• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Przemienienie Pańskie

Sobota, 7 listopada 2015 (19:15)

Medytacja pierwszosobotnia

Maryjo, w naszych rozważaniach pierwszosobotnich doszliśmy do tajemnicy Przemienienia Twego Syna na górze Tabor. Wielka to tajemnica, przekraczająca siły naszego umysłu, a zarazem tak bardzo dotycząca nas, ludzi, i tak bardzo utwierdzająca nas w wierze. Jezus często wyrzucał swoim uczniom słabość, a nawet brak wiary. Jeśli ich spotykał taki wyrzut, to co można powiedzieć o naszej wierze, która jest niestała, chwiejna jak trzcina pochylająca się pod każdym powiewem wiatru, wiara tak bardzo zakorzeniona w doczesności.

Przemienienie Twego Syna było potrzebne, aby umocnić wiarę uczniów. Tym bardziej jest ono nam potrzebne. Pomóż nam, Matko, pochylić się nad tym wielkim aktem miłosierdzia naszego Pana, podaj nam rękę i prowadź przez te trudne sprawy Boże. Towarzysz nam w tej medytacji, tak jak i my chcemy spełnić Twoją prośbę i w tę pierwszą sobotę listopada towarzyszyć Ci przez piętnaście minut w rozważaniu kolejnej tajemnicy różańcowej.

Przemienienie Pańskie było ukazaniem chwały Syna Bożego i Jego zmartwychwstania. Wyprzedziło ono w cudowny sposób te fakty, które miały nastąpić w niedalekiej przyszłości. Twój Syn pragnął utwierdzić swoich uczniów w przekonaniu o Jego Boskości i przygotować ich na swoją mękę, dodając im odwagi na godzinę krzyża, która się zbliżała, a która dla wielu stała się przyczyną zwątpienia, a nawet zgorszenia.

Twój Syn znał dobrze słabość wiary swych uczniów oraz ich wątłe siły. Wiedział dobrze, że pomimo uczestnictwa w scenie Jego Przemienienia, w godzinie próby w Ogrójcu uczniowie uciekną, pozostawiając Go samego w rękach napastników. Wiedział dobrze, że Piotr, jeden z wybranych, który był z Nim na górze Tabor, zaprze się Go ze strachu aż trzy razy. Jezus wiedział to doskonale. Czyżby więc to wszystko, co przeżyli z Nim na górze, okazało się daremne?

Jezus wiedział jeszcze coś innego. Wiedział, że po Jego zmartwychwstaniu ta cudowna scena da Jego uczniom pewność i odwagę, by bez cienia wątpliwości, jako naoczni świadkowie, mogli głosić wobec świata prawdę, że On jest Panem i Mesjaszem, że jest Synem Bożym. Dzięki temu Piotr mógł świadczyć z pełnym przekonaniem o Bóstwie Chrystusa: „Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako NAOCZNI ŚWIADKOWIE Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos doszedł Go od wspaniałego Majestatu: ’Oto jest Syn mój umiłowany, w którym mam upodobanie’. I SŁYSZELIŚMY, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej” (2 P 1,16-18). Piotr słyszał te słowa własnymi uszami i oglądał tę scenę własnymi oczami. Widział i słyszał i już nie mógł milczeć.

Przemienienie Pańskie zawiera w sobie również obietnicę przemiany całego Ciała Mistycznego Chrystusa, którym jest Jego Kościół, którego Ty przecież, Maryjo, jesteś Matką, a także obietnicę przemiany każdego z nas. Ta przemiana ma swoje źródło w sakramencie chrztu świętego. Chrzest, będący początkiem przemiany człowieka ochrzczonego, ma swoje ostateczne konsekwencje i punkt docelowy w wieczności. Przemiana, zainicjowana przez chrzest, osiągnie swoją pełnię w momencie naszej śmierci, kiedy staniemy się podobni do Chrystusa chwalebnego i zmartwychwstałego.

Widząc dzisiejszą sytuację, trudno uwierzyć, że świat zmierza ku swej doskonałości. Znacznie łatwiej jest przyjąć, że jak szalony pędzi ku swojej zagładzie. Scena Przemienienia powinna nas uspokoić: Kościół to znaczy wszyscy, którzy należą do Mistycznego Ciała Chrystusa, razem z całym światem, będzie przemieniony. Przecież nie tylko oblicze Chrystusa, ale także Jego szaty przemieniły się, przyoblekając się w olśniewający blask, jak to obrazowo ujął św. Marek: „Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła” (Mk 9,3). Nie tylko Ciało chwalebne Twego Syna promieniało, lecz także zwykła materia.

Na końcu czasów stanie się tak, jak prorokował św. Jan w swej Apokalipsie: „I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły. […] I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: ’Oto przybytek Boga z ludźmi i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem a On będzie BOGIEM Z NIMI. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły’. I rzekł Zasiadający na tronie: ’Oto czynię wszystko nowe’” (Ap 21,1; 3-5). Możemy być spokojni: wszystko zmierza do przemiany i doskonałości, pomimo powątpiewania z naszej strony. Mamy tę pewność, ponieważ Pan to powiedział, a Jego słowo jest dla nas gwarancją.

Scena Przemienienia Pańskiego powinna być również aktualna w życiu każdego z nas. Jest to przemiana tych, którzy nazywają się chrześcijanami, w prawdziwych chrześcijan, żyjących swym chrześcijaństwem; przemiana egoistów żyjących tylko dla siebie w osoby, które są gotowe służyć innym, zapominając o sobie samym; przemiana osób cielesnych w osoby przeniknięte Duchem Świętym. Przemiana osób ziemskich w obywateli Nieba.

To nasze przeobrażanie się, nasza przemiana, jest procesem, który obejmuje całe nasze życie. Tutaj, na ziemi, nigdy nie będziemy dostatecznie duchowi, lecz ciągle mamy zmierzać do tego celu. Do tego uzdalnia nas Eucharystia, która sama w sobie jest niepojętą przemianą chleba w Ciało Pańskie i wina w Jego Krew. Żywiąc się Nią, sami jesteśmy przemieniani. Chleb naturalny buduje i wzmacnia ciało człowieka, lecz ten Chleb, który jest Ciałem Chrystusa, nas przemienia w siebie i przygotowuje nie tylko naszą duszę, ale i nasze ciało, przygotowuje całą osobę ludzką do zmartwychwstania, po którym będziemy żyli wiecznie, jak Twój Syn Jezus, jak Ty, Maryjo, w naszych ciałach chwalebnych i ostatecznie przemienionych.

Nie wszyscy to wiedzą, nie wszyscy w to wierzą, choć nazywają siebie chrześcijanami. My mamy wraz z Jezusem, wraz z Tobą wstępować na górę, poprzez wiarę ujrzeć Jego Przemienienie, w modlitwie usłyszeć słowa, które Ojciec do nas kieruje, przez Eucharystię doświadczyć własnej przemiany. Wszystko to, aby potem zejść do naszych braci, którzy znają tylko realność doczesną i materialną, i aby im głosić: Chrystus żyje w swoim Ciele chwalebnym i ostatecznie przemienionym, a „Jego panowanie jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego Królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,14). Wspomagaj nas, nasza najlepsza Matko, byśmy mogli się przemienić z Twoim Synem, wraz z Nim zmartwychwstać i wraz z Nim królować na wieki.

 

Warunki nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca

1. Spowiedź
2. Komunia Święta
3. Część Różańca
4. Piętnastominutowe rozmyślanie nad wszystkimi tajemnicami różańcowymi albo nad jedną wybraną tajemnicą

Ks. Andrzej Gładysz SAC