Ocalić dziedzictwo kultury
Środa, 18 listopada 2015 (01:08)Przeciętny polski obywatel z wielką chęcią poszedłby sam i posłał swoje dzieci na klasykę. To dlatego opery pękają w szwach i bardzo trudno jest nabyć bilety. Młode pokolenie od lat karmione jest ideologicznym sposobem interpretacji klasyki. Coraz trudniej jest pójść na normalny spektakl teatralny czy film pozbawiony skandalicznych, postfreudowskich nadinterpretacji. Należy zatem zrobić wszystko, by ten przekaz klasyki odbywał się w sposób stały, w normalnym wydaniu. Młodzi twórcy nie będą w stanie skutecznie pomnożyć dziedzictwa kulturowego bez znajomości klasyki. Na takie zapoznawanie europejskiej i polskiej tradycji warto wydawać publiczny grosz.
Żeby dostać dzisiaj duże dotacje, różne ośrodki samorządowe prześcigają się w udowadnianiu swej wielokulturowości. Wszystkie niemal miasta i miasteczka, a nawet gminy wiejskie, gdzie nie mieszka żaden przedstawiciel innej narodowości, mienią się wielokulturowymi. Nikt nie definiuje się jako ośrodek typowo polski, na to bowiem pieniędzy (szczególnie tych unijnych) nie ma. Ktoś by sądził, że chodzi tu o przypominanie tradycji dawnej, wielonarodowej Rzeczypospolitej. Nic bardziej błędnego. Polskie samorządy chce się wepchnąć w przestrzeń tzw. zachodnioeuropejskiego multikulturalizmu, gdzie preferowana jest mieszanina różnych kultur podszyta nutą relatywizmu. Przypominanie o tradycji chrześcijańskiej oraz o kulturach narodowych nie mieści się w kanonie budowy multikulturalnego społeczeństwa UE mającego być podstawą dla zbudowania superpaństwa europejskiego. To dlatego właśnie można korzystać obficie z różnorakich pieniędzy na dzieła uderzające w tradycję narodową i chrześcijańską naszej wspólnoty. Przy nowej władzy to musi się zmienić.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym