• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Bieda to nie powód

Sobota, 28 listopada 2015 (12:43)

Resort sprawiedliwości pracuje nad zmianą przepisów o zasadach pozbawiania władzy rodzicielskiej, aby przesłanka ekonomiczna nie miała w tym procesie istotnego znaczenia. Jak deklaruje Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, projekt ma być gotowy do końca roku.

– Powołaliśmy w ministerstwie zespół, który pracuje nad rozwiązaniami prawnymi. Chcemy, by były zbliżone do rozwiązań niemieckich, gdzie nie ma możliwości odbierania dzieci rodzicom w oparciu o „kryterium biedy”. Zespół opracowuje założenia i chcemy, aby projekt został złożony w Sejmie do końca roku – poinformował Patryk Jaki.

Nad rozwiązaniami dotyczącymi prawnych zasad pozbawiania rodziców przez sądy rodzinne opieki nad dziećmi, opisanymi w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, pracował Sejm ubiegłej kadencji, ale nie zakończyło się to nowelizacją prawa. Działo się to w związku z doniesieniami medialnymi o przypadkach, gdy sądy – decydując o pozbawieniu władzy rodzicielskiej – przywoływały też argument ekonomiczny. Politycy PiS i SP protestowali wobec „odbierania dzieci biednym rodzinom”.

Obecnie sąd rodzinny decyduje o pozbawieniu władzy rodzicielskiej jednego lub obu rodziców, gdy władza ta nie może być wykonywana z powodu „trwałej przeszkody”, gdy rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub gdy rodzice w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka. Gdy przyczyna decyzji sądu ustaje, sąd może władzę rodzicielską przywrócić.

Proponowany w poprzedniej kadencji projekt nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego miał położyć nacisk na obowiązek państwa, by w pierwszej kolejności udzielić pomocy rodzinie, która takiej pomocy potrzebuje, a dopiero w ostateczności decydować o odebraniu dzieci. Nowela miała też wyeliminować możliwość zbyt pochopnego ograniczania i pozbawiania jednego z rodziców władzy rodzicielskiej. Odebranie dzieci byłoby możliwe w razie rzeczywistego, popartego konkretnymi zarzutami zagrożenia ze strony rodzica dla dobra dziecka, w szczególności gdy następuje nadużywanie władzy rodzicielskiej i istnieje obawa popełnienia przestępstwa na szkodę dziecka. Chodziło głównie o sytuacje, gdy rodzice po rozstaniu toczą między sobą walkę o dziecko i w ramach tej walki jedna strona stara się ograniczać drugiej kontakty z dzieckiem.

Zaproponowane w projekcie rozwiązania miały też zachęcić rodziców żyjących w rozłączeniu do układania relacji z dzieckiem w drodze porozumienia. Sąd powinien ingerować władczo w relacje między rodzicami i dziećmi dopiero wtedy, gdy nie jest możliwe zawarcie zgodnego z dobrem dziecka porozumienia, określającego zasady wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem.

Klub Solidarnej Polski proponował w poprzedniej kadencji, aby wprost do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wprowadzić zapis, iż „nie pozbawia się, nie ogranicza się ani nie zawiesza rodzicom władzy rodzicielskiej tylko ze względu na złą sytuację materialną rodziny w przypadku, gdy rodzice poprawnie wypełniają inne obowiązki rodzicielskie względem dziecka”.

Autorzy projektu SP stwierdzali, że największym problemem dotykającym tysiące rodzin w Polsce „jest brak wystarczających środków na zapewnienie dzieciom godnego życia i funkcjonowania”. Według nich rodziny „oczekują od rządu oraz organizacji społecznych wsparcia, zarówno finansowego, jak i organizacyjnego”, ale niejednokrotnie zamiast „faktycznej pomocy potrzebujące rodziny są rozbijane, a dzieci zamiast otrzymać wsparcie państwa oddawane są do ośrodków wychowawczych lub innych wyspecjalizowanych jednostek”.

SP stwierdza, że „takie postępowanie jest niezwykle krótkowzroczne, ponieważ prowadzi do rozbicia rodziny, a środki, które państwo mogłoby przekazać na rzecz tych rodzin w celu ich wsparcia finansowego, przeznaczane są na rzecz ośrodków wychowawczych”. Posłowie SP uważają, że „kwota przekazywana na utrzymanie jednego podopiecznego ośrodka wychowawczego mogłaby być o wiele lepiej spożytkowana, gdyby została przekazana bezpośrednio potrzebującej rodzinie bez potrzeby jej rozbijania”.

RS, PAP