Polityka naiwności Merkel
Środa, 18 listopada 2015 (05:16)Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Francja ogłosiła, że jest w stanie wojny, a dziś zwróciła się do krajów UE z prośbą o udzielenie wsparcia w związku z zamachami w Paryżu...
– Bo to jest wojna. Amerykanin Niall Ferguson w 2001 r. na łamach „New York Times Magazine” napisał, że „wojna cywilizacji będzie się toczyć nie na polach bitew, ale przede wszystkim na ulicach wielokulturowych miast, w których coraz częściej dochodzi do gwałtownych zamieszek”. Nazwał to także jednym z paradoksów „politycznej deglobalizacji świata w czasach jego ekonomicznej i kulturowej globalizacji”. To, z czym mamy teraz do czynienia po serii zamachów w Paryżu, niestety potwierdza tę tezę. Jesteśmy jedną ze stron nowoczesnej wojny hybrydowej, rozgrywanej na różnych polach, z wykorzystaniem psychologii, socjotechniki, nowoczesnych technologii, a zwłaszcza środków militarnych.
Europa powinna rozważyć wysłanie wojsk do Syrii, Iraku i Libii?
– Jedyną szansą na zakończenie wojny w Europie jest likwidacja tzw. Państwa Islamskiego. Według ekspertów od wojskowości, bez udziału wojsk lądowych nie ma możliwości, żeby tego dokonać. W związku z powyższym interwencja zbrojna jest potrzebna. Na ile to jest realne w tej chwili? Ciężko powiedzieć. Obecnie o wiele łatwiej jest ograniczyć się do ataków z powietrza, niż zaangażować wojska lądowe. Problemem jest również to, że Stany Zjednoczone są pogrążone w chaosie związanym z wyborami prezydenckimi. Także sam prezydent Barack Obama nie wykazywał się dalekowzrocznością.
Europa bez pomocy USA jest w stanie rozpocząć lądową wojnę z IS?
– Europa jest za słaba, aby w pojedynkę stawić czoła tzw. Państwu Islamskiemu na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Taka operacja miałaby tylko sens przy zaangażowaniu NATO, a więc w oparciu o wojska amerykańskie. Samymi siłami europejskimi nie jest to realne, bo wojskowo IS da się rozbić, tylko co dalej?
Jaką rolę w nowej odsłonie walki z terroryzmem może odegrać Polska?
– W moim przekonaniu, Polska może wspierać kraje Unii, ale jedynie logistycznie, wywiadowczo i humanitarnie. Nad działaniami militarnymi poza Europą bym się bardzo poważnie zastanawiał. Nasze dotychczasowe zaangażowanie w misje w Iraku i Afganistanie politycznie, niczego dobrego nam nie przyniosły.
Kolejne stany USA zaprzestają przyjmowania uchodźców. Najpotężniejszy kraj świata również dostrzega zagrożenie?
– Aktywiści Państwa Islamskiego, którzy próbują się dostać do Europy czy Ameryki, to nie są migranci ekonomiczni czy osoby ratujące swoje życie. Amerykanie mają duże doświadczenie w kwestii multi-kulti. Oni realizują to w zupełnie inny sposób niż wiodące kraje Unii Europejskiej, a mimo to także mają problemy wynikające z napięć, do których dochodzi między przedstawicielami różnych cywilizacji. Teraz chcą się w pewien sposób ustrzec przed pogłębieniem kryzysu. Zagrożenie widzi także Izrael dysponujący jednymi z najlepszych służb specjalnych na świecie, kiedy premier tego kraju stwierdził, że nie są w stanie wyłowić z tłumu uchodźców terrorystów. To najlepiej pokazuje, w jakiej sytuacji się znajdujemy.
A kanclerz Niemiec Angela Merkel mimo zamachów dalej uparcie opowiada się za realizacją programu przyjmowania uchodźców.
– Dokładnie jesteśmy w patowej sytuacji. Angela Merkel uparła się, że ta koncepcja, którą narzuciła Unii, jest najlepsza, mimo że ta nie wytrzymuje próby czasu. Sądzę, że wewnątrz Niemiec napięcie będzie dramatycznie wzrastało. Polityka naiwności, że ściągniemy tanią siłę roboczą spoza Europy i przerobimy ją na „dobrych Niemców”, którzy będą lojalni wobec państwa i będą pracowali i w ten sposób zapełnią dziurę demograficzną, okazała się złudną. Przy tym generuje bardzo poważne problemy. Sądzę, że na dłuższą metę ta polityka w Unii Europejskiej się nie utrzyma, bo napięcia w poszczególnych krajach będą narastały.
Uważa się, że mózgiem zamachu w Paryżu był obywatel Belgii Abdelhamid Abaaoud. Nazwisko raczej nie jest rdzennie belgijskie, a mimo to w mediach powtarza się, że za zamach odpowiadał Belg. Polityczna poprawność ma się dobrze?
– Ma się bardzo dobrze. Oczywiście wśród migrantów są ludzie doświadczeni przez wojnę i przez los i to też trzeba dostrzegać. Jak się okazuje, instytucje europejskie odpowiadające za uchodźców nie są w stanie kontrolować dalszego losu przybyłych do Europy osób. Dowiadujemy się, że swój udział w zamachach najprawdopodobniej miały osoby przybyłe z Syrii na fali ostatnich migracji. Trzeba odejść od polityki przemilczania faktów. Głównym konstytucyjnym zadaniem rządów państw Europy jest zapewnienie bezpieczeństwa własnym obywatelom i te rządy powinny taką politykę realizować. Nie da się jej zapewnić, jak się zakłamuje rzeczywistość.