Polacy chcą pokazać siłę
Piątek, 20 listopada 2015 (12:43)W Klingenthal w weekend wystartuje – miejmy nadzieję – kolejny sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. Polacy oczekują go z ogromnymi nadziejami i to nie tylko Kamil Stoch, ale także jego koledzy. Nie wiadomo jednak, czy pierwsze konkursy się odbędą, na przeszkodzie może stanąć bowiem aura.
Poprzedni sezon w wykonaniu naszych reprezentantów był kiepski – z nielicznymi wyjątkami. Stoch pięciokrotnie stanął w nim na podium, w tym dwa razy na najwyższym stopniu, ale i on przeżywał wiele trudnych chwil, nie mówiąc już o pozostałych zawodnikach. Trener Łukasz Kruczek, pytany o cele, zawsze powtarzał i powtarza, iż najważniejsza jest łączna suma punktów zdobyta przez jego podopiecznych.
W sezonie 2013/2014, rekordowym, Polacy zgromadzili ich aż 2840. W kolejnym zaledwie 1582, z czego przeszło połowę wywalczył Stoch, który z powodu kontuzji stracił dziewięć konkursów. W sezonie 2013/14 aż trzech naszych skoczków wygrywało zawody, sześciu aż 36-krotnie kończyło rywalizację w czołowej dziesiątce. W kolejnym podobna sztuka udała się Stochowi, Piotrowi Żyle i Klemensowi Murańce, a miejsc w dziesiątce było zaledwie 18 (w tym 11 Stocha). Jedynym, który poprawił swój dorobek, był Żyła. Ogromny regres zanotowali Maciej Kot (z 398 punktów do 17) oraz Jan Ziobro (z 312 do 55). Na taki stan złożyło się kilka czynników, a najważniejszym z nich były problemy zdrowotne zawodników. W skali do tej pory niespotykanej.
– Przez sześć lat nie mieliśmy z kontuzjami żadnych problemów, a teraz wystąpiła taka kumulacja, że w pewnym momencie obawialiśmy się, czy damy radę złożyć drużynę. A kontuzji nie da się zaplanować w procesie treningowym, gdy się pojawiają, trzeba je zaakceptować, odnaleźć się w zmienionej rzeczywistości – przyznał Kruczek.
W pewnym momencie i on musiał wziąć na swoje barki krytykę, która ustała dopiero po zdobyciu przez Polaków brązowego medalu na mistrzostwach świata i to w konkursie dla sztabu szkoleniowego najważniejszym, bo drużynowym.
Lato w wykonaniu Polaków było już bardzo udane. Kadra została podzielona na grupy A i B (tę drugą prowadzi Maciej Maciusiak). Niektórzy zawodnicy dość boleśnie przyjęli „zesłanie” do kadry B, ale zareagowali na nie najlepiej, jak mogli. Dawid Kubacki sezon letni rozpoczął od serii wygranych konkursów, złapał niesamowitą formę, pokazując wreszcie drzemiący w nim potencjał.
– Potwierdziły, że obrana przez nas droga sprawdziła się w działaniu. Myślę tu o trenerze Maciusiaku i mojej pani psycholog, z którą współpracuję i bardzo to sobie cenię – podkreślił.
Odbudował się również Kot i Kruczek nie miał nawet wątpliwości, czy zabrać ich ze sobą na pierwsze w zimowym sezonie zawody. Zresztą szkoleniowiec konsekwentnie powtarza, że podział na kadry A i B nie jest podziałem na lepszych i gorszych i między nimi nie ma sztucznej rywalizacji.
– Jest za to bardzo dobra współpraca, czyli podstawa sukcesu – przyznał.
Sezon rozpocznie się w weekend w niemieckim Klingenthal. Na sobotę zaplanowano konkurs drużynowy, na niedzielę indywidualny. Choć tym razem zabraknie wielkiej imprezy, igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata, nowe rozdanie będzie szalenie interesujące, długie i intensywne. Zaplanowano bowiem aż 37 konkursów, w tym sześć drużynowych i pięć na mamutach. Polacy mierzą w kilka celów. To przede wszystkim wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, medal mistrzostw świata w lotach (do tej pory wywalczył go jedynie Piotr Fijas), Turniej Czterech Skoczni oraz konkursy przed własną publicznością. W nowym sezonie, po raz pierwszy w historii, w naszym kraju najlepsi skoczkowie będą rywalizować aż czterokrotnie: po raz dwa razy w Zakopanem (23 i 24 stycznia) oraz Wiśle-Malince (4 i 5 marca).
– Naszym celem w Pucharze Świata będzie jak najwięcej punktów i jak najwyższe miejsce w Pucharze Narodów. Patrzymy na grupę, bo ona obrazuje pozycję danego kraju. Wierzę, że sezon będzie w naszym wykonaniu udany. Nie spodziewam się jednak, by ktokolwiek zdołał go przetrwać w wysokiej formie od początku do końca, jest bowiem zbyt długi i intensywny. Zawodnicy wręcz muszą mieć wahania formy, kto sobie z nimi poradzi i kto będzie miał ich najmniej, okaże się najlepszy – powiedział Kruczek.
- To my wyznaczmy trendy i to z nami inni próbują się równać. Mamy sporą grupę bardzo dobrych zawodników, z których każdego stać na odnoszenie sukcesów. Nie musimy oglądać się na rywali, nie musimy próbować czegoś od nich zaczerpnąć, tylko robimy swoje i koncentrujemy się na własnej pracy, co przynosi naprawdę fajne efekty. Czujemy się naprawdę mocni – przyznał Stoch. Pytany o swoje cele, wspominał o Turnieju Czterech Skoczni, mistrzostwach świata w lotach, ale przede wszystkim przekonywał, że będzie chciał czerpać z latania jak najwięcej radości.
– Wiem, co zrobić, by oddać dobry skok i będę się starał wcielać to w życie. To najprostszy sposób, by być zadowolonym z zimy. Jeśli tylko zdrowie dopisze, to na resztę będzie można sobie zapracować – powiedział Kubacki.
– Niemal co roku powtarzałem, że kolejny sezon może być tym wyczekiwanym. Teraz mogę to tylko powtórzyć, z większym jednak przekonaniem. Przed sezonem, czy to na letnich zawodach, czy treningach, skakałem bardzo równo, a próby nieudane można było policzyć na palcach – podkreślił Kot.
W poprzednim sezonie Kryształową Kulę wywalczył Niemiec Severin Freund, najlepszy z Polaków Stoch był dziewiąty. Rok temu w Klingenthal indywidualny konkurs wygrał Czech Roman Koudelka, a tylko dwóch Biało-Czerwonych weszło do czołowej trzydziestki: Żyła (14.) i Kot (29.). Przed dwoma laty w tym samym miejscu sensacyjnie zwyciężył Krzysztof Biegun, Żyła był piąty, Kot szósty. Jak będzie tym razem, przekonamy się, jednak w naszych jest mocne przekonanie, że dobrze, a nawet bardzo dobrze.
Kruczek na pierwsze w sezonie konkursy zabrał siedmiu zawodników: Stocha, Żyłę, Murańkę, Ziobrę, Kubackiego, Kota oraz Bartłomieja Kłuska. I wszystko wyglądałoby pięknie, gdyby nie jeden mały szczegół: pogoda. Dziś była kapryśna, wiało bardzo mocno, do tego padał deszcz i skakać się nie dało. Organizatorzy odwołali trening i kwalifikacje. Czy w weekend aura okaże się bardziej sprzyjająca? Niestety, nie jest to takie pewne, choć gospodarze dołożą wszelkich starań, by konkursy się odbyły.
Piotr Skrobisz