Ewangelia
Niedziela, 15 listopada 2015 (08:31)Mk 13,24-32
Jezus powiedział do swoich uczniów: „W owe dni, po wielkim ucisku słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.
Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”.
Rozważanie
Dopóki jest czas
Liturgia Słowa dwóch ostatnich niedziel roku liturgicznego przynosi nam treści eschatologiczne – dotyczące wydarzeń towarzyszących końcu świata. Jezus mówi o ucisku, nadzwyczajnych zjawiskach i kataklizmach, jakie się wtedy pojawią. Będzie to dzień powtórnego objawienia się „Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą”. Nie mamy problemu z wyobrażeniem sobie końca świata. Szczególnie kinematografia chętnie sięga po katastroficzne obrazy. Nikt jednak nie wie, kiedy ani jak nastąpi koniec widzialnego świata. Ale kiedyś się to stanie. Na pewno. Otrzymujemy znaki. Dużo znaków. Zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i cywilizacyjnym. Porażająca jest ślepota ludzi, którzy brną w samozagładę, samoubóstwienie, uparte krzyżowanie zbawczych Bożych zamysłów wobec siebie. Nie widzą ich. Nie chcą widzieć. Żyją z zamkniętymi oczami. Norwid, zapytany kiedyś, jakie słowa w języku polskim są najstraszniejsze, powiedział: najtragiczniejsze, najsmutniejsze są słowa „za późno”. Bo nie ma w nich nadziei.
Ks. Paweł Siedlanowski