Pod patronatem „Naszego Dziennika”
By festiwal kolęd mógł dalej cieszyć
Czwartek, 12 listopada 2015 (03:16)Z Jarosławem Ciszkiem, rzecznikiem prasowym Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika w Będzinie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
22. Międzynarodowy Festiwal Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika w Będzinie wpisuje się w przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. To dość ciekawe, zwłaszcza że festiwal odbędzie się w styczniu, a Światowe Dni Młodzieży w lipcu…
– Powiedzieć, że przygotowania do Światowych Dni Młodzieży trwają od dawna, to nic nie powiedzieć – to istne poruszenie, zarówno modlitewno-formacyjne, jak i logistyczno-organizacyjne oraz promocyjne na wszystkich szczeblach: państwowym, samorządowym, diecezjalnym i parafialnym. Choć w centrum zainteresowania wszystkich jest spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem i centralne wydarzenia w Krakowie i Wieliczce, tydzień wcześniej młodzież ze wszystkich kontynentów będzie gościła w każdej z 41 polskich diecezji. Już teraz nawiązujemy z nimi kontakt i chcemy podzielić się tym, co najbardziej polskie – kolędami. Jesteśmy także ciekawi ich tradycji kolędowych. Dlatego postanowiliśmy, że jury festiwalu, któremu w tym roku przewodniczył będzie prof. dr hab. Wiesław Delimat z Krakowa, przyznawać będzie szczególną nagrodę za najlepsze wykonanie kolędy zagranicznej. Liczymy, że zmobilizuje to naszych uczestników do poszukiwań i włączenia do swojego repertuaru kolęd z całego świata!
Czy ten, nazwijmy, zagraniczny wymiar znajdzie swoje odzwierciedlenie podczas festiwalu?
– Tak, oczywiście. Ten międzynarodowy wymiar, przypominający o Światowych Dniach Młodzieży, chcemy nadać także wieńczącemu finał festiwalu koncertowi galowemu, który odbędzie się w niedzielę, 17 stycznia 2016 r. o godz. 16.00 w Sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu na Osiedlu Syberka w Będzinie. Zaprezentujemy najciekawsze zagraniczne kolędy, konfrontując je z naszą lokalną tradycją. Ale to nie wszystko – dzięki realizacjom filmowym przybliżymy również świąteczne zwyczaje z różnych kontynentów. Na przygotowanych filmach zaprezentuje je młodzież, która w lipcu 2016 r. przybędzie do diecezji sosnowieckiej na ŚDM. Dodam, że koncert finałowy 22. Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie będzie można także oglądać na żywo w internecie w wysokiej rozdzielczości i profesjonalnej realizacji. Wszystko po to, aby jeszcze więcej osób mogło zobaczyć, jak wspaniali uczestnicy przyjeżdżają do Będzina.
Festiwal, który trwale wpisał się w historię polskiej kolędy, ma problemy. Z czego one wynikają?
– Na pewno nie ze słabnącego zainteresowania! Przeciwnie – kiedy organizowaliśmy pierwszy festiwal, zgłosiło się 116 uczestników. Od IX edycji ilość solistów i grup śpiewaczych nie spadła poniżej tysiąca, a w ostatnich edycjach waha się między 1700 a 1800, co daje niemal 20 tysięcy osób przesłuchiwanych w czasie eliminacji w 38 rejonach w całej Polsce oraz na Ukrainie i Białorusi. To czyni nas jednym z największych kolędowych przeglądów w Europie i bodaj największym amatorskim festiwalem muzycznym w Polsce. Cały festiwal udaje się zrealizować tylko dzięki ogromnej życzliwości pracujących przy nim wolontariuszy oraz wspierających nas samorządów, firm i instytucji. Choć ich wsparcie pozostaje na podobnym poziomie, impreza się rozrasta, również ceny idą w górę.
Skoro mowa o finansach to trzeba powiedzieć, że festiwal od kuchni to także koszty, i to wcale niemałe. Jak to wygląda w praktyce?
– Koszt całego festiwalu zamyka się w kwocie ok. 100-115 tysięcy złotych, co w przeliczeniu na ilość uczestników i rejonów eliminacyjnych czyni nasze przedsięwzięcie jednym z najtańszych tego typu. Dla zobrazowania i porównania powiem, że koszt organizacji koncertów sylwestrowych w dużych miastach waha się od 300 tysięcy do nawet 4 milionów złotych. Festiwal w Będzinie może trwać tylko dzięki poświęceniu wielu osób oddających się społecznie pracy na rzecz będzińskiego kolędowania. We wspomnianej kwocie ponad 100 tysięcy złotych zawierają się wszystkie pieniądze, jakie wydajemy, łącznie z nagrodami dla kilkudziesięciu uczestników, co daje ok. 30-40 tysięcy złotych. Ponadto nasi wykonawcy poza dojazdem nie ponoszą żadnych dodatkowych kosztów, mogą też liczyć na darmowe obiady i noclegi. Od kilku lat do dopięcia budżetu brakuje nam ok. 20 tysięcy złotych. Tyle potrzeba, żeby festiwal przetrwał. Każda złotówka więcej pozwoli się nam rozwijać, np. uruchamiać rejony eliminacji także na zachodzie Europy, poprawi również jakość organizacji oraz możliwości promocji, przygotowania festiwalowych wydawnictw itp. Jeśli nie znajdą się nowi sponsorzy i nie uda się zebrać tej kwoty, będziemy musieli z bólem serca zakończyć lub przynajmniej zawiesić historię kolędowania w Będzinie.
Nie ma zatem cienia przesady w stwierdzeniu, że może to być ostatnia edycja przeglądu kolęd w Będzinie…?
– Najbliższa, 22. edycja, do której zapisy już ruszyły, na pewno się odbędzie, choć gwarancji jej finansowania ciągle brak. Bardzo nie chcemy, aby była ostatnią, dlatego apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli, aby zostali przyjaciółmi i mecenasami naszego festiwalu, na którym co roku ludzie w różnym wieku mają szansę rozwijać swój talent, wychwalać Boga, pogłębiać przywiązanie do Ojczyzny, a także integrować się ze sobą.
Jak można pomóc festiwalowi?
– Na stronie http://ratujmyfestiwal.mfkip.pl/ uruchomiliśmy zbiórkę, w której każdy może dokonać wpłaty indywidualnej lub korzystając z podanych numerów telefonu i adresów zwrócić się do nas jako firma czy instytucja chcąca nawiązać współpracę. Platforma działa w formie akcji crowdfundingowej – za poszczególne wpłaty można uzyskać specjalnie przygotowane nagrody, m.in. lekcje śpiewu z zaprzyjaźnionymi profesorami akademii muzycznej czy kolację z ks. bp. Grzegorzem Kaszakiem, honorowym patronem naszego festiwalu.
Kolędy to radość i nadzieja. Z jakimi nadziejami organizatorzy przygotowują się do najbliższej edycji?
– Z nadzieją, że ta impreza jest droga nie tylko naszym sercom, że uczestnicy poprzednich edycji, których poinformowaliśmy o naszych problemach, teraz pomogą tym, którzy w kolejnych latach zechcą przyjechać do Będzina. Z nadzieją, że uda się zainteresować naszymi problemami także władze państwowe, bowiem festiwal to impreza ważna na kulturalnej mapie Polski. Chcielibyśmy w styczniu słuchać najpiękniejszych kolęd z radością, zostawiając za sobą troski o sprawy materialne. Mamy nadzieję dalej się rozwijać, organizować kolejne konkursy kompozytorskie, wydawać płyty, a nie myśleć, jak związać koniec z końcem.
Jak będą przebiegały eliminacje?
– Zgłoszenia przyjmowane są do 27 listopada na stronie www.mfkip.pl. W czasie rejestracji można wybrać jeden z 35 rejonów eliminacji w niemal wszystkich województwach naszego kraju: Będzin, Bielsko-Biała, Częstochowa, Dąbrowa Górnicza, Dębno, Dobrodzień, Gdańsk, Gniezno, Goleniów, Jarosław, Jaworzno, Katowice, Kielce, Kołobrzeg, Kraków, Krasnobród, Legnica, Lipsko, Lublin, Łambinowice, Łódź, Olkusz, Olsztyn, Ostrowiec Świętokrzyski, Racibórz, Radom, Rybnik, Sanok, Starachowice, Tarnowskie Góry, Tuchów, Wadowice, Warszawa, Wrocław i Zielona Góra. Trzy rejony zlokalizowane są za granicą: w Równem i Żytomierzu na Ukrainie oraz w Baranowiczach na Białorusi. Udział w festiwalu – jak już wcześniej wspomniałem – jest bezpłatny. Do eliminacji zaproszeni są wszyscy, którzy ukończyli 6. rok życia i chcą podzielić się własną interpretacją kolęd i pastorałek. Festiwal przeznaczony jest dla amatorów, w tym uczniów i absolwentów szkół muzycznych I stopnia. Można śpiewać solo i w zespołach, z instrumentami lub podkładem z płyty. Zwycięzcy ze wszystkich rejonów eliminacji zostaną zaproszeni na przesłuchania finałowe do Będzina, które odbędą się w dniach 14-16 stycznia 2016 r. Festiwal zwieńczy 17 stycznia koncert galowy, połączony z ogłoszeniem zwycięzców.
Proszę powiedzieć, co sprawia, że przez ponad 20 lat festiwal niezmiennie cieszy się takim uznaniem?
– Na pewno na to uznanie wpływa popularność samych kolęd. Chyba niewiele jest w Polsce domów, gdzie podczas wieczerzy wigilijnej kolędy nie płynęłyby przynajmniej z płyty, radia czy telewizji. Tak bardzo ich brzmienie, a przypomnę, że przecież układane są często na najbardziej znane polskie rytmy – poloneza, mazura, zrosło się ze świętami Bożego Narodzenia, że często nawet osoby niewierzące nie potrafią z nich zrezygnować. Świadczą o tym również wyniki badań CBOS, z których wynika, że kolędy śpiewa podczas wigilii aż 78 proc. Polaków. Ponadto nasz festiwal nie stwarza barier, a rejony eliminacji znaczą niemal całą Polskę, co więcej, mogą w nich wziąć udział osoby w każdym wieku, także niepełnosprawni, nie ponosząc żadnych kosztów. Będzińskie finały to także ogromny prestiż – w jury zasiadają najwybitniejsi znawcy – profesorowie akademii muzycznych z całej Polski. Co roku komisji przewodniczy inna osoba, co daje gwarancję poziomu i obiektywizmu. Ale festiwal to także rodzinna atmosfera, jaką staramy się zapewnić, elastyczność w układaniu grafiku przesłuchań, stały kontakt z wykonawcami – listowny, e-mailowy i telefoniczny. Staramy się, aby z Będzina wywieźli piękne wspomnienia, a swoim śpiewem ubogacali widzów, którzy przychodzą na przesłuchania czy koncert galowy, które są otwarte dla wszystkich zainteresowanych.
Czy do organizatorów docierają informacje na temat muzycznych losów laureatów poszczególnych edycji i czy ci zwłaszcza z początków festiwalu utrzymują kontakt z Będzinem?
– Owszem, zdarzają się osoby, które przyjeżdżają do nas co roku, niektórzy wracają po latach. Często ci sami instruktorzy pojawiają się również z nowymi uczestnikami. Nie jest możliwe śledzenie losów wszystkich, zwłaszcza kiedy przyjeżdżają jako członkowie chórów czy zespołów. Przed laty zwyciężyła u nas, jeszcze jako mała dziewczynka, Alicja Bachleda-Curuś, na festiwalu śpiewali goszczący na operowych scenach całego świata Piotr Lempa, Andrzej Lampert z zespołu muzycznego PIN czy tak popularna ostatnio Margaret. Widuję też naszych wykonawców w obsadach teatrów muzycznych czy telewizyjnych programach typu talent show. I bardzo miło mi, że miałem przyjemność słuchać ich w Będzinie.