Daleko od stanu bezpieczeństwa
Wtorek, 17 listopada 2015 (04:12)Mimo zapewnień czołowych polityków krajów Europy Zachodniej, jakoby Europa po zamachach w Paryżu nadal była bezpiecznym kontynentem, Parlament Europejski wzmacnia ochronę. Zwiększono patrole żołnierzy, a na drzwi zakładane są metalowe kurtyny.
Nikt w Europie nie powinien wysyłać zapewnień o tym, że jesteśmy bezpieczni, bo tak nie jest. Jest to mówienie nieprawdy w sytuacji, w której wszyscy zdajemy sobie sprawę, co się dzieje w świecie. Musimy mieć świadomość, że działania terrorystów są bardzo mocno ukierunkowane w stronę państw, które prowadzą aktywne działania militarne na terytorium Syrii. Poza państwami europejskimi walczą tam również Stany Zjednoczone, które także są narażone na ataki. Nie tak dawno do wojny włączyła się Rosja, za co zapłaciła strąconym przez bombę terrorystów samolotem.
Po zamachu w Paryżu Francja wzmocniła swoje siły w Syrii, wysyłając lotniskowiec, aby startujące z jego pokładu samoloty mogły razić cele Państwa Islamskiego. Intensyfikacja walki z IS nie sprawia, że w pozostałych miejscach Europy czy świata możemy czuć się bezpiecznie. Położyłbym jednak akcent na to, że kto wchodzi z wojskiem na Bliski Wschód, ten musi czuć się zagrożony w szczególny sposób. Z tego punktu widzenia patrzyłbym również na Polskę. Naszych żołnierzy nie ma w Syrii, w związku z tym stan naszego zagrożenia jest stosunkowo niski. Ale pamiętajmy, że nigdy niczego nie można wykluczyć.
W Belgii swoje siedziby mają m.in. Sojusz Północnoatlantycki czy wiele instytucji europejskich. Parlament nie jest jedyną placówką. Instytucje międzynarodowe zawsze są chronione. Zdaję sobie sprawę z tego, że bezpieczeństwo europejskie jest bardzo atrakcyjnym hasłem, ale kto wchodzi do Syrii, ten spotyka się z kontrodpowiedzią. Jeżeli twierdzi się, że prowadzimy wojnę z terroryzmem, to nie można zakładać, że terroryści będą tylko przyjmować ciosy, a nie będą ich oddawać, albo że będą to robić tylko na swoim własnym terytorium. Oczywiste jest, że terroryści będą starali się wykorzystywać wszelkie słabości systemu zabezpieczeń, a tym bardziej okazję do wtopienia się w szare masy emigrantów ekonomicznych, którzy zalewają Europę. Jakiej liczby zaklęć byśmy nie używali, to nie da się nie łączyć zagrożeń terrorystycznych z napływem emigrantów, głównie ekonomicznych.
Jest wiele powodów, żeby nie przyjmować emigrantów ekonomicznych ze wschodniej i południowej części basenu Morza Śródziemnego, a bezpieczeństwo jest jednym z istotnych aspektów. Według szacunków niemieckich służb u tzw. uchodźców, bo w tym gronie jest niewielu uchodźców, a całe masy emigrantów ekonomicznych, jest około 2,5 proc. osób związanych z Państwem Islamskim. To jest bardzo dużo.
Karol Karski