Sąd ukarał działacza pro-life
Poniedziałek, 16 listopada 2015 (20:16)2 sierpnia 2012 roku, przed wejściem na Przystanek Woodstock, policjanci dowodzeni przez Tomasza F. bezprawnie zatrzymali Mariusza Dzierżawskiego, działacza Fundacji PRO – Prawo do Życia, przewodniczącego prawidłowo zgłoszonego zgromadzenia publicznego. Nie podając przyczyn zatrzymania, policjanci przewieźli Dzierżawskiego do komisariatu, gdzie po kilkugodzinnym oczekiwaniu został poddany przesłuchaniu. Postawiono mu wówczas zarzut wywołania zgorszenia w miejscu publicznym, ponieważ podczas zgromadzenia prezentowany był banner pokazujący ofiarę aborcji. Sąd Rejonowy w Słubicach umorzył postępowanie w tej sprawie, uznając, że nie ma podstaw do stawiania zarzutów Dzierżawskiemu.
Mariusz Dzierżawski złożył zażalenie na zatrzymanie, a sąd rejonowy uznał zatrzymanie za nieuzasadnione i bezprawne. Poszkodowany zawiadomił również prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa nadużycia uprawnień przez policjantów, jednak prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Sąd Rejonowy w Słubicach uznał racje Dzierżawskiego i nakazał Prokuraturze wszczęcie śledztwa. Mimo opieszałości ze strony prokuratury, w trakcie śledztwa, na wniosek pełnomocnika poszkodowanego mecenasa Łukasza Jończyka, zabezpieczono nagrania rozmów telefonicznych prowadzonych przez policję. Z nagrań wynikało, że Tomasz F. działał na polecenie dyżurnego komisariatu Dariusza P., a ten z kolei otrzymywał polecenia od komendanta komisariatu Artura B.
Mimo oczywistych faktów wskazujących na przekroczenie uprawnień przez policjantów prokuratura postanowiła umorzyć śledztwo, stwierdzając, że policjanci „działali w pułapce przepisów” . Mimo że sąd rejonowy przychylił się do zażalenia Dzierżawskiego, prokuratura podtrzymała decyzję o umorzeniu śledztwa. Bierność prokuratury zmusiła Dzierżawskiego do wystąpienia w roli oskarżyciela subsydiarnego. Po trwającym rok procesie sąd rejonowy w Słubicach uznał Tomasza F. i Dariusza P. za winnych bezprawnego zatrzymania i rozproszenia legalnego zgromadzenia i skazał ich na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu. Na taką samą karę skazał komendanta Artura B., uznając, że faktycznie kierował bezprawną akcją.
Policjanci odwołali się od tego wyroku do Sądu Okręgowego w Gorzowie. Rozprawa odbyła się 6 listopada, a 13 listopada sąd ogłosił wyrok uniewinniający policjantów. W ustnym uzasadnieniu sędzia Dariusz Hendler wysilał się, aby wybielić policjantów, nie mogąc jednocześnie podważyć oczywistych faktów: zatrzymanie było bezprawne, a policjanci przekroczyli uprawnienia. Sędzia Hendler posłużył się pojęciem „błędu usprawiedliwionego”, aby ukryć winę policjantów. Stwierdził, że policjanci, choć nie wiedzieli, jaki zarzut postawić Dzierżawskiemu, to jednak byli przekonani, że jakieś wykroczenie mógł popełnić. Sprawozdawca stwierdził też, że Dzierżawski mógłby zostać zatrzymany z powodu popełnienia wykroczenia (choć nie wiadomo, na czym miało ono polegać), gdyby odmówił wykonania polecenia policjantów (mimo że nic takiego nie miało miejsca).
Sędzia Hendler wspiął się, jak widać, na szczyty kreatywności, by bronić policjantów. Milcząco wspierała go sędzia Renata Nowosadzka. Mariusz Dzierżawski, walczący o prawo do życia nienarodzonych, nie zasłużył sobie na wyrozumiałość sądu. Został więc skazany na pokrycie kosztów procesu. Sędziowie Hendler i Nowosadzka dają obywatelom wyraźny sygnał: policjanci, nawet jeśli łamią prawo, popełniają „usprawiedliwiony błąd”. Jeśli ktoś będzie się domagał sprawiedliwości, zastępując solidarną z policją prokuraturę, zostanie przykładnie ukarany kosztami procesu.
Jedynym jasnym punktem rozprawy w Gorzowie był sędzia Roman Makowski, prezes sądu okręgowego, który złożył zdanie odrębne. Zobaczymy, co znajdzie się w uzasadnieniu pisemnym, sporządzonym przez dwoje sędziów chroniących łamiących prawo policjantów.
Na interesującą okoliczność sprawy zwrócili uwagę lokalni dziennikarze. Michał Czubieniak, jeden z obrońców oskarżonych policjantów, który dołączył dopiero na etapie apelacji, jest synem sędzi Aliny Czubieniak, przewodniczącej wydziału sądu, w którym toczyła się rozprawa.
Dzierżawski czeka na pisemne uzasadnienie. Wyrok jest prawomocny. Mecenas Łukasz Jończyk deklaruje, że wyrok z Gorzowa z pewnością zostanie zaskarżony kasacją przez pokrzywdzonego, a uzasadnienie tego wyroku wyląduje również na biurkach ministra sprawiedliwości i Rzecznika Praw Obywatelskich, którzy również mają prawo, a nawet obowiązek, złożenia kasacji od tego orzeczenia. Biorąc pod uwagę dotychczasową postawę prokuratury, na prokuratora generalnego w tej sprawie raczej nie można liczyć.
Aleksandra Musiał