Upamiętnią zmarłych Polaków
Sobota, 14 listopada 2015 (12:00)Z ks. dr. Jackiem Waligórą rozmawia Małgorzata Pabis.
Dzisiaj w Nowym Mieście odbędzie się uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pomnika upamiętniającego pochowanych w zbiorowej mogile.
– Zmarli bądź zabici więźniowie Niemieckiego Zakładu Karnego w Przedzielnicy czekali na upamiętnienie ponad 70 lat. Ostatni więzień został pochowany w maju 1944 roku. W czasach Związku Radzieckiego nikt się tą mogiłą nie interesował. W ostatnich latach listą zmarłych zainteresowali się kapłani z dekanatu samborskiego. Na początku 2014 roku „Nasz Dziennik” wydrukował pełną listę zmarłych.
W uroczystości wezmą udział rodziny pochowanych. Ile udało się odnaleźć i jak zareagowały na to, że pomnik stanął?
– Swoich bliskich odnalazło 18 rodzin. Oczywiście reakcja to radość pomieszana ze łzami. Dzieci zmarłych to już wiekowi ludzie. Wielu z nich mówiło, że całe życie szukali wiadomości o bliskich.
Jak będzie wyglądać uroczystość?
– Rozpoczniemy od Mszy św. odpustowej ku czci św. Marcina. Po Eucharystii, której będzie przewodniczył ks. bp Marian Buczek, na cmentarzu nastąpi odsłonięcie i poświęcenie pomnika.
W przyszłym roku Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zapowiada kolejne uroczystości, uporządkowanie cmentarza. Czy jest Ksiądz dumny, że udało się doprowadzić do takiego obrotu sprawy?
– Co do uroczystości w roku przyszłym – poczekamy, zobaczymy. Tu nie ma mowy o dumie, raczej o obowiązku. Nie wolno obojętnie przechodzić obok grobów. Cieszę się, że Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa uczciła zmarłych pomnikiem. Smutny dla mnie jest fakt, że – z niezrozumiałych mi względów – są lepsi zmarli i gorsi zmarli. Ofiary Przedzielnicy w tym przypadku należą do lepszych ofiar. Każdy zmarły ma swoje imię i nazwisko. Niedaleko od Nowego Miasta jest stara kopalnia soli. Tam w szybie do dziś spoczywają ofiary różnych narodowości i dwóch różnych systemów: sowieckiego i nazistowskiego. Niestety, tam nie ma nawet tablicy, która by informowała o tym, kto spoczywa w tym miejscu. Może takich miejsc będzie coraz mniej. Oby.