• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Każdej władzy będziemy patrzeć na ręce

Wtorek, 17 listopada 2015 (09:48)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” i przewodniczącym Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jakie są oczekiwania NSZZ „Solidarność” wobec rządu Zjednoczonej Prawicy?

– Oczekiwania wobec nowej władzy, zarówno wobec rządu premier Beaty Szydło, jak i prezydenta Andrzeja Dudy, są bardzo duże, może nawet przekraczające realne możliwości. Pracownicy w ogóle, a szczególnie członkowie NSZZ „Solidarność”, bardzo ciepło i z nadzieją, zwłaszcza tu, na Podkarpaciu, wyrażają się o nowej władzy, licząc na to, że w sposób zdecydowany nastąpi poprawa warunków ich życia. Oczekiwania dotyczą spełnienia przedwyborczych obietnic, przede wszystkim obniżenia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn, podwyższenia wysokości kwoty wolnej od podatku czy przyznania dodatku w wysokości 500 złotych na drugie i kolejne dziecko. To są sprawy ważne dla ludzi i jeśli zostaną zrealizowane, to z pewnością przysporzą temu rządowi wielu sympatyków.

Podkarpacie to region szczególnie zaniedbany przez Platformę…

– Koalicja PO – PSL po macoszemu traktowała nie tylko woj. podkarpackie, ale całą polską ścianę wschodnią, nie dając nawet szansy na dogonienie w rozwoju innych województw. Stąd zapóźnienia w wielu obszarach są tu szczególnie widoczne. Liczymy, że nowa ekipa tak poprowadzi politykę państwa, że wspomniany zrównoważony rozwój będzie również udziałem tej części Polski, a nie tylko bardziej zamożnych regionów.

Poprzedni rząd, dokonując wyboru francuskich caracali, pozbawił pracy część załóg w PZL Mielec i PZL Świdnik. Czy, Pana zdaniem, jest szansa, żeby odwrócić losy tego przetargu?

– Uważamy, że jest taka szansa i należałoby z tego skorzystać. Różne są opinie co do wyboru na ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, ale osobiście – i sądzę, że nie jestem w tej ocenie odosobniony – widzę w tej nominacji szanse dla rozwoju polskiego sektora obronnego, w tym również dla zakładów lotniczych. Firmy lotnicze, zarówno PZL Mielec, jak i PZL Świdnik, wiążą z osobą nowego ministra duże nadzieje. Jako poseł Antoni Macierewicz wspierał nas w walce o to, żeby przetarg śmigłowcowy został unieważniony. Jeśli w ostatnich dniach urzędowania (czego przecież nie możemy wiedzieć) minister Siemoniak czy wicepremier Piechociński nie zrobili nic w kwestii nazwijmy to ostatecznego zaklepania kontraktu z Airbus Helicopters, to, jak sądzę, decyzje ministra Macierewicza pójdą w kierunku unieważnienia całej procedury przetargowej i przeprowadzenia jej w taki sposób, aby zakłady produkujące w Polsce miały szansę jeszcze raz wystartować w przetargu i w uczciwej rywalizacji, udowodnić swoje możliwości.   

Czy jest coś, co związkowcy chcieliby przekazać nowej władzy?

– Owszem, sprawa dotyczy środków finansowych, które pomogą wesprzeć zamierzenia nowej ekipy. Jeśli rząd premier Beaty Szydło szuka pieniędzy na realizację złożonych obietnic, to nie może sobie pozwolić, żeby 13,5 miliarda złotych pochodzących z kieszeni polskich podatników trafiło do Francji na wsparcie miejsc pracy dla pracowników tamtejszych zakładów lotniczych. To jest chyba oczywiste. Wybór firm produkujących w Polsce, zatrudniających polskich pracowników spowoduje, że pieniądze wyłożone na zakup śmigłowców dla Wojska Polskiego wrócą z powrotem – czy to w formie podatków, czy w jakiejkolwiek innej – do naszego budżetu. Skoro my nie mamy co do tego żadnych wątpliwości, to tym bardziej żadnych obiekcji nie powinni mieć premier Szydło czy minister Macierewicz. Te pieniądze powinny zostać w Polsce.

„Solidarność” może nie wprost, ale jednak udzieliła poparcia dla zmian w Polsce. Jak duży to kredyt zaufania?

– Jako związek zawodowy chcemy być partnerem dla rządu. Rada Dialogu Społecznego powołana ostatnio przez prezydenta Andrzeja Dudę, która zastąpi Komisję Trójstronną, daje  szanse na normalny partnerski dialog z nowym rządem. Jako NSZZ „Solidarność” chcemy dialogu z władzą, jesteśmy gotowi współpracować i wspólnie budować Polskę, ale nie oznacza to, że rząd będzie mógł czuć się bezkarnie i robić wszystko, co mu się tylko podoba. Mam nadzieję, że rząd Zjednoczonej Prawicy w przeciwieństwie do ekipy PO – PSL będzie się liczył ze stroną społeczną i nie będzie głuchy na argumenty. Jeśli tak będzie, to nie widzę przeciwskazań, aby nasza współpraca  układała się wzorcowo. W innym wypadku jako związek zawodowy będziemy wykorzystywali nasze statutowe uprawnienia. Związki zawodowe są po to, żeby występować w interesie pracowników, dlatego każdej władzy będziemy patrzeć na ręce.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki