Sabotaż dopłatami bezpośrednimi
Sobota, 28 listopada 2015 (05:02)Andrzej Gross został odwołany z funkcji prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wpływ na to miały nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemu informatycznego odpowiedzialnego za wypłatę dopłat bezpośrednich. To kolejna porażka informatyczna rządu Platformy i PSL i kolejne zmarnowane setki milionów złotych.
Sprawa ciągnęła się za długo. Informacja o tym, że system informatyczny, od którego zależy wypłata dopłat bezpośrednich, jest nieprzygotowany, jest znana od kilkunastu dni. O tym ARiMR poinformowała także ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. Ten podjął działania naprawcze, rozpoczął się audyt wykonywany przez Rządowe Centrum Informatyki. Spróbuje ono odpowiedzieć na pytanie, czy z systemu, na który wydano 44 mln zł, da się jeszcze coś zrobić.
Pytaniem zasadniczym jest, gdzie było kierownictwo ARiMR, gdzie był Andrzej Gross, że nie dopilnowano firmy, która wygrała przetarg i zobowiązała się, że do 18 listopada dostarczy sprawny system do obsługi płatności bezpośrednich, tak aby one mogły zacząć działać 1 grudnia, tak jak to ma miejsce w całej Europie.
Rolnicy są w dramatycznej sytuacji finansowej, część dotknęła susza, tragedia jest również na rynku trzody chlewnej, rynek mleka się załamał, ludzie czekają jak pustynia deszczu na dopłaty bezpośrednie, a Agencja informuje nowego ministra rolnictwa, że płatności będą opóźnione o wiele miesięcy, bo firma dostarczająca system stwierdziła, że ten może być dostarczony 21 kwietnia 2016 r. i dopiero wtedy można rozpocząć naliczanie.
Nie umiem tego nazwać inaczej jak sabotażem, jak miną podłożoną przez PSL nowemu rządowi. Polityczną odpowiedzialność za to ponosi PSL i jego minister rolnictwa Marek Sawicki, który sprawuje nadzór nad tymi kwestiami. Odpowiedzialny jest również prezes Agencji i jego zastępcy.
A gdzie on wtedy był? Andrzej Gross zajmował się kampanią wyborczą jako kandydat PSL do Sejmu w okręgu nr 5 toruńsko-włocławskim. Trudno się więc dziwić, że nie miał czasu na kontrolowanie etapów powstania systemu informatycznego. Myślę, że to odwołanie jest całkowicie uzasadnione merytorycznie.
Skierowanie sprawy do zbadania przez CBA najprawdopodobniej będzie uzależnione od wyników audytu. Kontrolerzy starają się odpowiedzieć na pytanie, co się wydarzyło, że firma, która wygrała przetarg, znała specyfikację przetargową, wiedziała, co ma wykonać, nie była zaskoczona żadnymi informacjami, nie dotrzymała terminu. Pieniądze też na to były. Najpierw przelano 10 mln zł na modyfikację starego systemu, a potem 34 mln na nowy. Towarzyszyła temu umowa na obsługę systemu na 3 lata za… 300 mln zł! O takich kwotach mówimy.
Kiedy ustalimy, dlaczego ten system nie zadziałał, będziemy ustalać odpowiedzialność personalną. Uważam, że sprawa nie może się zakończyć tylko na odwołaniu prezesa Grossa, ponieważ to nosi znamiona sabotażu. To jest doprowadzenie do bankructwa tysięcy gospodarstw w Polsce, które na te pieniądze czekają.
Minister Jurgiel podjął działania ratunkowe. Na szybko minister finansów Paweł Szałamacha uruchomi dodatkowe 1,4 mld zł na kontynuowanie zaliczek. Jak się okazało, przed wyborami zaliczki dla chłopów były, PSL je chętnie wypłacał, a po wyborach poprzedni minister finansów Mateusz Szczurek powiedział, że pieniędzy już nie ma i zaliczek nie będzie. Teraz załatwiono fundusze na kontynuowanie wypłacania zaliczek.
Bez wątpienia za to, co dzieje się wokół systemu informatycznego, ktoś musi ponieść odpowiedzialność karną.
Jan Krzysztof Ardanowski