• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Wyciek zagrażający bezpieczeństwu państwa

Czwartek, 29 października 2015 (17:08)

Z mec. Bartoszem Kownackim, posłem PiS, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Obrony Narodowej, rozmawia Rafał Stefaniuk

 Kilka tysięcy służbowych numerów telefonów polskich oficerów wyciekło do Rosji. Żołnierze otrzymują teraz głuche telefony. To, że ta sytuacja kompromituje nasze służby, to pewne.

 

– To najlepiej nam mówi, jaki jest stan naszego  państwa. To nie jest sprawa tylko służb specjalnych, ale także MON, jak również instytucji prywatnych. Na tę chwilę nie wiemy, na jakim etapie przetwarzania informacji doszło do tego wycieku. Nie wyobrażam sobie, żeby w poważnej instytucji w Niemczech, we Francji czy w Stanach Zjednoczonych taka sytuacja miała miejsce. A jeśliby doszło, to konsekwencje byłyby gigantyczne na każdym poziomie. Łącznie z likwidacją podmiotu, który doprowadził do tego wycieku. Nie mówię już o konsekwencjach wyciągniętych wobec ludzi, którzy nie dopełnili swoich obowiązków.

 

Kiedy już obcym służbom udałoby się namierzyć, kto jest właścicielem numeru telefonu, to w jaki sposób można tę wiedzę wykorzystać? Podsłuch? Szantaż?

 

– Zdobywając numery telefonów, zyskuje pan znakomitą bazę danych kluczowych, kluczowego ze względu bezpieczeństwa państwa resortu obrony narodowej i podległych mu instytucji. To mówi samo za sobie. Wywiad każdego państwa, a tym bardziej takiego, które z nami graniczy, byłby tym zainteresowany i byłby w stanie zapłacić olbrzymie pieniądze. Zyskując numery telefonów, możemy uzyskać pełną kontrolę nad człowiekiem. Jak? Poprzez analizę zebranych w ten sposób informacji dowiemy się, kim jest dany wojskowy, gdzie przebywa i gdzie lubi chodzić. Jest to dobre uzupełnienie wiedzy z podsłuchów. Następnie wystarczy odpowiednio dotrzeć do człowieka i jego zwerbowanie jest prostsze. Tak naprawdę po takiej operacji sprawdzającej większość z tych osób jest spalona.

 

Skoro sprawa ta dotknęła żołnierzy, to jak bardzo prawdopodobne jest, że w obcych rękach znajdują się numery telefonów polityków?

 

– Nasze czasy charakteryzują się tym, że politycy nie mają za wiele do powiedzenia. Oczywisty wyjątek stanowią prezydent, premier czy szefowie poszczególnych resortów. W mojej ocenie, wyciek telefonu polityka nie jest tak niebezpieczny jak dojście do kluczowej osoby dla bezpieczeństwa państwa, jaką jest wojskowy. Niepokojące jest również to, jak łatwo tego dokonano. Mówimy przecież o kilku tysiącach numerów.   

 

W świetle tego, co Pan mówi, wychodzi na to, że rząd Platformy i PSL lekceważył zagrożenie teleinformatyczne.   

 

– Miejmy świadomość, że rozwój techniki pozwala na pewnego rodzaju zaskoczenie, ale nie do tego stopnia. To, że wyciekają bazy danych i że tym się handluje od lat, to my to wiemy. To, że są instytucje, które mają sytuacjom tego typu przeciwdziałać, a tego nie robią, to my też to wiemy. Nie ulega wątpliwości, że za sytuację tego typu również odpowiada Platforma.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk