• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Górnictwo czeka na zielone światło od nowego rządu

Wtorek, 3 listopada 2015 (03:09)

Z Kazimierzem Grajcarkiem, przewodniczącym Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Sprawa realizacji porozumień ze stycznia między stroną rządową i górniczymi związkami zawodowymi trafiła do prokuratury. Czy i jakie nadzieje wiążą z tym górnicy?

– To, że polskie górnictwo jest w stanie zapaści, to jest wina polityków i trzeba podjąć kroki, aby uratować branżę węglową. Na razie został dopiero złożony wniosek do prokuratury przez przedstawicieli ruchu Kukiz'15. Zobaczymy, jaki będzie finał tej sprawy. Osobiście nie mam dobrego zdania o polskim wymiarze sprawiedliwości, stąd nie mam złudzeń, jak się to może skończyć.

Skąd ten pesymizm?  

– To realna ocena faktów dotycząca działań polskiej prokuratury. Spodziewam się, że skończy się to umorzeniem z uwagi na małą szkodliwość społeczną czynu bądź prokuratura przedstawi jakiś inny argument, żeby sprawę zamieść pod dywan. Chciałbym się mylić, ale na razie nie mam żadnych złudzeń, jaki będzie finał tej sprawy. Może nieco inaczej oceniałbym całą tę sytuację, gdyby prokuratura sama wszczęła śledztwo. Natomiast to, że organy ścigania muszą wyręczać inni, zgłaszając zawiadomienie, nie wróży dobrze. Stąd też moje obawy.

Plan naprawczy dla Kompanii Węglowej to –używając języka młodzieżowego –zwyczajnie ściema?

– Jeśli szumnie zapowiadany przez Platformę projekt naprawy Kompanii Węglowej miałby doczekać się realizacji, to słowo już dawno stałoby się ciałem. W moim przekonaniu koalicja PO – PSL świadomie przesuwała termin, żeby przygotować minę, którą zastawiła na rząd Prawa i Sprawiedliwości, które będzie musiało sobie teraz poradzić z rozbrojeniem tego ładunku. To są polityczne, brudne triki ekipy Donalda Tuska, Ewy Kopacz i spółki, które mają pokazać, że nowa władza już na starcie nie radzi sobie z problemem górnictwa.  

Na wstępie wspomniał Pan, że trzeba ratować polskie górnictwo. Jakie powinny być najpilniejsze działania?

– Według mnie, zasadnicze są trzy sprawy. Pierwsza dotyczy polityki rządu, a mianowicie musi pójść jasny sygnał do zarządzających polskim górnictwem, że branża ta ma się rozwijać, a nie zwijać, jak to postulowały Platforma i PSL. Zarządy spółek węglowych muszą mieć zielone światło od rządu. Po drugie, konieczna jest zmiana zarządów w spółkach górniczych. Mam tu na myśli zmianę na stanowiskach prezesów spółek, którzy dobiorą sobie współpracowników, z którymi będą zarządzać spółkami i napiszą nowy program naprawczy dla nich. Trzecia sprawa dotyczy odpowiedzialności spółek za sprzedaż węgla. Spółka nie może być rozliczana przez właściciela za wydobycie, tylko musi być rozliczana za sprzedaż.

Co to zmieni?

– Przede wszystkim uzasadni to wydatki, jakie będą zmuszone ponieść poszczególne zarządy spółek, aby promować polski węgiel za granicą. Nie oszukujmy się – bez zwiększonego eksportu i obniżonego importu polskie górnictwo zawsze się zadławi. Państwa czy firmy, które importują węgiel, zawsze są w stanie wprowadzić na nasz rynek tańszy węgiel. Jeśli rząd PiS będzie chciał rzeczywiście pomóc polskiemu górnictwu, to musi jak najszybciej przedstawić program adresowany do polskich spółek górniczych, a jednocześnie sygnał do Europy, że polskie górnictwo węgla kamiennego i węgla brunatnego będzie się rozwijać i rząd zrobi wszystko, aby wesprzeć całą branżę.

A zatem górnicy czekają na rząd i na program?  

– Może nie tyle na program, ile na konkretne decyzje. Myślę, że PiS ma już przygotowany program, który po objęciu władzy i powołaniu rządu przedstawi stronie społecznej. Takie są nasze oczekiwania. Tu już nie ma co czekać na program, ale na decyzje i konkretne projekty. Platforma pozostawiła po sobie zgliszcza w górnictwie, zresztą nie tylko w tej branży. Oczekujemy, że rząd PiS będzie mądrze zarządzał polskim górnictwem. Proszę mi wierzyć, że ta branża nawet w tym stanie, w jakim jest, jeśli ruszyłaby ekspansja węgla na rynki unijne, to mielibyśmy szanse sprzedać 10 milionów ton węgla. Oczywiście może nie po cenie, która zwalałaby z nóg, ale jesteśmy w stanie to zrobić, mamy na tyle mocy produkcyjnych, górnicy są do tego bardzo dobrze przygotowani. Natomiast jak wspomniałem, muszą się zmienić zarządy w spółkach węglowych i musi się zmienić filozofia rządu w sprawie górnictwa i filozofia spółek.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki