• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Prawo Boże nie uznaje kompromisów

Czwartek, 29 października 2015 (04:19)

Z ks. prof. dr. hab. Wojciechem Góralskim z Katedry Kanonicznego Prawa Małżeńskiego i Rodzinnego na UKSW w Warszawie, konsultorem w Trybunale Roty Rzymskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Księże Profesorze, kto jest największym wygranym, a kto „przegranym” zakończonego w Watykanie synodu biskupów na temat małżeństwa i rodziny?

– Największym „wygranym” zakończonego w niedzielę Ogólnego Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu Biskupów jest… rodzina. „Przegranych” nie ma.

Jakie jest najważniejsze przesłanie płynące z synodu?

– Najważniejsze przesłanie płynące z synodu, m.in. z obszernej „Relacji końcowej” tego Zgromadzenia, który pilnie przestudiowałem, można sformułować następująco: oparta na małżeństwie rodzina, ta niczym niezastąpiona podstawowa komórka życia społecznego, zarówno we wspólnocie religijnej, jak i politycznej będąca szczególnym darem Boga, wymaga ze wszech miar powszechnego uznania, głębokiego szacunku, otoczenia wieloraką opieką ze strony Kościoła i państwa oraz skutecznej ochrony przed wszelkimi próbami jej lekceważenia i zniekształcania.

Kościół jest jak szpital polowy, który leczy rany, jak mówi Papież Franciszek…

– We wspomnianej „Relacji końcowej” znajdujemy szeroki opis sytuacji współczesnej rodziny, dotkniętej głębokim kryzysem spowodowanym płynącymi z różnych źródeł zagrożeniami. Kościół, który „rodziną stoi”, ma rodzinie „towarzyszyć duszpastersko”, pomagając jej zachować własną tożsamość, uwrażliwiając ją na miłość i życie, lecząc wszelkie jej schorzenia. Wszak to należy do jego misji.

W przemówieniu na zakończenie synodu Papież Franciszek powiedział, że „pierwszym obowiązkiem Kościoła nie jest wydawanie wyroków i rzucanie klątw, ale głoszenie miłosierdzia Bożego, wezwanie do nawrócenia, prowadzenie do zbawienia”. Co oznaczają te słowa?

– Ojciec Święty Franciszek słusznie przestrzega przed potępianiem kogokolwiek: potępiać należy samo zło, nie zaś jego sprawcę. Era rzucania anatem, czyli potępianiem kogoś, dawno minęła, a odczytana na nowo Ewangelia uczy pokory, powściągliwości, łagodności, wyrozumiałości. Wzorem takiej postawy jest sam Jezus Chrystus. Trzeba więc wszystkim, także małżonkom winnym rozpadu ich wspólnoty małżeńskiej, niezmordowanie głosić orędzie miłosierdzia, ukazywać piękno życia rodzinnego, wskazywać właściwą drogę. Głoszenie prawdy o Bożym Miłosierdziu nie oznacza jednak zaniechania zdecydowanego i jasno wyrażanego przekazu o sakramentalności i nierozerwalności małżeństwa, jego płodności czy o „dobrach rodziny”, jak to czynią ojcowie synodu w rozdziale III części II dokumentu końcowego. Nie sposób również pomijać pasterskie, pełne zatroskania, wzywanie do nawrócenia tych, którzy zeszli z właściwej drogi.

Czym jest końcowy dokument synodalny „Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym” i co oznacza w praktyce? Innymi słowy, co wynika z tego dokumentu dla małżeństwa i rodziny i czym jest dla Papieża?

– Dokument datowany na 24 października 2015 r. stanowi syntezę wypowiedzi uczestników trwającego trzy tygodnie synodu. Zapewne posłuży on Franciszkowi w przygotowaniu adhortacji posynodalnej, jak to zazwyczaj bywa. Oczywiście, Ojciec Święty treścią tego dokumentu w żaden sposób nie jest związany, ponieważ synod biskupów ma jedynie głos doradczy. Z tej enuncjacji przebija ogromna troska ojców synodalnych o kształt współczesnej rodziny. Po nakreśleniu w części pierwszej, o charakterze socjologicznym: „Kościół wsłuchujący się w rodzinę”, sytuacji rodziny w różnych kontekstach, m.in. antropologiczno-kulturowym i społeczno-ekonomicznym, w części drugiej: „Rodzina w planie Bożym”, o charakterze doktrynalnym, zaprezentowano rodzinę w historii zbawienia, w nauczaniu Kościoła, w doktrynie chrześcijańskiej. Wreszcie część trzecia: „Misja rodziny”, poświęcona jest formacji rodziny, jej celom oraz towarzyszeniu duszpasterskiemu rodzinie. Z „Relacji końcowej”, obejmującej łącznie 94 punkty, wynika potrzeba lepszego poznania rodziny jako instytucji pochodzenia Bożego oraz niesienia rodzinom wielorakiej pomocy.

Co Kościół ustami ojców synodalnych mówi do rozwodników?

– Uczestnicy Zgromadzenia Synodalnego głęboko pochylają się nad małżonkami, którzy się rozwiedli, a następnie zawarli nowe cywilne związki małżeńskie, podobnie jak nad osobami, które zawarły jedynie ślub cywilny. W punkcie 53 usilnie zalecają świadczenie im pomocy, m.in. w podjęciu dojrzałego wyboru, a także – gdy chodzi o tych pierwszych – pouczanie ich o możliwości ewentualnego dochodzenia nieważności swojego małżeństwa w trybunale kościelnym. Natomiast w punkcie 84 dość szeroko omawia się kwestię udziału małżonków rozwiedzionych i żyjących w związkach tzw. nieregularnych w różnych posługach kościelnych. Zaznaczono tutaj, że należy zawsze „rozeznać, jakie z różnych form wykluczenia aktualnie praktykowanych w zakresie liturgicznym, duszpasterskim, wychowawczym i instytucjonalnym mogą być pokonane”. Oni tzn. małżonkowie, o których mowa, nie tylko, że nie powinni czuć się ekskomunikowanymi, lecz mogą żyć i dojrzewać jako żywe członki Kościoła, uznając Go za Matkę, która ich zawsze przyjmuje, podejmuje o nich z czułością troskę i dodaje im odwagi na drodze życia Ewangelią. Jednocześnie dokument przywołuje w tym miejscu fragment adhortacji Jana Pawła II Familiaris consortio z 22 listopada 1981 r.: „Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica między tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne”. W tej samej adhortacji Jan Paweł II określa warunki dotyczące dopuszczenia do Komunii Świętej osób rozwiedzionych, które zawarły ponowny związek małżeński (cywilny).

Czy w tym synodalnym dokumencie jest coś, co Księdza Profesora zaskoczyło?

– Zaskoczyło mnie to, że – jakkolwiek przynajmniej dwukrotnie – w dokumencie przywołano adhortację posynodalną Familiaris consortio Jana Pawła II, to nie przytoczono zawartych tam określonych dyspozycji dotyczących warunków wymaganych do dopuszczenia do Komunii Świętej małżonków rozwiedzionych i trwających w związkach cywilnych lub innych, tzw. nieregularnych.

Pojawiają się opinie, że synod uchyla furtkę dla rozwodników i w ogóle osób żyjących w ponownych związkach cywilnych. Czy zgodzi się Ksiądz z tą opinią i czy nie jest to jedynie życzeniowa opinia części obserwatorów, którzy wietrzyli jakąś sensację?

– Asumpt do przyjmowania tego rodzaju opinii dała prawdopodobnie redakcja wspomnianego punktu 84 „Relacji końcowej”. Żadną jednak miarą nie podzielam tej opinii. Ze sformułowania bowiem tego punktu bynajmniej nie wynika, iż nie obowiązują owe warunki wskazane przez św. Jana Pawła II w odniesieniu do Komunii Świętej osób, o które pan pyta. Nie należy tu upatrywać żadnej „furtki”, takowej przecież nie może być w stosunku do prawa Bożego. Tak też w niedzielę w jednej ze stacji telewizyjnych jasno powiedział ks. abp. Henryk Hoser, uczestnik synodu. Przy okazji pozwolę sobie podziękować całej trójce naszych hierarchów: przewodniczącemu Konferencji Episkopatu Polski ks. abp. Stanisławowi Gądeckiemu, ks. abp. Henrykowi Hoserowi i ks. bp. Janowi Wątrobie, którzy w sposób zdecydowany przypominali na synodzie obowiązującą doktrynę Kościoła w tak znaczącej dziedzinie jak małżeństwo i rodzina.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki