• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Priorytety ministra Radziwiłła

Wtorek, 1 grudnia 2015 (20:32)

Rząd będzie stopniowo przechodził do budżetowego finansowania ochrony zdrowia – zadeklarował minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia. Zapowiedział, że in vitro będzie finansowane jedynie do połowy przyszłego roku.

Minister przedstawił ramowy plan swoich działań do 2019 roku. Radziwiłł wyjaśnił, że stopniowo, a nie nagle będzie likwidowany NFZ, a jego zadania przejmie też stopniowo budżet państwa (wojewodowie). Odrzucił zdecydowanie twierdzenia posłów Platformy Obywatelskiej, że byłby to powrót do PRL.

– Budżetowe finansowanie ochrony zdrowia ma miejsce w Szwecji, Finlandii, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Włoszech. Nie są to kraje zbliżone wyglądem do PRL – powiedział Konstanty Radziwiłł.

Celem tych działań ma być realizacja konstytucyjnej zasady finansowania dostępu do ochrony zdrowia wszystkich obywateli. Konstanty Radziwiłł powiedział, że nie może być też takiej sytuacji, że ktoś zbija majątek na wykonywaniu usług medycznych z pieniędzy publicznych.

– Chodzi o to, żeby nie kręcić lodów w publicznej służbie zdrowia – podkreślił.

Jednym z głównych priorytetów będzie też przygotowanie ustawy o działalności leczniczej.

– Zamierzamy zatrzymać przymus komercjalizacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SPZOZ) – podkreślił minister zdrowia. Wyjaśnił, że ma być zakaz ich prywatyzacji, a te spółki, które już działają, mają funkcjonować na zasadach non profit.

Posłowie PO protestowali, twierdzili, że przymusu komercjalizacji nie ma. Minister wyjaśnił, że wprost nie, ale w ustawie przyjętej przez koalicję PO – PSL zapisano, że jeśli szpital ma ujemny wynik finansowy, to powinien stratę pokryć z własnych środków albo powinien zapłacić za to samorząd. Tylko że obie instytucje zazwyczaj nie mają na to pieniędzy. Inne rozwiązanie to albo likwidacja szpitala – niemożliwa ze względów społecznych – albo komercjalizacja. I ona jest wtedy stosowana.

Krótko też odpowiedział na pytanie o in vitro. Stwierdził jedynie, że in vitro bedzie finasowante do połowy przyszłego roku, a potem już nie.

Minister zapowiedział też zmiany w kwestii kadr medycznych. Problemem jest zwłaszcza brak pielęgniarek: sytuacja jest dramatyczna, bo tylko 30 proc. absolwentek studiów podejmuje pracę w zawodzie. Z lekarzami jest nieco lepiej, ale nadal ich liczba w stosunku do ludności kraju jest najniższa w Europie. Dlatego minister będzie prowadził działania, aby zawód pielęgniarki stał się bardziej atrakcyjny. Zapowiedział też zwiększenie miejsc na studiach lekarskich w języku polskim, bo w tej chwili uczelnie medyczne mają często aż połowę studentów cudzoziemców kształconych w języku angielskim. – To przesada – podkreślił Radziwiłł.

Z długofalowych działań minister zadeklarował powrót gabinetów lekarskich do szkół, zmiany w pakiecie onkologicznym, systemie refundacji leków. Natomiast wśród działań pilnych jest ustawa o darmowych lekach dla osób powyżej 75. roku życia. Powstanie osobna lista takich leków, która będzie stopniowo rozszerzana, ale na pewno nie będzie można za darmo dostać każdego leku. Najpierw na listę trafią te tanie i stosowane prawie wyłącznie u osób starszych, aby ryzyko nadużyć było jak najmniejsze. I nie rujnowało budżetu państwa. Z takich leków skorzystać będzie mogło około 3 mln osób, z których każda wydaje średnio na leki 300 zł rocznie.

Ponadto ma się zmienić system wypłaty odszkodowań za błędy medyczne. Tak jak w Skandynawii takie sprawy mają być wyłączone z postępowań sądowych (poza tymi najbardziej drastycznymi), a pacjent szybko dostaje rekompensatę. Ale to wymaga zmian prawnych i w dużym stopniu także systemowych, kulturowych.

Tymczasem minister zdrowia przejął też po poprzednikach wiele problemów. Jednym z najpilniejszych jest kwestia fiaska informatyzacji ochrony zdrowia, zwłaszcza o projekt internetowego konta pacjenta, elektronicznej recepty.

– Ten projekt jest w bardzo marnym stanie, ratujemy, co się da – powiedział minister. I wyjaśnił, że ponieważ projekt jest nieskończony (powinien być gotowy 30 listopada), grozi nam utrata 500 mln zł unijnego dofinansowania na jego wykonanie.

Krzysztof Losz