Patriotyzm to służba Ojczyźnie
Środa, 11 listopada 2015 (16:30)Z Janem J. Kasprzykiem, historykiem, publicystą, radnym warszawskiego samorządu, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Obchodzimy 11 listopada – Narodowe Święto Niepodległości. Czym dla nas Polaków jest to święto?
– 11 listopada jest datą niezwykle symboliczną, jeśli przyjmiemy wagę wydarzeń, jakie w tym dniu się dokonały zarówno w Polsce, jak i w Europie. W wymiarze międzynarodowym było to zawieszenie broni między państwami Ententy i państwami centralnymi, natomiast w wymiarze polskim 11 listopada 1918 r. odbyło się przekazanie Józefowi Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną władzy wojskowej, bo cywilną otrzymał dopiero za trzy dni. Stąd w zasadzie można powiedzieć, że jest to data wybrana jako pewien symbol zwieńczenia trwających niemal półtora wieku starań i walk na różnych polach o niepodległość. Przy czym należy pamiętać, że 11 listopada 1918 r. nie od razu cała Rzeczpospolita była wolna, np. Kraków odzyskał suwerenność już w październiku, ale Wielkopolska dopiero w grudniu. Toczyły się jeszcze boje o Śląsk czy Kresy Południowowschodnie, o Wileńszczyznę. To pokazuje, że proces odzyskiwania niepodległości był bardzo długi. Data 11 listopada została wybrana jako pewien symbol początku i wrosła bardzo głęboko w polską tradycję, choć formalnie w okresie międzywojennym była obchodzona tylko dwukrotnie jako państwowe święto niepodległościowe, bo została ustanowiona w 1937 r. W 1937 i 1938 r. była obchodzona uroczyście, natomiast 11 listopada 1939 r. mieliśmy już okres okupacji niemieckiej i harcerze Szarych Szeregów palili znicze na grobach poległych żołnierzy. Data ta łączyła Polaków w momentach trudnych w okresie II wojny światowej, ale także w okresie komunistycznego zniewolenia, ponieważ była symbolicznym punktem odniesienia do Niepodległości, do Wolności.
Symbolika tego święta i słowo „niepodległość” tkwi w nas Polakach bardzo głęboko. Proszę zatem powiedzieć, czy łatwo jest dzisiaj być patriotą?
– Sługa Boży Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński wielokrotnie podkreślał, że są dwa rodzaje patriotyzmu: patriotyzm czasu wojennego i patriotyzm czasu pokoju, z tym że ten patriotyzm czasu pokoju jest często wielokrotnie trudniejszy od patriotyzmu czasu wojny. Wyrażało się to w słowach, że dla Polski łatwo umierać, trudno dla niej pracować, a jeszcze trudniej żyć. Dlatego 11 listopada to dobra okazja, aby podjąć refleksję nad tym, czym jest patriotyzm dnia codziennego.
Czym zatem jest?
– Na szczęście dzisiaj, i daj Boże jak najdłużej, nie będziemy musieli pokazywać naszego przywiązania i miłości do Ojczyzny tak jak przed stu laty czynili to nasi przodkowie. My powinniśmy pokazywać nasze przywiązanie do Ojczyzny codzienną, uczciwą pracą. Prawdziwy patriota dzisiaj to dobry uczeń, dobry pracownik, dobry sąsiad, a więc człowiek, który dba o wspólnotę, jaką jest naród. Patriota to człowiek, który nie żyje tylko dla siebie, ale wie, że jest częścią wspólnoty, której na imię Ojczyzna – Polska.
A więc współczesny model patriotyzmu jawi się nam już nie jako heroiczny, a bardziej pozytywistyczny…
I dobrze. Dlatego, że trzeba – jak mawiał marszałek Piłsudski – łączyć romantyzm celów z pozytywizmem środków. To, że żyjemy w czasach względnego pokoju, wcale nie oznacza, że pokój i niepodległość są nam dane raz na zawsze, i warto o tym pamiętać. Natomiast patriotyzm czasu pokoju to nasze zadanie na dziś.
Co Pana zdaniem dzisiaj sprzyja, a co przeszkadza w byciu patriotą?
– Mam nadzieję, że skończyły się czasy, w których postawa patriotyzmu była traktowana w kategoriach pewnego obciachu. Taką narrację, że patriota to człowiek zaścianka, wsteczny, zamknięty na Europę próbowały narzucić mainstreamowe media. Ci, którzy lansowali taką tezę, przegrali walkę o rząd dusz, zwłaszcza o młode pokolenie. Dla młodych ludzi nie jest problemem, czy wręcz powodem do wstydu np. wywieszenie biało-czerwonej flagi czy symboli narodowych w takie święta, jak 11 listopada czy 3 Maja. To jeśli chodzi o sferę symboliki, natomiast jeśli mówimy o sprawach fundamentalnych, to musimy pamiętać, że niepodległość jest nam dana, a zarazem zadana, jak nauczał św. Jan Paweł II. Ojciec Święty przypominał nam, że egzamin z wolności i niepodległości zdajemy każdego dnia na polu, które wyznacza nam życie. Świadomość tego, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze, to również uwrażliwienie się na wszelkiego rodzaju zagrożenia, jakie w różnym wymiarze mogą spotkać Ojczyznę. Przez ostatnie lata odnosiłem wrażenie, że rząd koalicji PO–PSL – na szczęście już przemijający – próbował doprowadzić do sytuacji porównywalnej z końcówką XVIII wieku, kiedy rządzący, a przypomnę, że były to czasy saskie – usypiali Polaków, co skończyło się dla Rzeczypospolitej tragicznie. Za rządów Platformy było podobnie, mieliśmy formułę grillowania, politykę ciepłej wody w kranie i zapewnienia, że sprawy Polski idą w dobrym kierunku, że wszystko jest pod kontrolą, bo płyniemy w tzw. głównym nurcie. Mam nadzieję, że wraz z nową władzą takie pojmowanie naszego bezpieczeństwa w wielu wymiarach minęło. Takie usypianie, z jakim mieliśmy do czynienia, powoduje znieczulicę i brak szerszego spojrzenia również na zagrożenia, które zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz mogą grozić Polsce.
Patriotyzm to – jak Pan wcześniej podkreślił – miłość i przywiązanie do Ojczyzny, tymczasem wielu, którzy opuszczają Polskę, szukając swojego miejsca na ziemi, mówi, że ojczyzna jest tam, gdzie jest lepiej. Jak przeciwdziałać temu wyobcowaniu?
– Przez wiele lat miałem okazję spotykać się emigracją niepodległościową w Wielkiej Brytanii, gdzie prowadziłem wielogodzinne rozmowy z ostatnim prezydentem RP na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim, reprezentantem pokolenia, które choć bardzo tego pragnęło, do Polski powrócić nie mogło, bo decydowały o tym względy polityczne. Dzisiaj względy ekonomiczne są oczywiście bardzo istotne, ale są dwie strony tego problemu. Rozumiem młodego człowieka, który w Polsce nie jest w stanie utrzymać rodziny i wyjeżdża za chlebem – przypomnę, że takie zjawisko miało miejsce choćby w latach 30. XX wieku w II RP. Natomiast obowiązkiem państwa polskiego jest stworzenie takich warunków, aby nie tylko werbalnie, ale również realnie zachęcić tych ludzi do powrotu. Ojczyzna oczywiście jest tam, gdzie są Polacy, ale nasza Ojczyzna – ta podstawowa, związana z miejscem, jest tu, nad Wisłą, i tu musimy budować nasze szczęście i dobrobyt. I w tym zakresie państwo polskie ma jednak obowiązek stworzenia swoim obywatelom możliwie najlepszych warunków. Jestem jednak daleki od potępiania tych, którzy emigrują z Polski z przyczyn ekonomicznych, jednak mam również nadzieję, jestem wręcz przekonany, że nowa ekipa, nowy rząd stworzy warunki, które pozwolą zatrzymać tych, którzy noszą się z zamiarem wyjazdu, a jednocześnie stworzy warunki do powrotu tych, którzy wyjechali, bo tu, w Polsce, jest nasze – Polaków – miejsce.
Szczególnie akcentuje to prezydent Andrzej Duda…
– Owszem, prezydent Duda kładzie na to akcent w czasie swoich wyjazdów zagranicznych, właściwie podczas każdego spotkania z Polonią. I to są poważne, mocne słowa, które – mam nadzieję – teraz wzmocnione polityką nowego rządu Zjednoczonej Prawicy nabiorą realnego kształtu.
Jakie środowiska są szczególnie ważne w wychowaniu do patriotyzmu?
– W okresie międzywojennym stworzono bardzo ważny i myślę cenny do naśladowania model, w którym podstawową komórką wychowującą młodego człowieka jest rodzina, uzupełnieniem tego wychowania w rodzinie jest szkoła, zaś dopełnieniem tego wychowania szkolnego są organizacje, takie jak harcerstwo czy Związek Strzelecki „Strzelec”, które mogą otrzymywać wsparcie ze strony państwa. Czwartym bardzo ważnym filarem w wychowaniu do patriotyzmu jest Kościół, dzięki nauczaniu którego młody człowiek również zaczyna pojmować patriotyzm w wymiarze Bożym. Patriotyzm – jak nauczał św. Jan Paweł II – to nic innego jak realizacja IV Przykazania Bożego: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, bo Ojczyzna to Matka. W tym wymiarze patriotyzm to także nakaz i powinność religijna. Myślę, że te cztery filary: rodzina, szkoła, organizacje wspierane przez państwo i Kościół, to są podstawy do zbudowania pozytywnego wzorca patriotyzmu.
Jaką rolę w wychowaniu patriotycznym odgrywają media?
– Może zacznę od tego, jaką rolę w wychowaniu patriotycznym powinny odgrywać media, które powinny kształtować pozytywny wizerunek patrioty – taki, o którym wspominałem wcześniej, a mianowicie, że patriotyzm to nie zaścianek, że należy wstać z kolan. Media służą wychowywaniu, powinny być narzędziem w podnoszeniu naszej dumy narodowej. Tylko naród dumny, który potrafi się podnosić z kolan, jest stworzony do rzeczy wielkich. Jak to wygląda obecnie, wiemy. Media publiczne utrzymywane z pieniędzy obywateli, na które państwo polskie powinno mieć wpływ, są obecnie, niestety, daleko od swojej misji. Media publiczne muszą mieć charakter misyjny, co oznacza, że muszą realizować misję również wychowawczą. W kształtowaniu pewnych postaw, podawaniu przykładów, z czym się wiąże chociażby produkcja filmowa czy teatralna. Rola mediów jest tu nie do przecenienia. Muszą być one bardzo istotnym elementem polityki historycznej państwa, bez której wychowanie patriotyczne jest znacznie uboższe.