Projekt dla każdej rodziny
Czwartek, 26 listopada 2015 (05:11)
W środę w głównych mediach od samego rana królowała opinia, jakoby Prawo i Sprawiedliwość nie chciało uwzględnić w swoim sztandarowym projekcie „Rodzina 500+” osób zamożnych. Jest to dla mnie całkowicie nowe stwierdzenie, które dzięki mediom komercyjnym mogłam poznać. Bo szczerze powiedziawszy, nie słyszałam, aby wcześniej ktoś z polityków PiS wyraził taki pomysł.
Dlatego też uważnie przyjrzałam się stwierdzeniu Beaty Szydło, które emitowane jest w telewizji z taką częstotliwością, że trudno go nie zauważyć. W nim premier jasno stwierdza, że pojawiają się różne koncepcje opracowania programu „Rodzina 500+”, a jedną z nich jest to, aby projekt nie obejmował rodzin najbogatszych. Wobec dużej liczby pomysłów potrzebne są konsultacje społeczne. Co to oznacza? Tylko tyle, że projekt jest dyskutowany z wieloma środowiskami.
Premier ani osoby zaangażowane w opracowanie programu nie stwierdzili, że rodziny najbogatsze nie znajdą w nim miejsca. Przynajmniej ja nic o tym nie wiem.
W mojej opinii, projekt obejmie każdą rodzinę. Jestem gorącym zwolennikiem takiego właśnie rozwiązania. Dlaczego? Z prostego powodu. Bo tak obiecaliśmy w kampanii wyborczej. Osób, które mają zdanie takie jak ja, jest wiele, więc uważam, że to będzie utrzymane.
Pojawiły się także obawy, że zasilenie budżetu rodzinnego kwotą 500 zł na każde dziecko może spowodować przekroczenie wielkości dochodu, a tym samym część rodzin straci prawo do dodatkowych zasiłków. Bazując na mojej wiedzy, mogę stwierdzić, że taka sytuacja nie będzie mieć miejsca. Program jest dodatkiem nastawionym prodemograficznie, który będzie miał sens tylko wtedy, kiedy nie będzie uwzględniony w dochodzie.
Jaką ostateczną wersję przyjmie projekt, musimy poczekać na zakończenie konsultacji. Kiedy one się zakończą, wie tylko premier Beata Szydło.
Gabriela Masłowska