• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Zarzuty muszą być naprawdę poważne

Sobota, 21 listopada 2015 (13:15)

1. Zwolnienie Jana Burego, nawet bez kaucji (sąd był łaskawszy niż obrona, która proponowała 100 tys. poręczenia) wskazuje, że zarzuty muszą być naprawdę poważne, a opisana w nich korupcja zapewne przekracza milion złotych. W wymiarze sprawiedliwości obowiązuje bowiem niepisana zasada, że za korupcję powyżej miliona złotych nie zamykają. Im wyższa kwota przyjętej łapówki, im większy rozmiar defraudacji, tym większa szansa na łaskawość. 

2. Bury ma też szczęście, że stawiane mu zarzuty dotyczą korupcji związanej z wymiarem sprawiedliwości. Słyszymy, że miał coś załatwiać w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i w Krajowej Radzie Sądownictwa. W takich sprawach, gdy w grę wchodzić może także odpowiedzialność sędziego, wobec którego, zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2008 r. w sprawie SNO 91/07 obowiązują wyższe wymagania dowodowe niż w zwykłych postępowaniach. Zgodnie z zaprezentowaną tam filozofią sprawiedliwości, postawienie sędziemu zarzutu korupcji jest praktycznie niemożliwe, na czym w konsekwencji może skorzystać również Bury.

Nawiasem mówiąc, autor wspomnianej uchwały, stawiającej w sprawach korupcyjnych sędziów wyższe standardy dowodowe, sprawdził moc tej uchwały na sobie, był to bowiem sędzia główny bohater rozpracowywanej przez CBA i zamiecionej kilka miesięcy temu pod dywan sprawy określanej w mediach jako „afera korupcyjna w Sądzie Najwyższym”. Taśmy, nagrania nie wystarczyły, bo wobec sędziego dowody muszą być zdecydowanie mocniejsze niż w zwykłym przypadku. 

3. Jan Bury może zatem optymistycznie patrzeć w przyszłość, wierząc w niezawisłość sędziowską i niezależność sądów, którą od lat, jako członek Krajowej Rady Sądownictwa, umacniał i jej strzegł.

Wpis dostępny na blogAID

Janusz Wojciechowski