• Poniedziałek, 26 lipca 2021

    imieniny: Anny, Joachima, Mirosławy

Polskie jastrzębie atakują na Alasce

Piątek, 15 czerwca 2012 (08:06)

Loty na małych wysokościach w terenie górzystym, przeprowadzanie przez terytorium przeciwnika samolotów transportowych czy lotnicza osłona desantu ćwiczone są podczas międzynarodowych manewrów „Red Flag” odbywających się na Alasce. Pierwszy raz w tych ćwiczeniach biorą udział polscy piloci.

Polska eskadra na Alaskę wyleciała 16 maja, by wziąć udział w ćwiczeniu „Distant Frontier”, które przygotowuje nowych uczestników do zasadniczego ćwiczenia „Red Flag”, które są najbardziej prestiżowymi, organizowanymi z ogromnym rozmachem manewrami lotniczymi na świecie.

Oprócz Polaków w ćwiczeniach biorą udział Australijczycy, Japończycy, Niemcy oraz Amerykanie. Eskadry podzielone są na dwie drużyny: „Niebieskich” i „Czerwonych”. Polacy latają w zespole „Niebieskich”, w którym znajduje się około 60 samolotów, m.in. z Ameryki, Niemiec i Japonii. Natomiast w „Czerwonych” znaleźli się piloci 18. Eskadry USAF, będącymi słynni Agresorami. Obie „drużyny” mogą liczyć na pomoc „Białych”, w skład którego wchodzą samoloty wykonujące usługi dla obu stron konfliktu. „Biali” pomagają m.in. przy uzupełnianiu paliwa w locie.

„Niebiescy” ćwiczą m.in. przeprowadzanie przez terytorium przeciwnika samolotów transportowych, osłaniają desant jednostek specjalnych, wywalczają przewagę powietrzną. Ponadto zespół, w którym latają Polacy, obezwładnia obronę przeciwlotniczą oraz wyszukuje i niszczy cele naziemne. „Czerwoni” wspierani są przez środki obrony przeciwlotniczej, korzystają z symulowanych wyrzutni przeciwlotniczych kierowanych pocisków rakietowych.

W trakcie „Red Flag” organizatorzy przewidzieli także zadania bojowego poszukiwania i ratownictwa.

Polscy piloci podkreślają, że na terytorium Polski nie mają możliwości latania na niskich wysokościach w terenie zróżnicowanym. Jak wyjaśnia w „Skrzydlatej Polsce” płk. pilot Paweł Marcinkowski, mimo iż w Polsce występuje możliwość latania na wysokości 500 stóp (150 metrów), to piloci nie mają do dyspozycji zbyt zróżnicowanego terenu. - U nas wszystkie tereny górzyste nadające się do naszych celów należą do parków narodowych. Więc są dla nas niedostępne – powiedział dowódca polskiego kontyngentu na Red Flag, na co dzień dowódca 6. Eskadry Lotnictwa Taktycznego na Krzesinach. Jednocześnie podkreślił, że ze względów bezpieczeństwa w czasie „Red Flag” piloci latają nie niżej niż 1000 stóp (300 metrów). - Możliwości szkoleniowe w lotach koszących mamy dużo lepsze. Do dyspozycji są tu wysokie góry i rozległe doliny, doskonale nadające się do lotów szybkimi odrzutowcami. Nie odczuwamy potrzeby latania poniżej, wydawałoby się dużej wysokości minimalnej. I tak szczyty gór są znacznie powyżej pułapu naszych lotów – wyjaśnił płk Marcinkowski.

„Red Flag” organizowane są od 1975 roku na poligonie Nellis Air Force Base w Nevadzie lub Eielson Air Force Base na Alasce. Ich podstawowym celem jest odwzorowanie jak najbardziej realistycznych warunków bojowych, tak by zwiększyć możliwości sił powietrznych amerykańskich sił powietrznych, a także państw NATO i sojuszników Stanów Zjednoczonych. Ćwiczenia odwzorowują realistyczne warunki współczesnego pola bitwy. Z Polski na Alaskę wyleciały m.in. polskie F-16 z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach, załoga transportowca C-130 Hercules z 33. Bazy Lotnictwa Transportowego z Powidza, a także planiści, chronometrażyści, personel sekcji life suport, kontroler ruchu lotniczego z bazy w Krzesinach.

Izabela Kozłowska