• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Priorytetem jest pacjent

Wtorek, 1 grudnia 2015 (10:52)

Z Bolesławem Piechą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Dzisiaj podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia min. Konstanty Radziwiłł ma przedstawiać plan swojej pracy. Co należy w pierwszej kolejności poprawić w tej dziedzinie po ośmioletnich rządach Platformy Obywatelskiej?

– Spraw do naprawienia po nieudolnych rządach koalicji PO – PSL jest cała masa także w obszarze szerokorozumianej ochrony zdrowia. W pierwszym rzędzie konieczne wydaje się przeprowadzenie audytu, chodzi o to, żeby dokładnie zbadać, w jakim stanie nowy minister zastał resort po poprzedniej ekipie. Osobiście oczekiwałbym także, aby naprawę systemu min. Radziwiłł zaczął od filaru, a filarem tego systemu jest Podstawowa Opieka Zdrowotna. Drugi problem, z jakim nowy minister musi się zmierzyć, to kolejki, w jakich pacjenci oczekują na świadczenia. Dotyczy to zarówno kolejek do lekarzy specjalistów, jak i kolejek w szpitalach. To są sprawy bieżące, ale każdy Polak wie, jak istotne. Trzeci problem, z którym trzeba się będzie zmierzyć i którego rozwiązania oczekiwałbym od nowego ministra zdrowia dotyczy leków dla pacjentów po 75. roku życia. Chodzi o to, jak doprowadzić do tego, żeby leki – zresztą zgodnie z obietnicą wyborczą PiS – były dla tej grupy pacjentów dostępne bez koniecznych dopłat.

Na liście obietnic PiS była też likwidacja NFZ…  

– To oczywiście kolejny z elementów reform zapowiadanych w kampanii wyborczej przez PiS. Likwidacja NFZ jest potężną reformą systemu ochrony zdrowia w Polsce. Likwidując NFZ, trzeba będzie podzielić kompetencje między wojewodów. Mam nadzieję, że min. Radziwiłł zasygnalizuje też kwestie związane z finansowaniem opieki zdrowotnej, czyli na ile jest to możliwe, w jakim stopniu i skąd środki. Bez zwiększenia nakładów finansowych będzie to program trudny do zrealizowania. Sądzę, że na dzisiaj są to sprawy najważniejsze do rozwiązania. Ponadto należy przyjrzeć się słynnemu programowi onkologicznemu, a mianowicie czy program Platformy – oczywiście po odpowiednich poprawkach – może być wdrożony, czy wymaga rewizji i przedstawienia nowej propozycji. Jak widać problemów do rozwiązania i spraw do załatwienia jest aż nadto. Priorytetem jest jednak zwiększenie dostępności pacjentów do usług medycznych. Bez załatwienia tej kwestii, czyli bez zwiększenia dostępności, będzie bardzo ciężko, a ta dostępność, jak wspomniałem na wstępie naszej rozmowy – zaczyna się od Podstawowej Opieki Zdrowotnej, poprzez specjalistów po szpitali włącznie.  

Poruszył Pan sprawę bezpłatnych leków dla pacjentów po 75. roku życia. To bardzo ambitny plan, obiecująco brzmiący, ale czy realny?

– Rzeczywiście, leki dla seniorów to bardzo ambitny program, plan realny, choć nie ukrywam, że niezwykle trudny do zrealizowania. Trudny do zrealizowania z jednego podstawowego powodu, a mianowicie dotyczy dość dużej grupy pacjentów. Ludzie powyżej 75. roku stanowią dużą grupę naszej populacji. Ważny będzie też odpowiedni system kontroli, bez którego trudno będzie skierować wymierną pomoc do właściwych osób. Rozmawiałem w poniedziałek z min. Konstantym Radziwiłłem na ten temat, a mianowicie jak możliwie szybko wdrożyć sprawny system elektronicznej kontroli przepływu wydawania leków dla tej grupy pacjentów. Owszem, to duże wyzwanie, ale zapewniam, że możliwe do zrealizowania.     

Wielokrotnie przedstawiciele rządu zapowiadali walkę z procederem wywozu leków za granicę. Na razie w hurtowniach, a co za tym idzie w aptekach, wciąż brakuje leków, które ratują życie Polakom.

– To jest kolejny z listy poważnych problemów do rozwiązania. Nie jest to ani łatwe, ani proste, ponieważ mamy tu do czynienia z kontraktami czy umowami wieloletnimi. Zazwyczaj podmiot odpowiedzialny, czyli producent, oferując lek dla naszych hurtowni czy aptek, stawiał pewne warunki. Trudno mi powiedzieć coś na temat szczegółów tych umów, bo nie były one zawierane transparentnie, w związku z tym pełną wiedzę w tym zakresie, jak wygląda przepływ leków, może mieć tylko minister. Mam nadzieję, że min. Radziwiłł przyjrzał się już tym procedurom i będzie wiedział, co i jak w pierwszym rzędzie można jeszcze uszczelnić. Problem wywozu tych bardzo potrzebnych leków za granicę, w ramach tzw. eksportu równoległego, jest niezwykle poważny. Być może konieczne będzie uszczegółowienie odpowiednich przepisów prawa z tym związanych. Eksport równoległy odbywa się dzisiaj i jest prowadzony przez hurtownie, ale także, chyba nie do końca legalnie, przez sieci aptek. Obecnie NIK sprawdza, jak wyglądał nadzór ministra zdrowia nad obrotem refundowanymi produktami leczniczymi. Zobaczymy, jakie będą wyniki tej kontroli. Mam nadzieję, że NIK zarysuje główne problemy i wskaże, gdzie jest tzw. najsłabsze ogniwo. Być może konieczna będzie też zmiana odpowiednich ustaw i rozporządzeń, aby ten system uszczelnić.

 

Były minister zdrowia prof. Marian Zembala na krótko przed dymisją mianował się konsultantem krajowym ds. kardiochirurgii. Minister tłumaczył się, że był na tym stanowisku i na czas szefowania w resorcie zawiesił swoją pracę. Może i nie ma tu naruszenia prawa, ale czy tak wypadało postąpić?

– Pozostawmy te kwestie w sferze etyki i moralności. Poza dyskusją jest to, że było to działanie nieetyczne, i tu się chyba obaj zgadzamy. Myślę, że podobne zdanie na ten temat ma większość osób zarówno obserwatorów sceny politycznej, jak i zwykłych ludzi, którzy nie traktują takiego postępowania min. Zembali poważnie. Według mnie, był to, delikatnie rzecz ujmując, niestosowny ruch. Prof. Zembala jest znanym i uznanym kardiochirurgiem i myślę, że tego typu splendory nie są mu do niczego potrzebne. Natomiast nie da się ukryć, że tą swoją decyzją pozostawił po sobie pewien niesmak i zażenowanie.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki