• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Poczekajmy z reformą samorządu

Poniedziałek, 9 listopada 2015 (05:21)

Wraz ze zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych pojawił się temat utworzenie dwóch województw – warszawskiego i roboczo nazwanego koszalińskim. To w ocenie części ekspertów pociągnie za sobą przyśpieszone wybory samorządowe.

O przyśpieszonych wyborach samorządowych mówi się od dawna. Sprawa ta jednak poczeka do chwili powołania nowego rządu i będzie zależała od tego, jaki układ zapanuje w Sejmie. Kluczowe jest, w kim Prawo i Sprawiedliwość znajdzie wsparcie i jak to wsparcie będzie się przekładało na konkretne sprawy. Jednak naprawdę nie chciałbym, aby wybory stały się ważniejsze niż reforma finansów, służby zdrowia czy OFE. Oczywiście można rozpisać nowe wybory, ale czy to zmieni coś w życiu zwykłych obywateli?

Dlatego też w kierowaniu państwem powinno stosować się pewną hierarchię wartości. Podejmowanie reformy administracji, która pociągnie za sobą przyśpieszone wybory samorządowe, na tym etapie rządzenia to nie jest najlepszy pomysł. Ważne jest, aby zająć się teraz m.in. finansami czy demografią. Gdyby zrobić ranking spraw ważnych, nowy podział administracyjny z pewnością byłby poza czołową dziesiątką.

Według ostatniej reformy samorządowej realna władza w województwie przypadła sejmikowi, zarządowi i marszałkowi jako szefowi zarządu. Wojewoda stał się jedynie przedstawicielem rządu w terenie. Jest to tak naprawdę zbędna struktura, która nic nie wnosi. Nie robi nic oprócz tego, że wydaje paszporty i przyjmuje wnioski od starających się o pobyt w naszym kraju obcokrajowców. Urzędy wojewódzkie miały być z czasem likwidowane, a one się doskonale rozrosły. Jestem więc bardzo krytyczny wobec urzędu wojewódzkiego, który istnieje w obecnej formie.

Jestem z kolei gorącym zwolennikiem gmin. Tam dzieją się najważniejsze rzeczy dotykające obywateli na poziomie lokalnym. To tam porusza się kwestie przedszkoli, żłobków, dożywiania dzieci i dowozu ich do szkół. Od urodzenia do śmierci najważniejsze sprawy załatwiamy w gminie. Na tym bym się skupiał. Dlaczego nie zastanowić się nad zwiększeniem udziału gmin w podatkach, aby miały za co realizować swoje zadania. To jest istota działań w samorządzie, a nie tworzenie nowych urzędów.

Kolejną kwestią jest zaangażowanie obywateli w życie gminy. Jestem w tej sprawie większym optymistą niż większość publicystów. Widzę różnicę w podejściu obywateli do wyborów do samorządów. Zmiana się dzieje. Podczas pierwszych wyborów samorządowych ponad 20 lat temu ludziom było obojętne, kto jest radnym. Informacja wtedy była tabu, urzędnik ją taił i nikogo nie chciał do niej dopuścić. Dziś stworzono nam możliwość informacji publicznej, jest Biuletyn Informacji Publicznej, jest jawność. To się dzieje, bo mamy inne pokolenie.

Młodzież jest tą grupą, która wchodzi w życie dorosłe bardziej świadomie niż to miało miejsce niegdyś i oni sami wymuszają konkretne zmiany. Składanie wniosków czy obsługa przez internet, budżety obywatelskie to są rzeczy, które już się dzieją. To jest ta rewolucja, której nie widzimy. Może po prostu jej nie doceniamy?

Andrzej Maciejewski