Każdy z nas może być święty
Niedziela, 1 listopada 2015 (20:35)„Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie” (Mt 5,12a)
Dzisiaj Kościół stawia przed nami rzesze świętych i błogosławionych, tych, którzy cieszą się wiecznym zbawieniem. To ci, którzy w ciągu ziemskiego życia byli wierni Bogu, jednoczyli się z Bogiem na modlitwie i w sakramentach świętych, żyli Ewangelią w codzienności, dając świadectwo wiary poprzez konkretne czyny. To cała rzesza ludzi, których świętość Kościół potwierdził oficjalnie, ale to także nasi bliscy zmarli, którzy radują się już szczęściem wiecznym i oglądają Boga. Pośród nich są kobiety i mężczyźni, dzieci, młodzi, ludzie w sile wieku i starcy, są małżonkowie, rodzice i dziadkowie, kapłani, biskupi, papieże i zakonnice, ludzie różnych profesji i zawodów. Jakże wielu z nich znamy, są nam bardzo bliscy, zwłaszcza ci, którzy są naszymi patronami, nosimy ich imiona, oni orędują za nami, pomagają nam w życiu na co dzień, i to nieraz bardzo konkretnie.
O takiej łasce otrzymanej od Pana Boga za wstawiennictwem Świętego opowiedział mi ostatnio ks. bp Adam Szal. Przed miesiącem wizytował parafię Gorzyce k. Przeworska. W tejże parafii mała dziewczynka ciężko zachorowała, a lekarze nie dawali rodzicom nadziei na to, że dziecko przeżyje. Ojciec nie pogodził się z taką diagnozą. W akcie desperacji poszedł pod kościół i przed pomnikiem św. Jana Pawła II modlił się całą noc. Ks. bp Szal podczas wizytacji widział tę dziewczynkę zdrową i pełną radości. Pomyślmy dzisiaj o roli świętych w naszym życiu, o naszej wierze w ich wstawiennictwo. To przecież wiara ojca wspomnianej dziewczynki „uaktywniła” św. Jana Pawła II i wyprosił dziecku potrzebną łaskę.
Kościół –– droga do świętości
Z wielką nadzieją spoglądamy na Kościół zbawionych w Niebie. Święci są dla nas – Kościoła pielgrzymującego – wzorem, inspirują, ukazują i pomagają odkrywać sens życia. Przypominają nam, że warto słuchać Pana Boga, że warto żyć Jego przykazaniami, że warto iść drogą Chrystusowych błogosławieństw. Tak, to wymaga trudu i niekiedy poświęcenia, ale ten trud i poświęcenie nie pójdzie na marne. Dla miłujących Boga, dla naśladowców Chrystusa jest przygotowana chwała i szczęście wieczne w Niebie.
Dzisiaj musimy również pamiętać o Kościele cierpiącym. Bł. Stanisław Papczyński napisał w jednym ze swoich tekstów: „Do najwyższego rodzaju miłości należy wstawianie się do Boga o uwolnienie dusz znajdujących się w płomieniach czyśćcowych (…)”.
Kościół od wielu wieków uwrażliwia na konieczność czerpania ze skarbca łask, które wysłużył nam Pan Jezus swoją męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Do siostry Faustyny skierował takie słowa: „Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się Mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie (…). O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości”.
Odpust – bezcenny dar
Warto przypomnieć, że sakrament pokuty i pojednania odpuszcza nam grzech, ale kara za popełnione przez nas na ziemi zło pozostaje i ciąży po śmierci. Dlatego dar odpustu jest bezcennym skarbem, jaki otrzymujemy od miłosiernego Boga. W tych dniach warto zastanowić się, czy pamiętamy o duszach czyśćcowych? Jakże wielu pamięta i modli się za te dusze, ofiaruje odpusty. Ale trzeba powiedzieć, że też wielu wiernych nie docenia obfitości darów Bożych i je lekceważy. Zobojętnieli na cierpienie dusz w czyśćcu, dotknęła ich znieczulica. Św. ojciec Pio, który miał niezwykły kontakt z duszami, tak pisze: „Gdyby Pan Bóg wyraził zgodę, by dusza przeszła z tamtego ognia do największego ognia na ziemi, byłoby to podobne do przejścia z gorącej wody do zimnej”. A św. Augustyn dodaje: „Chociaż ten ogień jest przeznaczony po to, aby uwolnić i oczyścić dusze, jest bardziej przenikliwy niż coś, co moglibyśmy znieść na ziemi”. I jeszcze słowa św. Faustyny, które zanotowała w „Dzienniczku”: „Ujrzałam Anioła Stróża, który kazał mi pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je, nie dotykały mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie? I odpowiedziały mi zgodnie, że największe dla nich cierpienie, to tęsknota za Bogiem”. Tym bardziej módlmy się w tych dniach za dusze w czyśćcu cierpiące, za naszych bliskich zmarłych – rodziców, rodzeństwo, znajomych, sąsiadów, kapłanów, nauczycieli, za wszystkich, którzy oddali życie za naszą Ojczyznę. Oni proszą nas, więcej – błagają o Mszę św., o Komunię Świętą, o Różaniec, o Koronkę do Bożego Miłosierdzia, o odpust. O czas na modlitwę za nich…
Obudźmy sumienia
Ileż czasu marnujemy na głupoty, chociażby na niekiedy nic nie wnoszące w nasze życie pogaduszki czy oglądanie telewizji. Obudźmy nasze sumienia i wrażliwość na działanie Ducha Świętego. To Duch Święty podpowiada każdemu z nas, by zatroszczyć się o dusze, które cierpią w czyśćcu. I przypomina, że my też tej pomocy kiedyś będziemy potrzebować. Weźmy sobie do serca ewangeliczną prawdę, która „poraża” logiką, że przybliżając dusze cierpiące do Pana Boga bogatego w miłosierdzie, sami się do niego zbliżamy. A po naszej śmierci znajdą się ludzie, którzy nam będą pomagać w oczyszczeniu się z zaciągniętych kar za nasze grzechy. Żyjmy na co dzień tajemnicą świętych obcowania. Niech ona pomoże nam pogłębić naszą wiarę i dokonać głębokiej refleksji nad życiem. Niech przysporzy nam mądrości życiowej! Św. Faustyna zapisała: „Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję >Gwiazdą Morza
Królowo Wszystkich Świętych, módl się za duszami w czyśćcu cierpiącymi.
Ks. dr Waldemar Janiga