• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Czas Ewy Kopacz i Platformy minął

Piątek, 13 listopada 2015 (05:10)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, jak ocenia Pan ostatnie wystąpienie ustępującej premier Ewy Kopacz przed Sejmem nowej kadencji?

– Odzwierciedla ono sytuację, jaka panuje w tym parlamencie, dzisiejszy dzień jest jednocześnie dniem klęski Ewy Kopacz. Mogliśmy usłyszeć ostatnie bardzo agresywne i konfrontacyjne wystąpienie Ewy Kopacz. Było to chyba najgorsze przemówienie premiera rządu w całej historii polskiego parlamentaryzmu, przemówienie bardzo emocjonalne, pełne połajanek, pouczeń i straszenia nową władzą. Ta retoryka przegrała – czego najlepszym dowodem jest wyborcza porażka Platformy, ale jak widać otoczenie Ewy Kopacz nie wyciągnęło z tej lekcji żadnych wniosków. 

Co oznacza przegrana Ewy Kopacz w wyborach na szefa Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, w dodatku z drugoplanowym politykiem Sławomirem Neumannem?

– Ewa Kopacz w swoim przemówieniu z mównicy sejmowej mówiła nie tyle do Polaków, co do posłów Platformy, co rzutem na taśmę miało jej zapewnić lepszą pozycję w wyborach na szefa klubu parlamentarnego. Mimo to w głosowaniu Kopacz przepadła. Straciła nie tylko zaufanie wyborców, ale jak się okazuje, również zaufanie we własnych kręgach.   

Mamy zatem początek zmian w Platformie…?

– W mojej ocenie, jest to początek wielkiej niewiadomej tego ugrupowania, które jeszcze niedawno miało w swoich rękach wszystkie karty, a dzisiaj stoi przed widmem rozpadu. Nie wiadomo, kto teraz tak naprawdę będzie rządził Platformą. To z kolei może być początek powolnego odchodzenia poszczególnych, szeregowych posłów np. do Nowoczesnej Ryszard Petru, co jest bardzo prawdopodobne. Po tym, co możemy dziś zaobserwować, wcale nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że mamy początek rozłamu wewnątrz Platformy, która na zewnątrz starała się uchodzić za monolit. Tymczasem widać tam ogromne podziały, a do głosu coraz wyraźniej dochodzą grupy interesów. W mojej ocenie, w Platformie nie ma dzisiaj człowieka, który byłby w stanie skonsolidować to ugrupowanie i utrzymać je w ryzach. Najbliższy czas to być albo nie być Platformy z akcentem na nie być!

A Grzegorz Schetyna…?

– Grzegorz Schetyna, czego by o nim nie powiedzieć, również jest osobą skonfliktowaną i chyba nie tak mocną, jak się go kreuje. Na dzień dzisiejszy w Platformie nie ma osoby, która byłaby w stanie zdobyć zaufanie zdecydowanej większości, a tym samym otrzymać mandat do przewodniczenia tej formacji i dokonania w niej przemiany. Nie bardzo też wiadomo, w jakim kierunku miałaby ta formacja zmierzać, a to już znacznie poważniejszy problem, problem tożsamości.

Czy to oznacza, że wczoraj to nie tylko „poddanie” rządu PO – PSL przez premier Kopacz, ale też może to być początek końca Platformy?

– Tak jak już wspomniałem, ten rząd odchodzi do historii i to w dodatku w bardzo złym stylu. Dodatkowo towarzyszy mu przegrana Ewy Kopacz w walce o władzę w Klubie Parlamentarnym Platformy, a wszystko wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości może to oznaczać także utratę władzy w popadającej w coraz większe kłopoty partii. Ten dzisiejszy spektakl z Ewą Kopacz w roli głównej pokazuje jeszcze jedną ważną kwestię, a mianowicie – dlaczego premier Kopacz tak uciekała od wyjazdu na unijno-afrykański szczyt w Valletcie na Malcie. Widać ważniejsze dla niej były własne interesy, interesy Platformy niż interes państwa polskiego. Inaczej mówiąc, Ewa Kopacz kosztem państwa próbowała ratować własną pozycję w partii. To bardzo smutna puenta. Doskonale zdawała sobie sprawę, że jej partyjni koledzy i koleżanki będą próbowali pozbawić ją przywództwa, póki co w klubie parlamentarnym, a niebawem w partii, i próbowała zatrzymać to, co nieuchronne, ale poległa.

Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że to Michał Kamiński, ustawiając Ewę Kopacz na ścieżce wojennej wobec PiS, tak na dobrą sprawę wyprowadził Platformę na manowce?

– To jest dzisiaj problem Platformy, zresztą zgotowany na własne życzenie. Politycy tego ugrupowania muszą się teraz zmierzyć z nie pierwszą i pewnie z nie ostatnią gorzką porażką, którą przyjdzie im przełknąć. Myślę, że wyznacznikiem tego, jak Platforma ocenia dzisiaj działania Michała Kamińskiego, jest jego usadowienie na obrzeżach sali sejmowej.

Jakim premierem była Ewa Kopacz?

– Ewa Kopacz z pewnością bardziej niż premierem była administratorem namaszczonym przez odchodzącego do Brukseli Donalda Tuska. A zatem władzy w partii nie zdobyła w uznaniu zasług, ale ta władza została jej podarowana. Ewa Kopacz nie jest też żadną osobowością na scenie politycznej, co próbowała nadrobić zaciętością i agresją, a to robi bardzo złe wrażenie. Nie była też żadnym autorytetem, a tym bardziej typem przywódcy. To wszystko ją przerosło. Dzisiaj zaś doszła do ściany. To koniec.

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki