Policja blokuje
Poniedziałek, 12 listopada 2012 (02:07)Policyjne zatrzymania, kontrole autokarów, żądanie list pasażerów - z taką rzeczywistością musieli się zmierzyć uczestnicy Marszu Niepodległości
Na Twitterze i Facebooku pojawiły się wczoraj liczne wpisy internautów i informacje, że policja zatrzymuje pod różnymi pretekstami i kontroluje autokary jadące na marsz.
"Stoimy!!! Liczna banda policjantów, dokumenty i autokar do kontroli. Ze 20 km od Torunia" - napisała Alicja.
"My też jedziemy, pełen autobus narodowców. Policja była, jechała za nami, ale nas nie spisywali. Robili zdjęcia" - dodaje MN.
O kontroli autokarów poinformował również Stanisław Pięta (PiS). "Zatrzymała nas już trzeci raz kontrola drogowa. Tym razem Inspekcja Transportu Drogowego, która domaga się listy pasażerów - napisał poseł.
Kontrola odbywała się również w pociągach. "Pociąg pełen ludzi jadących na marsz. Na trasie Białystok - Warszawa jesteśmy w połowie drogi, a już dwie kontrole były" - relacjonuje FB.
Wiele osób dzieliło się spostrzeżeniami, że na trasie przejazdu widać było całe kolumny policji. Oprócz szczegółowej kontroli uczestnikom marszu robiono zdjęcia.
- Jeżeli gdziekolwiek, w którymkolwiek miejscu była informacja, że mogą być przewożone przedmioty niebezpieczne przez osoby, które jadą autokarem, wtedy taki autokar jest kontrolowany - tłumaczy z w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Sokołowski.
Na pytanie o cel zatrzymań na masową skalę powtarza powyższą argumentację.
- To są różnego rodzaju ochraniacze na zęby, jakieś pałki, kamizelki, kominiarki. Jeśli ktoś ma takie przedmioty, sprawdzamy go. Rolą policji jest dbałość o bezpieczeństwo, bez względu na to, czy ktoś reprezentuje jedną opcję, czy drugą, czy idzie w jednym marszu, czy drugim - mówi Sokołowski, zaznaczając, że policja dostała sporo takich zgłoszeń.
Zapewnia, że policja nie miała nic wspólnego z zatrzymaniem Węgrów na lotnisku w Modlinie.
- Policja polska nie zatrzymywała żadnych Węgrów. Pan poseł węgierski być może pomylił kontrolę Straży Granicznej z kontrolą policji. Incydent z Węgrami mieliśmy za to wczoraj, związany ze zgłoszeniem właściciela hostelu o jego niszczeniu. Wśród części osób, które zostały stamtąd wyproszone, byli Węgrzy - informuje.
W ocenie Artura Górskiego (PiS), działania policji w poważnym stopniu utrudniły wielu osobom dotarcie na marsz.
- Prewencyjnie są zatrzymywani kibice i osoby, które jadą na marsz, typuje ich centrum dowodzenia akcją. Autokary są zatrzymywane, osoby przesłuchiwane na komisariatach, tam są sprawdzane pod kątem posiadania niebezpiecznych narzędzi, spisywane - mówi Górski.
Jak zaznacza, sam został poproszony o interwencję na komisariacie przy ul. Żytniej, gdzie były dwie grupy kibiców: z Gdyni i Jastrzębia-Zdroju.
- Podobno u jednego znaleziono narkotyki, tzn. nie tyle znaleziono, ile policjant zauważył, że coś odrzuca od siebie. Został zatrzymany. Po mojej interwencji przyspieszono spisywanie i wypuszczanie osób - dodaje poseł.
Gdy około godz. 14.00 kibice opuszczali komisariat, podjechał pod niego autokar z kibicami z Łodzi.
- Zatrzymano ich, bo podczas kontroli u kierowcy na desce rozdzielczej znaleziono metalowy mieczyk. Kierowca jest przesłuchiwany, a cały autokar stoi. Ja nie potrafię ocenić, czy jest to działanie celowe, natomiast ważne jest, by robić to szybko, sprawnie i skutecznie. Obawiamy się, że czynności prowadzone przez policję odbywają się w taki sposób, że mogą uniemożliwić osobom dotarcie na marsz - puentuje poseł.
Piotr Czartoryski-Sziler