• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Czas Zjednoczonej Prawicy

Wtorek, 10 listopada 2015 (03:02)

Z dr Hanną Karp, medioznawcą z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Prawo i Sprawiedliwość przez kampanię kroczyło wśród zachwytów ekspertów nad dobrze dobieranymi rozwiązaniami z zakresu public relations. W przyszłym rządzie znajdzie się jednak miejsce dla Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobry i Mariusza Kamińskiego. PiS przestało się liczyć z medialnym wizerunkiem?

– Wielkie stacje medialne w ciągu ostatnich dni próbowały wpłynąć na decyzje Prawa i Sprawiedliwości. Poprzednie lata przyzwyczaiły je do tego, że mogą kreować rzeczywistość nie tylko medialną, ale także polityczną. PiS z kolei przy formowaniu rządu przyjęło pozycję partii zwycięskiej, której przewaga w parlamencie jest bezdyskusyjna. To zrozumiałe, że ważniejsza niż przychylność mediów jest realizacja programu. Wysuwając te kandydatury, partia Jarosława Kaczyńskiego nakreśliła swój plan współpracy wewnątrz rządu i strategie realizacji programu wyborczego. Ogłoszony skład rządu jest tego wyrazem. To się należało nie tylko jej wyborcom, le także wszystkim Polakom.

Mariusz Kamiński jest skazany, co prawda nie prawomocnym wyrokiem, ale zawsze wyrokiem. Beata Szydło stwierdziła, że wierzy w jego niewinność. Może warto było poczekać do zakończenia sprawy, aby nie podgrzewać atmosfery?

– Myślę, że gdyby Prawo i Sprawiedliwość czekało na zakończenie sprawy, to mogłoby to bardzo długo trwać. Jego nominacją dano jasny sygnał, że Komitet Polityczny partii nie ma żadnych wątpliwości, co do kompetencji i uczciwości byłego szefa CBA. Ma więc pełne zaufanie do niego nie tylko od strony politycznej, ale też merytorycznej. Myślę, że ten sygnał był potrzebny. Teraz Mariusz Kamiński może czuć się wzmocniony. A jak długo pozostanie na swoim stanowisku, czas pokaże. Niewątpliwie komentatorzy będą czekać na weryfikację jego kandydatury poprzez wyrok sądu.

Nominacje dla Kamińskiego, Macierewicza i Ziobry nie sprawią, że część mediów wróci do tzw. retoryki IV RP?

– Ta retoryka pojawiła się zanim jeszcze PiS ogłosił nominacje rządowe. Mieliśmy do czynienia z paradoksem podwójnego rządu, rozliczano rząd, który jeszcze nie powstał. Retoryka IV RP to jest to, co w tej chwili pozostało nie tylko mediom głównego nurtu, lecz także Platformie Obywatelskiej znajdującej się w stanie rozsypki i destrukcji. Partia ta nie ma nowych rozwiązań i nowych pomysłów na siebie. Po ogłoszeniu nominacji nie usłyszeliśmy komentarza premier Ewy Kopacz. Słyszeliśmy za to rzecznika rządu Cezarego Tomczyka, który troił się, komentując nową rzeczywistość. PO ma znaczne deficyty personalne i zagubili się jej dawni liderzy. Do czasu obrania nowej strategii przez PO w mediach dominować będzie platformerska narracja o „horrorze” nadciągającej „powtórki”  IV RP , „malowanej” premier i wszechwładzy prezesa PiS.

PiS w kampanii zapowiedziało „wojnę” z bankami i kapitałem zagranicznym w handlu. W obliczu tak istotnego zadania może warto było jednak starać się mieć media po swojej stronie.

– Uważam, że Prawo i Sprawiedliwość do „wojny” z bankami podchodzi dosyć ostrożnie, wyrazem tego są nominacje. Mamy do czynienia z materią trudną i skomplikowaną. Z pewnością strategia ograniczenia roli banków i kapitału zagranicznego jest opracowana, choć jeszcze za wcześnie na szczegóły. Niech rząd się ukonstytuuje. Przeciwnik jest trudny, ale kluczowy w nowej strategii finansowej. Dziennikarze będą musieli przyzwyczaić się do tego, że Prawo i Sprawiedliwość samo wybiera czas, w którym ogłasza swoje plany i działania.

W Pani ocenie to może być rząd na cztery lata?

– Tak, są na to poważne szanse. Przyglądając się prezentacji składu przyszłego rządu, odniosłam wrażenie, że czas poświęcony na negocjacje personalne nie był zmarnowany. Odbyły się bardzo ważne rozmowy. Starano się dojść do politycznego konsensusu. Widać to także na przykładzie podziału stanowisk. Zauważmy, że Beata Kempa, należąca do frakcji Zbigniewa Ziobry, pokieruje kancelarią premiera, a więc będzie jednym z najbliższych współpracowników szefa rządu. Część przyszłych ministrów miała już swój udział w rządzie w latach 2005-2007. Czeka ich jakby dokończenie dawnej misji. Zakończone rozmowy i zbudowanie nowego rządu daje nadzieje, że uda się uniknąć błędów z poprzedniego okresu. Wtedy to pojawiające się afery przyniosły wstrząsy koalicyjne. Teraz koalicja ma inny charakter, jest spokojniejsza i zdecydowanie bardziej konstruktywna. To pozwala na poświęcenie uwagi na sprawy istotne, takie jak np. reforma finansów, gospodarki czy systemu emerytalnego.  Udało się także wysłać sygnał w świat, że w Polsce kończą się rządy polityków zwróconych w stronę Europy,  kokietujących niemal wyłącznie Brukselę, a rozpoczęła się nowa era empatii wobec potrzeb Polaków. Przyszłość zweryfikuje strategie oraz realizację programu Zjednoczonej Prawicy. Po ośmiu latach przychodzi pora jej działania. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk