dowiadywać się o Radiu Maryja, składać ofiary. Ja tam chodziłem jako mól książkowy, przed Mszą św. czy po Mszy św., także w niedziele po południu. Pani Krystyna miała dobrą intuicję i dobrą rękę do młodych. Ja sobie przeglądałem książki, a pani Krystyna mówiła o Radiu. I kiedyś chciała zawieźć ofiary do Radia do Torunia i poprosiła mnie, żebym z nią pojechał. Trochę mnie podpuszczała, trochę mówiła serio i pojechałem jako taki ochroniarz pani Krystyny, która zawoziła ofiary, by Radio mogło istnieć i rozwijać się. Wtedy do rozgłośni trafiłem po raz pierwszy. To był luty – marzec 1992 roku, a więc początki Radia Maryja. Trafiliśmy do małego domku i wtedy spotkałem po raz pierwszy Ojca Dyrektora. A ponieważ bylem w Radiu, to siłą rzeczy zacząłem tego Radia słuchać. Bo kiedy jest się gdzieś, zobaczy się coś na własne oczy, to później chce się do tego wrócić, posłuchać, może trafię na kogoś, kogo poznałem w tym miejscu.  I tak rozpoczęła się ta przygoda słuchania Radia i pomocy mu. Z panią Krystyną prowadziliśmy pielgrzymki na Jasną Górę, przyjeżdżaliśmy na spotkania Biur i Kół Przyjaciół Radia Maryja do Torunia. Prowadził je m.in. śp. o. Jan Mikrut. Zaangażowałem się także wówczas w rozdawanie ulotek o Radiu Maryja. To wszystko było takie bardzo rodzinne dzięki pani Krystynie, księdzu Stanisławowi i dzięki śp. księdzu Wojciechowi. Pani Krystyna też jest już po drugiej stonie życia i myślę, że naszej rocznicy oraz posługiwaniu przygląda się i wspiera je swoją modlitwą przed Bogiem.

Wybór studiów dziennikarskich był spowodowany fascynacją mediami, radiem?

– Ja zawsze byłem humanistą, choć też byłem całkiem niezły z przedmiotów ścisłych. Ale zasadniczo interesował mnie język polski, literatura. Miałem bardzo duże szczęście zarówno w szkole podstawowej, jak i średniej, którą kończyłem u salezjanów w Bydgoszczy, że miałem dobrych nauczycieli języka polskiego i historii. I zawdzięczam im zamiłowanie do literatury, historii,  filmu, teatru. Ja starałem się je pielęgnować i rozwijać podczas różnych zajęć. Siłą rzeczy media byly dla mnie niezwykle fascynujące. Pamiętajmy, że to był  początek lat 90., kiedy nowe media wchodziły do Polski, następował rozwój rynku medialnego. Interesowałem się tym, ale też tą nową jakością w zakresie interakcji było Radio Maryja. I kiedy zacząłem Radia Maryja słuchać, to zobaczyłem, że jest to absolutnie inne radio niż wszystkie istniejące do tej pory, oczywiście w zakresie katolickiego charakteru, który mi bardzo odpowiadał, ale też w zakresie treści, otwartości. Księża z Radia Maryja też mi się bardzo podobali, bo trzymali z ludźmi, mówili prostym językiem. To nie były jakieś górnolotne, niezrozumiałe słowa, tylko wszystko było kierowane w takim bezpośrednim dialogu z ludźmi, którzy mieli możliwość telefonowania, rozmów, te rozmowy były na żywo. W związku z tym to było niezwykle fascynujące. Wybór studiów dziennikarskich to nade wszystko fascynacja językiem polskim, literaturą, kulturą, historią polską i samymi mediami.

W czasie studiów rozpoczął Ojciec jeszcze ściślejszą współpracę z Radiem Maryja?

– W czasie studiów, ale też w czasie liceum, przyjeżdżałem do Torunia do różnych prac. Co trzeba było robić, to robiłem, czy posprzątać, czy pomalować. Pamiętajmy, że Radio Maryja rozwijało się budynkowo, więc zawsze coś było do zrobienia, nawet takiego fizycznego. Przy okazji też coś w studiu nagrań czy jakąś zapowiedź nagrać. A każda zapowiedź mnie cieszyła, kiedy mogłem ją wykonać, choćby jakaś najmniejsza, a także kiedy mogłem zrobić coś przy konsolecie. Była to zawsze i duża radość, i duże przeżycie. Bo pamiętajmy, że jest to radio ogólnopolskie, antena nie byle jaka, tylko Radia Maryja. W czasie studiów przyjeżdżałem na praktyki, kiedy miałem wolny czas. W wakacje także spędzałem dużo czasu w Radiu Maryja. Współpracowałem wówczas z panią Anną Kabulską w redakcji informacyjnej. Przygotowawywaliśmy wiadomości. Redacja nie była jeszcze tak fantastycznie robudowana jak obecnie, ale była zawsze rzetelna. Nie miała może takich możliwości, jakie są dzisiaj, ale  była rzetelna i te wiadomości były wiadomościami klasycznymi, a nie jak w innych rozgłośniach na zasadzie inforozrywki. Radio Maryja  jest chyba jedyną lub jedną z niewielu rozgłośni, które zachowały klasyczne informacje. I to też dzisiaj, pracując ze studentami, analizujemy. W ogóle to jest niezwykła historia, że od takiego młodego chłopaka z 7 czy 8 klasy szkoły podstawowej przez seminarium redemptorystów, decyzją prowincjała ojca Zdzisława Klafki, który dziś też pracuje w Radiu Maryja, po święceniach trafiłem do Radia Maryja. W Radiu Maryja jestem już 9 lat, pracuję także ze studentami WSKSiM. I tak historia zatacza koło. Ja, który uczyłem się mediów, także uczę się ich nadal, bo one się rozwijają, ale jednocześnie staram się tą wiedzą i doświadczeniem dzielić  ze studentami WSKSiM, co też daje mi bardzo dużo satysfakcji.

Można powiedzieć, że powołanie Ojca zrodziło się w Radiu Maryja dzięki poznaniu redemptorystów i charyzmatu tego zgromadzenia...

– Redemptoryści zafascynowali mnie. Nie znałem redemptorystów z pracy parafialnej czy misyjnej, ponieważ nigdy nie uczestniczyłem w misji prowadzonej przez redemptorystów. Natomiast poznałem ich poprzez Radio Maryja. Jeżeli Pan Bóg chciał, żebym wstąpił do redemptorystów, to właśnie Radio Maryja postawił na mojej drodze, żebym ich poznał. W tym środowisku, w którym byłem, nie miałem takiej możliwości. Zatem Radio Maryja odegrało kluczową rolę w poznaniu i fascynacji charyzmatem redemptorystów. Pisałem pracę magisterską o Radiu Maryja, więc interesowałem się wówczas założycielem – świętym Alfonsem de Liguori.  Ta praca magisterska przełożyła się również na poznawanie charyzmatu zgromadzenia, duchowości zgromadzenia. I zobaczyłem, jak Radio Maryja genialnie wpisuje się w charyzmat Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela. I ta fascynacja stawała się coraz większa i choć miałem obok siebie salezjanów i to pragnienie pójścia za Chrystusem było we mnie obecne, wybrałem redemptorystów. Pewnie gdybym nie spotał redemptorystów przez Radio Maryja, różnie moja historia mogła się potoczyć. Może bym poszedł do salezjanów, a może bym został dziennikarzem w mediach świeckich i dzisiaj te media współtworzył.

Ale Pan Bóg postanowił, że będzie Ojciec i księdzem, i dziennikarzem...

– Tak się stało.

Praca w Radiu Maryja na pewno wymaga  wielkiego zaangażowania, działania w różnych sferach, bo i tej duchowej, i medialnej, ale też edukacyjnej i wychowawczej. Jak Ojciec  łączy te wszystkie pola działania?

– Praca w Radiu Maryja, Telewizji Trwam, Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, we wszystkich tych dziełach, które przecież wyrastają  z jednego pnia i trudno sobie wyobrazić ich rozdzielność – zawsze myślę o nich jako o jednym, nie rozgraniczam, nie rozdzielam – wymaga dużego zaangażowania. To nie jest praca od do, praca na pół gwizdka, to nie jest praca, gdzie nawet można odchorować chorobę, która nagle się pojawia, że człowiek się położy do łózka na iks dni i go nie ma. Bo jak go nie ma, to nie ma go w Radiu, Telewizji, ale też nie ma wykładów, ale też nie ma prób teatru i zbiórek ministranckich. I to wszystko też mobilizuje po to, żeby, na ile siły pozwalają, nie odpuszczać. Ja myślę, że te siły już dawno by się wyczerpały, byłoby ciężej niż jest, gdyby nie ogromna modlitwa ludzi. Bardzo wszystkim dziękuję za tę modlitwę w intencji ojców z Radia Maryja. Jestem przekonany o tym, że to jest ta zasadnicza siła, abyśmy dali radę. Ale równocześnie też ludzie mówią nam o tym, kiedy jedziemy na transmisję, że modlą się za nas, mówią to nam na antenie. Ja zawsze jestem im za to wdzięczny. Najpiękniejszy prezent, jaki może dać ktoś drugi księdzu, to jest dar modlitwy i jest to dar nie do przecenienia. Wszystkim słuchaczom Radia Maryja ogromnie za to dziękuję i w dalszym ciągu proszę: módlcie się za nas.

 Dziękuję Ojcu za rozmowę.

Katarzyna Cegielska