M-Sport ogłosił skład. Co z Kubicą?
Poniedziałek, 30 listopada 2015 (20:09)Norweg Mads Ostberg oraz Francuz Eric Camilli znaleźli się w składzie zespołu M-Sport na kolejny sezon rajdowych mistrzostw świata. To informacja ważna również dla fanów Roberta Kubicy (i jego samego), bo oznaczająca, że jeśli Polak pozostanie w tym cyklu, to na pewno nie w teamie fabrycznym.
Kubica obecnie rozmyśla nad przyszłością. Pewnie jest już zdecydowany, bo to człowiek, który wszystko planuje z wyprzedzeniem, dokładnie przyglądając się i rozważając każdy, najdrobniejszy nawet niuans. Nie tak dawno przyznał, że byłoby nierozważne, gdyby zatrzymał się w połowie drogi i zrezygnował z rajdów, skoro w ten świat tam mocno wsiąkł i uczynił tak znaczące postępy.
Polak od dawna też powtarzał, że chciałby wreszcie otrzymać szansę z prawdziwego zdarzenia i móc zasiąść za kierownicą auta w zespole fabrycznym. Takim, w którym nie musiałby się martwić innymi rzeczami, poza podnoszeniem swoich kwalifikacji. Rok 2015 przejechał w teamie prywatnym, stworzonym przez siebie, mając warunki do rozwoju nieporównywalne z konkurentami. Dziś już wiadomo, że tematu „fabryka” nie ma, chyba że wydarzy się coś nieprawdopodobnego, na co jednak – patrząc realnie – niestety się nie zanosi.
Miejsca w swych składach mają już obsadzeni wszyscy najlepsi: Volkswagen i Hyundai. Nieco ponad tydzień temu Citroen poinformował, że w roku 2016 nie wystawi zespołu fabrycznego, cały sezon przeznaczając na prace nad autem, z którym wróci w 2017. Dziś nazwiska kierowców podał team M-Sport, przygotowujący do rywalizacji rajdowe fordy fiesty. Ostatni, w którym teoretycznie Kubica mógł jeszcze zakotwiczyć.
Malcolm Wilson, właściciel zespołu, zdecydował się nie przedłużać umowy z Estończykiem Ottem Tanakiem ani z Brytyjczykiem Elfynem Evansem. Postawił za to na doświadczenie i niespodziankę. Doświadczenie będzie reprezentował Norweg Mads Ostberg, ostatnio jeżdżący dla Citroena. Po czasowym wycofaniu się Francuzów z rywalizacji szukał ekipy, która pozwoliłaby mu rywalizować na najwyższym poziomie, i porozumiał się z Wilsonem. Sprawę miał o tyle ułatwioną, iż w barwach M-Sportu już kiedyś się ścigał. – Chcę się rozwijać, poprawiać swoją prędkość, a i wygrana wcale nie wydaje się poza moim zasięgiem – powiedział Norweg. Niespodzianką było natomiast zatrudnienie mniej znanego Erica Camilliego, który w poprzednim sezonie walczył w klasie WRC-2 i nie ma za sobą zbyt wielu imprez w aucie najwyższej specyfikacji. – Moim priorytetem na kolejny sezon będzie nauka, bo we fieście klasy WRC będzie szybciej niż w jakimkolwiek aucie, w jakim do tej pory siedziałem – podkreślił Francuz.
A co z Kubicą? Na razie krakowianin trzyma wszystkich w niepewności, bo jeszcze nie ogłosił swojej decyzji. Pewne jest, że jeśli zdecyduje się zostać w rajdach – a wiele na to wskazuje – to znów będzie jeździł w zespole prywatnym.
Piotr Skrobisz