Sprawiedliwość po latach
Poniedziałek, 2 listopada 2015 (20:09)Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu uznał dziś byłego funkcjonariusza Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie Mariana W. za winnego popełnienia dwóch zbrodni komunistycznych, które w świetle prawa są jednocześnie zbrodniami przeciwko ludzkości.
Marian W. od lutego do czerwca 1955 r. wspólnie z innymi funkcjonariuszami Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie zmuszał poprzez tortury – działania fizyczne i psychiczne – do składania określonych zeznań dwóch działaczy podziemia antykomunistycznego.
Pokrzywdzeni to ówcześni działacze polityczni: Andrzej P. – działacz Związku Wolnej Młodzieży Polskiej, i Franciszek O. – żołnierz Konspiracyjnego Wojska Polskiego.
Jak poinformował NaszDziennik.pl prok. Grzegorz Malisiewicz, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Rzeszowie, ubek podczas wielokrotnych i długotrwałych przesłuchań o różnych porach dnia i nocy był wobec osadzonych szczególnie brutalny i agresywny.
– Działania Mariana W. wobec Andrzeja P. polegały m.in. świeceniu lampką w oczy. Były też krzyki, wyzwiska, wulgarne i obraźliwe słowa i poniżanie. Ponadto Marian W. groził pokrzywdzonemu pobiciem. Co więcej, spełniał te groźby, zadając ciosy po całym ciele, również po piętach. Straszył, że jeśli nie przyzna się do winy, to zgnije w areszcie. Stosował też wymyślne tortury, jak zmuszanie do siedzenia na nóżce od taboretu, ściskanie palców w drzwiach, umieszczanie w specjalnej nieoświetlonej i zawilgoconej celi, zwanej ciemnicą, gdzie na głowę kapały krople wody. W tym czasie osadzony Andrzej P. był głodzony, nie otrzymywał też wody – wyjaśnia prok. Malisiewicz.
Podobnie agresywnie funkcjonariusz UB Marian W. zachowywał się wobec drugiego z osadzonych – Franciszka O.
Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu, przychylając się do wniosku prokuratury, uznał Mariana W. za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów, skazując go za czyny popełnione wobec dwóch pokrzywdzonych na karę łączną dwóch lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny. Jednocześnie zasądził wobec skazanego pokrycie kosztów postepowania sądowego.
Mariusz Kamieniecki